zdjęcie: Witold Stachnik
Oto kamień odmawia kadisz,
Ciężarem swoim,
Mnogością swoją
I w bezbolesnej trawie
Kamieniuje miejsce 1
Jerzy Ficowski Zbiegowisko kamieni
Herman ma piękną macewę. Tak piękną, że aż trudno uwierzyć, że postawiono ją zapewne pod koniec 1947 roku (zmarł 8 grudnia 1946 roku w Mielcu, zatem zgodnie z żydowską religią nagrobek można było postawić rok później). Tuż po wojnie była bieda i deficyt różnych towarów, na pewno nie było to łatwe – postawić tak piękną macewę.
Herman ocalał z Holokaustu. Ocalał pomimo swojego starszego wieku. To dość wyjątkowa sytuacja. Starsi ludzie mieli jeszcze mniejsze szanse na przeżycie.
Przypuszczam, że na tarnowskim cmentarzu żydowskim pochowana jest niejedna
osoba z mieleckim rodowodem, ale o jednej wiem na pewno. Herman Seiden
był w mieleckim sztetlu znaną osobą, a i napis na macewie nie budzi żadnych
wątpliwości skąd pochodził zmarły.
פ׳ נ׳
מ׳ נפתלי צבי בן
יצחק אייזיק זיידען
מעיר מעליץ
נפ׳ ט״ו אב תש״ו
תנצב״ה
HERMAN
SEIDEN
DENTYSTA z
MIELCA
UR. 1874
ZM. 1946
Tłumaczenie:
Tu spoczywa pan Naftali Cwi,
syn
Jicchaka Ajzyka, Zejden, z miasta
Mielec.
Odszedł 15 aw 706. Niech będzie
dusza jego
związana w węźle życia
(odczytanie i
tłumaczenie inskrypcji: Sławomir Pastuszka)
Herman (Naftali Cwi) Seiden jednak
nie urodził się w Mielcu, tutaj mieszkał, tutaj pracował, ale urodził się we wsi Pagorzyna w powiecie gorlickim2 12
maja 1874 roku jako syn Eiska (skrót od
imienia Izaak) i Chai z domu Dorman (w niektórych dokumentach imię matki
Hermana to Lina3)
Był znaną postacią w mieleckim sztetlu i z pewnością dość zamożną osobą (o zamożnej rodzinie Seidenów wspomina M. Keit w swoim wspomnieniu Wrażenie i sceny z Mielca)4
16 czerwca 1934 roku został wybrany do Rady Miejskiej.
Zastanawiałam się dlaczego ani jego ani jego żony nie ma w Spisie Żydów
sporządzonym przez mielecki Judenrat w 1940 roku. Odpowiedź przyszła dość
szybko. Intuicja podpowiedziała mi aby sprawdzić listę rolników wysiedlonych ze
swoich gospodarstw w 1941 roku5.
Miałam wrażenie, że widziałam tam nazwisko Seiden.
Herman był z zawodu dentystą, ale posiadał też ziemię w podmieleckim
Borku, a dokładnie było to 13 morg. Został wysiedlony ze swojego gospodarstwa i
zamieszkał w Mielcu. Mieszkały z nim trzy osoby. Jak przypuszczam była to żona
Berta i być może syn z żoną? Nie udało mi się ustalić ani imienia syna
Seidenów, ani też tego czy posiadali więcej dzieci.
Przypuszczam, że mieli syna. O synu Seidenów wspomina Berta Lichtig w swojej
powojennej relacji, opisując wydarzenia na lotnisku po deportacji mieleckich
Żydów:
Przed jednymi drzwiami stała partia SS i liczyła ilość, a
przy drugich drzwiach ustawiano dla zabawy. Policja polska utrzymywała porządek
w środku hangaru, by ktoś się nie zawieruszył. Ktokolwiek nie szedł sprawnie,
odstawiano go na bok, zbliżyć się do nich nie można było. Tak zginęła
Lichtigowa, żona Mechla, sędzia Pohoryles z żoną i córką, syn Seidenów, syn
Jochnowiczów, przeszło 20 osób6.
Być może syn Seidenow miał na imię Moses. Osoba o takim imieniu i nazwisku Seiden figuruje w spisie Żydów (urodzony w 1896 roku, żona Adela urodzona w 1901 roku)
Jak wynika z dokumentów znajdujących się w Żydowskim Instytucie
Historycznym do roku 1940 Seidenowie mieszkali w Mielcu przy ulicy Rybnej.
Potem, jak przypuszczam zamieszkali w Borku, by po wysiedleniu że swojego gospodarstwa znowu mieszkać w
Mielcu. W ankiecie pozostawionej w ŻIH, Herman napisał, że przed 1939 rokiem
mieszkał w Mielcu przy ulicy Sandomierskiej 41.
W Mielcu był znany jako dentysta. Czy naprawdę był nim z wykształcenia? Tego nie udało mi się dowiedzieć.
Przed wojną leczenie zębów bez wymaganych uprawnień było nagminne (w tym czasie pojawiało się również wielu oszustów podających się za dentystów). W 1934 roku ukazały się przepisy wykonawcze prezydenta RP o wykonywaniu praktyki dentystycznej.
Do zajmowania się zębolecznictwem i wprawiania zębów sztucznych uprawnione są osoby, posiadające obywatelstwo polskie oraz dyplom lekarza dentysty wydany przez odpowiedni wyższy zakład naukowy - stanowiły przepisy.
Przepisy te regulowały również zakres prac techników dentystycznych, którym pozwolono wykonywać jedynie protezy zębowe wyłącznie na zamówienie i pod kierunkiem dentysty.
Przypuszczam, że taki zawód mógł wykonywać Herman. Dlaczego tak przypuszczam? W powojennej ankiecie w rubryce "zawód i wykształcenie" napisał: 2 klasy gimnazjum, dentysta. Nie ma nic na temat
studiów.
Zdaniem Stanisława Wanatowicza Seiden przez pewien czas prowadził praktykę w obecnej Przychodni im. Juliana Maja przy Sandomierskiej 25, a później w Kamienicy Dębickich, gdzie przyjmował pacjentów również w czasie wojny.
Nie był jedyną osobą pochodzenia żydowskiego zajmująca się uzębieniem mielczan. Technikiem dentystycznym w Mielcu był Norbert Rotter7 (taka nazwa zawodu widnieje w Spisie Żydów, ale również Rotter we wspomnieniach mieszkańców jest dentystą). Rottera po wojnie wspominała jedna z ocalałych
posługująca się inicjałami E.D.:
Niemcy zabrali nas na stację kolejową (w Hrubieszowie, skąd przywieziono mieleckich Żydów z Dubienki – I.S.) gdzie
czekały wagony towarowe. Kilku nieznanych mi ludzi podeszło do nas i zapytało o
wykształconych ludzi, specjalistów. Pamiętam Ninka Rottera, dentystę, który
trzymał swoją matkę w ramionach. Jego ojciec zmarł kilka tygodni wcześniej
(wg Berty Lichtig zmarł śmiercią naturalną, co Lichtig określiła jako
szczęście – I.S.). Naziści chcieli uwolnić dentystę, aby dla nich
pracował. On nie chciał jej opuścić i wszedł z nią do wagonu do Sobiboru8.
Dentystą był również Leiser Kurz, syn Chany, urodzony w 1912 roku (źródło: JRI Polnad, AP Rzeszów).
Żona Hermana, Berta urodziła się 10 maja 1875 roku. Została rozstrzelana w niewyjaśnionych okolicznościach w Borku 30 listopada 1942 roku. Taką datę podał sam Seiden w ankiecie wypełnianej po wojnie.
W czasie wojny małżonków dotknęły spore represje ze strony mieleckiego
zbrodniarza Jecka, absolwenta mieleckiego gimnazjum, niemieckiego kolonisty.
W Mielcu znajduje się dentysta Herman Seiden i Jack kazał
go pewnego razu uwięzić, wzięto go z zakładu, a żona mieszkała za miastem 11/12
km, wyjechał do niej (myślę, że autorka relacji miała na myśli Jecka- I.S.) i zażądał 3 m złota. Pobił ją w
okrutny sposób, targał za włosy, posiniaczył. Wtedy Berta Seiden pojechała do
Dębicy i do Rzeszowa na skargę, bardzo jej współczuli, usunęli go wprawdzie z
Mielca, p. Seidena wypuścili, ale dali go (Jeka – I.S.) na wyższe
stanowisko do Tarnowa, gdzie faktycznie kąpał się w żydowskiej krwi do samego
końca – wspominała Berta Lichtig9.
Hermana Seidena wspomina też Rochelle Seidel autorka książki Mielec, The
shtetl that became a nazi concentration camp. We fragmencie książki Saidel
wspomina o początku wojny, kiedy Żydzi
byli zmuszani przez Niemców do przymusowej pracy.
Herman Seiden, dentysta z Mielca, podał jeszcze dodatkowe
szczegóły dotyczące święta Jom Kipur (w 1939 roku – I.S) : Ale to był Jom
Kipur, więc na prośbę przywódców społeczności żydowskiej, burmistrz (dr Frank)
interweniował, aby Żydzi zostali zwolnieni z pracy w tym dniu. Siedzący w
biurze major nazistowski obiecał to, a Żydzi zorganizowali modlitwy w
prywatnych domach. Niemcy przerwali modlitwy i zabrali Żydów w białych
koszulach, szabatowych ubraniach i szalach modlitewnych. Zabrali ich wszystkich
i dali im narzędzia do czyszczenia ulicy. To rozbawiło tłum, ponieważ widowisko
było niezwykłe10.
Po deportacji Żydów z Mielca w dniu 9 marca 1942 roku, małżonkowie
znaleźli się w transporcie do Sosnowicy. Można tylko przypuszczać jak byli zrozpaczeni po śmierci syna, w dodatku wyrzuceni
ze swojego domu (po raz drugi, bo przecież kilka miesięcy wcześniej wyrzucono
ich z gospodarstwa w Borku).
Według Berty Lichtig z Sosnowicy uciekli i wrócili w okolice Mielca.
Lichtig wspominała, że w
Sosnowicy zażądano kontyngentu Żydów od miejscowego Judenratu. Wobec tego
wezwano Żydów z Włodawy do Sosnowicy, aby ratować tamtejszych Żydów. Wśród
Żydów mieleckich powstał popłoch, sporo ludzi próbowało uciec, aby być bliżej
domu.
Seiden w powojennej ankiecie podał dokładną datę od kiedy przebywał w Staszowie
(26 maja 1942 roku), zatem ucieczka musiała mieć miejsce w maju. Potem
przebywał w Połańcu. Połaniec był miasteczkiem, gdzie schroniło się wielu
mieleckich Żydów. Od 18 października
1942 roku (wówczas likwidowano getto w Połańcu – I.S.) wg zeznań Seidena
przebywał co tydzień w innej wsi, po aryjskiej stronie.
Andrzej Krempa w swoim opracowaniu Sztetl Mielec Z historii
Mieleckich Żydów dość szczegółowo opisuje okoliczności ukrywania się Hermana.
Schronienia udzieliło mu małżeństwo Bronisławy i Andrzeja Krępów z
Borków Nizińskich. Rodzina mieszkała w drewnianym domu na tzw. Górce. Seiden
ukrywał się w ziemiance wydrążonej pod żłobem w stajni. W nocy ukrywający się,
spał w jednej z izb wraz z sześciorgiem dzieci Krępów albo na strychu. Mimo tego, że usytuowanie gospodarstwa było dobre,
zdarzały się dramatyczne momenty, jak ten kiedy do gospodarstwa przyjechał
patrol niemiecki. Seidena nie było wówczas w kryjówce. Został jednak ostrzeżony
i za namową Bronisławy zawisł na drzwiach komórki gospodarczej. Po otwarciu
drzwi, znalazł się pomiędzy drzwiami a ścianą. Nie został zauważony przez
Niemców. Herman wykazał się sprawnością fizyczną i kondycją (prawdopodobnie służył
przed wojną w wojskowych formacjach na morzu). Krępowie bezinteresownie
przechowywali go przez prawie dwa lata.
Dzięki hartowi ducha i pomocy Krępów ocalał i po wojnie powrócił do
Mielca. Sam.
Jak napisał w ankiecie po wojnie, z jego rodziny w Polsce nie ocalał
nikt. W Ameryce przebywali jego bracia: Moses i Józef.
Herman został przewodniczącym Powiatowego Komitetu Żydowskiego w Mielcu,
którego sekretarzem była Berta Lichtig, a po jej wyjeździe z Polski, Chana (Anna)
Lichtig, kuzynka jej męża Lesora (jej podpis widnieje na piśmie Komitetu
sporządzonym w maju 1948 roku).
Po wojnie, w 1946 roku Herman ożenił się po
raz drugi. Jego żoną została Tonia Szulkind (w powojennym spisach podawała, że urodziła się w 1901 roku, ale faktycznie urodziła się 12 kwietnia 1897 roku). W momencie kiedy wybuchła wojna Tonia, jej
mąż Abraham Hirsch Szulkind i synowie: Józef i Natan mieszkali w Krakowie. Tonia uciekła przed
niemieckimi represjami do Mielca. Prawdpodobnie dlatego, że z Mielca pochodził jej szwagier, mąż siostry Dory - Jakob Moses Keller. Posiadała aryjskie papiery na nazwisko:
Antonina Zawadzka. Do Mielca rodzina przyjechała w 1941 roku. Mąż Toni i syn
Józef stali się więźniami obozu w Pustkowie, a Tonia i młodszy syn zostali
deportowani do Dubienki, skąd uciekli i przedostali się do Krakowa. Następnie
matka i syn znaleźli się w getcie w Bochni, skąd w 1943 roku wydostał ich Michał Golba,
Polak spod Połańca.
Tonia i jej syn przetrwali wojnę dzięki Golbie i jego żonie Marii. Po wejściu Armii Czerwonej do Mielca, Tonia
przyjechała właśnie tutaj i została żoną Seidena.
Nie miała jednak szczęścia, bo kilka miesięcy po ślubie, jej nowo
poślubiony małżonek zmarł. Ostatecznie wyjechała wraz z synem do Izraela.
Losy Toni i jej syna szczegółowo opisał w swojej książce Andrzej Krempa.
Po wojnie, jak większość Żydów Seiden znajdował się w ciężkiej sytuacji finansowej. Świadczy o tym pismo zachowane w jednym z archiwów.
Fot. jdc.archives Herman Seiden, człowiek
mocno doświadczony przez los podczas wojny, po jej
zakończeniu nie cieszył się długo życiem. Spoczął na cmentarzu żydowskim w Tarnowie. Miasto to po II wojnie światowej
stanowiło drugie, po Krakowie największe pod względem liczebności skupisko
Żydów w Małopolsce. Funkcjonował tutaj cmentarz, który jest czynny dla celów
grzebalnych do dzisiaj.
Wśród 55 osób pochowanych na cmentarzu po wojnie, jest oprócz
Hermana Seidena kilka osób spoza Tarnowa (Mendel i Perla Weitz z Jasła, Izrael
Goldberg z Dębicy). Sławomir Pastuszka, autor opracowania Pochówki zmarłych
po II wojnie światowej na cmentarzu żydowskim w Tarnowie (z tego
opracowania pochodzi tłumaczenie inskrypcji na macewie Hermana), twierdzi,
że powodem pochówków w Tarnowie był fakt niefunkcjonowania po wojnie w Jaśle, Mielcu czy
Dębicy cmentarzy żydowskich. W kontekście Mielca jest to zastanawiające,
ponieważ jak wiemy w 1948 roku z całą pewnością pochowano na cmentarzu przy ulicy
Traugutta rodzinę Hornów. Być może jednak zgoda taka została wydana z uwagi na
fakt, że nie był to typowy pogrzeb, a ekshumacja i przeniesienie szczątków z
innego miejsca.
Przypuszczam, że wdowie po
Seidenie zależało również na tym, aby jej mąż miał rytualny żydowski pochówek.
To raczej nie mogło się udać w Mielcu, gdzie społeczność żydowska była
niewielka i zapewne nie funkcjonowało towarzystwo pogrzebowe. Większość
tarnowskich pogrzebów odbywała się zazwyczaj następnego dnia, rzadziej dwa lub
trzy dni po zgonie. Do pochówku, zmarłych przygotowywano zgodnie z żydowskim rytuałem pogrzebowym w domu
przedpogrzebowym.
Herman był 9 osobą pochowaną w Tarnowie po wojnie. Spoczywa w kwaterze o
numerze 12.
Sławomir Pastuszka przypuszcza, że nagrobki postawione tuż po wojnie
wykuwał najprawdopodobniej przedwojenny żydowski kamieniarz, o czym świadczy
wysoka jakość i krój liter.
Macewę Seidena zdobi korona. Symbol ten może mieć wiele znaczeń: symbolizuje Torę, może więc znajdować się na grobie pobożnego
mędrca lub rabina, może też być Koroną
Dobrego Imienia, wówczas świadczy o szlachetności zmarłego; ale może być też
aluzją do ojca rodziny, głowy (korony) domu.
Zastanawiałam
się kto postawił macewę na grobie mieleckiego dentysty; czy była to jego żona,
czy może mieleccy Żydzi, których garstka przebywała jeszcze w Mielcu, w hołdzie
dla swojego powojennego przewodnika.
Jeśli będziecie na tarnowskim cmentarzu, połóżcie kamyk na grobie Hermana Seidena, dentysty z Mielca. Prawdopodobnie to jedyny nagrobek na tym cmentarzu z nazwą Mielec napisaną w alfabecie łacińskim, a więc dla osob nieznających hebrajskiego, łatwo zauważalną.
Tekst: Izabela Sekulska
Za pomoc bardzo dziękuję Monice Taras z Żydowskiego Instytutu Historycznego oraz Witoldowi Stachnikowi za odszukanie nagrobka i wykonanie fotografii.
Suplement 20 stycznia 2025 roku.
Dzięki postowi Stanisława Wantowicza w zamieszczonemu w grupie Mayn Shtetele Mielec do którego załączone było rzekome zdjęcie Toni Szulkind - Seiden (pozostaje wątpliwość czy zdjęcie przedstawia Tonie), zgłębiłam jej losy i dodaję do tekstu niniejszy suplement.
Okazało się, że Tonia tak naprawdę miała
na imię Temerla (po hebrajsku oznacza to „daktyl”), jest to
skrót od imienia Tamara. Tonia – to po hebrajsku figa.
Nie urodziła się też w 1901 roku jak
podawała po wojnie. Jej syn Natan również nie urodził się w 1930. Musiała mieć
swoje powody, że zaniżała wiek. Zdarzało się tak często po wojnie. Wymuszały to
okoliczności, na przykład staranie się o dokumenty wyjazdowe z Polski.
Czasem osoby posługiwały się datą urodzenia z aryjskich dokumentów.
Temerla Aleksandrowicz urodziła się
w Krakowie 12 kwietnia 1897 roku, jako córka kupca Nachmana Aleksandrowicza i
Lieby Rifki Herzog. 10 grudnia 1922 roku wzięła ślub z Abrahamem Hirschem
Szulkindem urodzonym 18 czerwca 1896 roku w Półwsiu Zwierzynieckim, pomocnikiem
handlowym, synem Szymona i Chany Curtli z Silbersteinów.
Jak to się stało, że małżeństwo w czasie
wojny znalazło się w Mielcu? Co mieli wspólnego z Mielcem?
Otóż Dora, siostra Temerli, wyszła za mąż
za Jakoba Mosesa Kellera urodzonego w Mielcu.
Dora również przeżyła wojnę.
Temerla zostawiła po sobie
wspomnienie. Można je przeczytać na stronie Instytutu Yad Vashem.
Swoją relację złożyła w Tel Awiwie w
październiku 1963 roku.
Jak wspominała zrobiła to po to, żeby pomóc Michałowi
Golbie, mężczyźnie, który ją uratował, a który był i jest bardzo biedny (sama
Tonia podkreślała, że nie znajduje się w dobrej sytuacji materialnej, że wysyła
Golbie kilka razy do roku paczki, ale to wszystko na co ją stać, podaje jego adres, bo ma nadzieję, że
ktoś mu pomoże).
Matka i brat Wolf Toni zginęli w czasie okupacji w lesie pod Bochnią. Siostra, Fela Weit mieszkała w Wiedniu, tam została zadenuncjowa i zastrzelona.
Tonia przed wojną ukończyła gimnazjum handlowe. Jej
mąż prowadził sklep z przyborami krawieckimi. Wojna zastała ją w Krakowie. Jej starszy syn został pojmany przez Niemców, ale im uciekł i ukrywał
się. Po tym jak w Krakowie utworzono getto, zdecydowali się wyjechać do Mielca.
Wyjeżdżając z Krakowa Tonia dla siebie i młodszego
syna załatwiła aryjskie dokumenty. Maż i starszy syn nie chcieli ich, mieli
typowo semicki wygląd i uznali, że nie ma to sensu.
Jak wiadomo, do załatwienia dokumentów potrzebne były spore środki finansowe.
Tak wspominała Mielec:
„Wiosną roku 1941 wyjechaliśmy do Mielca. W Mielcu
istniała dzielnica żydowska, w której skupieni byli wszyscy Żydzi, zamieszkali
poprzednio w mieście. Dzielnica nie była zamknięta, nie było murów ani drutów.
Ludność żydowska wchodziła i wychodziła z dzielnicy, bez żadnych ograniczeń”.
9 marca jak inni Żydzi z Mielca została deportowana i
wywieziona wraz z młodszych synem do Dubienki. Mąż i syn Józef trafili do obozu w Pustkowie.
Wykorzystując swoje aryjskie dokumenty Tonia uciekła z
Dubienki. Udała się do Krakowa, gdzie przebywała jakiś czas z dużą pomocą
znajomych polskich rodzin, dawnych klientów męża (wyjeżdżając z Krakowa
w 1941 roku zostawiła im biżuterię i dokumenty, wszystko zostało jej zwrócone).
W Krakowie zachorowała na tyfus.
Następnie wyjechała do Bochni, gdzie w getcie przebywała jej matka i brat.
Przebywając w getcie w Bochni przygotowała ucieczkę dla swojego męża i syna. Wykorzystała do tego Żydówkę z Tarnowa, kochankę Niemca. Załatwiła Abrahamowi i Józefowi aryjskie papiery, spotkała się z nimi (przebywali w obozie w Pustkowie). Abraham odmówił, powiedział, że nie, bo jeśli ucieknie zginie 10 więźniów. Powiedział jednak, że pozostawia synowi wolną rękę. Józef odmówił. Obydwaj zostali zamordowani.
W getcie w Bochni spotkała znajomą kobietę z Mielca o nazwisku Kurz, która była pielęgniarką.
Ta opowiedziała jej o Michale Golbie, spod Połańca, u
którego ukrywała się siostra pani Kurz, Hanka. Tonia skontaktowała się z Golbą, ten przyjechał po nią do getta, z którego uciekła i zabrał do swojego domu.
Był biedny, ale bezinteresownie ukrywał Hankę Kurz, która nie miała pieniędzy.
Tonia miała jeszcze pieniądze i przez rok kiedy ukrywała się u Golby (lato
1943- lato 1944) dzięki jej pieniądzom Golba mógł wyżywić nie tylko ukrywane Żydowski, ale również swoją
rodzinę.
Przygotował dla nich kryjówkę w stodole. Po żywność
jeździł do Połańca, nie kupował jej u siebie na wsi, aby nie wzbudzać
podejrzeń.
Tonia doczekała u Golby do przybycia wojsk Armii
Czerwonej, po czym w 1944 roku udała się do Mielca.
Poniżej protokół przesłuchania Dory Keller (siostry Toni):
Źródło: Bundesarchiv RG-14.101M.0206.00000629 do 0630 za Scott Genzer:
„Protokół przesłuchania świadka”
Dwora Keller, owdowiała Żydówka, nauczycielka, urodzona w 1907* roku w
Krakowie.
Policja w Beit Dagon, 25 kwietnia 1965 r.
Na podstawie pisma z prokuratury we Fryburgu - 1 Ks 1/64 - z dnia 26 marca 1965
r., pani Keller została dziś przesłuchana w sprawie zbrodniczej eksterminacji
Żydów dokonanej przez Niemców w Mielcu. Pani Dwora Keller podaje następujące
informacje:
Pochodzę z Krakowa. Mieszkałam tam w momencie wybuchu wojny polsko-niemieckiej
w 1939 roku. Do Mielca przyjechałam na przełomie roku 1940/41. Mieszkałam z
moim szwagrem. Pozostałam w Mielcu do marca 1942 roku, czyli do momentu
ostatecznej deportacji Żydów z Mielca. Osobiście nie doświadczyłam faktycznego
przesiedlenia, ponieważ wcześniej słyszałam, że Niemcy planują coś złego, więc
uciekłam z rodziną do Połańca. Podczas mojego pobytu w Mielcu panował tam
względny spokój i nie przypominam sobie, aby w tym czasie doszło do
jakichkolwiek morderstw. Nie pamiętam, jakie niemieckie jednostki stacjonowały
w Mielcu. Pamiętam nazwisko Niemca o nazwisku Zimmermann, etnicznego Niemca,
który służył w jednej z niemieckich jednostek stacjonujących w Mielcu podczas
niemieckiej okupacji. Nigdy go nie widziałem i nie wiem nic konkretnego o jego
działalności. Wiem tylko, że przed wojną mieszkał w jednej z niemieckich
kolonii w pobliżu Mielca. Był dobrze znany Żydom z Mielca. Jeśli chodzi o
likwidację Żydów z Mielca, mogę podać tylko to, co wiem z opowieści. To znaczy,
że wkrótce po moim wyjeździe w Mielcu doszło do masowej masakry, podczas której
pewną liczbę osób rozstrzelano na miejscu, resztę (młodszych) wywieziono do
obozów pracy, a pozostałych do obozu zagłady. Nie znam sprawców tej akcji. Nie
znam też szczegółów tej akcji. Ta akcja zakończyła historię Żydów mieleckich.
Była to prawdopodobnie pierwsza tego typu akcja na terenie województwa
krakowskiego.
Zakończono o godz. 13:00 i podpisano prawidłowo.
* w powojennych Spisach Żydów sporządzanych w Mielcu Dora podawała
nieprawidłową datę urodzenia.
Temerla i jej młodszy syn Natan przeżyli dzięki bohaterskiej postawie Michała Golby i jego żony Marii. Małżeństwo uratowało też Hankę (Chanę) Kurz z Mielca.
Polecam zapoznać się ze wspomnieniami Toni (Temarli) Szulkind – Seiden.
https://collections.yadvashem.org/en/documents/3555889
Temerla
miała rodzeństwo: Mojżesza, Esterę Feigę, Wolfa i Dorę. Temerla nie wspomina w po wojennej relacji o Mojżeszu, może zatem zmarł jako małe dziecko, ale jego dane znalazłam na JRI Poland.
Abrahamowi
i Temerli urodziło się dwóch synów: Józef (ur. 16 stycznia 1924 roku) i Natan
(25 ur. 25 czerwca 1930 roku)
Jakoba,
szwagra Temerli dopisałam do listy ofiar, którą tworzę.
Keller
Jakob Moses
urodzony 28 października 1904 roku w
Mielcu, syn Chaima, inżynier, mąż Dory z domu Aleksandrowicz (przeżyła wojnę),
przed wojną mieszkał w Krakowie, w czasie wojny prawdopodobnie przebywał w
Mielcu, więzień obozu w Mauthausen, gdzie wykonywał zawód szczotkarza, śmierć:
11 grudnia 1944 roku, w Mauthausen, YV, IPN straty, drzewo genealogiczne Scotta
Genzera, informacje własne.
Dziękuję Aronowi Halbestramowi za pomoc w weryfikacji danych i… to,
że mogłam zobaczyć twarz Abrahama. Niezwykle dzielnego człowieka.
zdjęcia: AN Kraków
Akt ślubu Dory i Mosesa Jakoba
Przypisy:
1 fragment
wiersza pochodzi z książki Moniki Krajewskiej Czas kamieni
3 takie
imię matki widnieje na stronie IPN straty, ale takie podał też sam Herman w
jednym z dokumentów znajdujących się w ŻIH (sygn.jak wyżej)
4 Wspominam
Mielec. Zagłada społeczności żydowskiej. Melitzer Yizkor Book, NJ 1979
6 relacja
Berty Lichtig AŻIH 301/1029
7 Rotter Norbert urodzony 24 stycznia 1914 roku w
Stanisławowie, syn Judy i Amalii, technik dentystyczny, przed wojną mieszkał w
Mielcu, wywieziony do Dubienki, zginął w Sobiborze wg relacji jednej z
ocalałych (źródło wiadomości o śmierci: książka Rochelle Saidel).
8 Rochelle Saidel Mielec sthetl that became a nazi concentration camp
9 relacja Berty Lichtig AŻIH 301/1029
10 Rochelle
Saidel Mielec sthetl that became a nazi concentration camp
Bibliografia:
Krajewska M. Czas kamieni, Interpress, Warszawa 1982
Krempa A. Sztetl
Mielec. Z Historii Mieleckich Żydów, Mielec 2022 Biblioteka Muzeum Regionalnego
w Mielcu
Saidel R. Mielec,
the sthetl that became a nazi concentration camp, Jerusalem 2012
Pastuszka S. Pochówki
zmarłych po II wojnie światowej na cmentarzu żydowskim w Tarnowie, UJ w Krakowie,
luty 2021, Humanities and Cultur Studies, Vo.2/2021, No 1
Wspominam Mielec. Zagłada społeczności
żydowskiej Mielitzer Yizkor Book, NY 1979
Internet:
https://www.infodent24.pl/lifedentpost/falszywi-dentysci-plaga-przedwojennej-polski,113505.html
Dokumenty archiwalne:
AŻIH Wydział Ewidencji i statystyki
1945-1950, Centralna kartoteka Żydów w Polsce 1945-1951. CKŻ w Polsce, wydział
ewidencji i statystyki 1945-1950, 303/425/Z3831/229852
AŻIH Żydowska Samopomoc Społeczna 1940-1942,
baza osób występujących w dokumentach, 211/348/18606 – lista rolników
wysiedlonych ze swoich gospodarstw, rok 1941
AŻIH 301/1029 relacja Berty Lichtig
AP Rzeszów Spis Żydów w Mielcu sporządzony przez Radę
Żydowską (Judenrat) 15 sierpnia 1940 (i 2 raporty o stanie zatrudnienia) zespół
752 sygn. 117











