Archiwum bloga

sobota, 30 maja 2026

Twarze mieleckiego sztetla: CYTRYNOWIE


 
MHF Jadernówka



Leib Cytryn, porządny człowiek, ale ofiara własnej naiwności, wrócił z Syberii na spotkanie ze śmiercią w Mielcu, ponieważ wierzył, że nazista wciąż może być przyjacielem. Mark Verstandig I rest my case

 

 

 

A może tak spróbowalibyśmy uciec? – zapytał Israel Leiba, albo Leib Israela. Któryś z nich musiał pierwszy wpaść na ten pomysł.

Szalony, nierealny, ale przecież w czasie wojny nie oni jedyni uciekali. Tyle tylko, że oni mieli do przebycia tysiące kilometrów. Nie setki,  ale tysiące. Z dalekiej Syberii do rodzinnego Mielca było nie tylko daleko, ale taka „podróż” generowała wiele niebezpieczeństw. To było do tego stopnia szalone, że dzisiaj w tę opowieść niektórzy nie wierzą. Twierdzą, że to było niemożliwe. Ja jednak myślę, że nie ma powodu by nie wierzyć Leibowi Cytrynowi, który swoją historię opowiedział Markowi Verstandigowi, podczas wspólnego  ukrywania się w Połańcu po deportacji Żydów z Mielca.

Leib, syn jednego z mieleckich fiakrów, według Marka był właścicielem pierwszej taksówki w Mielcu. Już sam ten fakt, czyni go niezwykle ciekawą postacią, no a ta brawurowa ucieczka….

 

Przyjrzyjmy się mieleckiej rodzinie Cytrynów, po której zostało naprawdę wiele śladów. Już samo nazwisko wzbudza emocje. Jest takie nietypowe i ładne…  po prostu (Cytryn to półszlachetny kamień, odmiana kwarcu. Jeden z najczęściej występujących minerałów na Ziemi. Zwany „kamieniem słońca”. Nazwa pochodzi od francuskiego słowa „citron” i oznacza po prostu cytrynę. To odniesienie do ciepłej barwy kamienia).

Kobieta, a właściwie młoda, śliczna dziewczyna - Berta Cytryn była pierwszą Mielczanką z kolekcji podań o wydanie dowodu osobistego, której zdjęcie zobaczyłam. Był chyba początek roku 2020.  Młoda, ciemnowłosa i ciemnooka. Krawczyni. Wtedy po raz pierwszy zetknęłam się z taką nazwą zawodu, znacznie ładniejszą niż dzisiejsza „krawcowa”. Wzruszyło mnie to podanie i próbowałam  dowiedzieć się czy Berta przeżyła wojnę. Początkowo myślałam, że nie, potem pojawiły się poszlaki, że może jednak tak. Dzisiaj mam dowód.

zdjęcie: Muzeum Historii Regionalnej Pałacyk Oborskich w Mielcu


 „Cytryn” od razu przyszło mi do głowy, gdy zobaczyłam nazwisko „Zitrin”. Stanisław Wanatowicz przysłał mi dokumenty emigracyjne kobiety z Mielca – Beili Ity Zitrin. Skojarzyłam. Porównałam zdjęcie z przesłanych dokumentów ze zdjęciem, które widziałam wcześniej. Od razu pomyślałam też o tej historii, kiedy okazało się, że znana nam jako Berta (Lichtig)  okazała się z urodzenia – Beilą. Zatem zapewne Beile często używały imienia Berta.

Berta Cytrynówna wyemigrowała przed wojną do Palestyny. Występuje rozbieżność co do roku urodzenia w podaniu o wydanie dowodu i w dokumentach emigracyjnych, ale to bez wątpienia ona. Nie ma żadnej wątpliwości kiedy porówna się obydwa zdjęcia.  Zresztą zgadza się data dzienna i miesięczna urodzin. Teraz już z całą pewnością wiem, że  nazwisko wymienione  w księdze Remembering  Mielec Sefer zikaron le-kehilat Mielec dotyczy właśnie jej (Kilku młodym ludziom nie widzącym dla siebie przyszłości udało się wyjechać do Palestyny. Należeli do nich: Mindla i Schmul Garfunkel, Sala Kartenger, Mosze Schmidt, Dola Fenster i Balcia Cytryn1).


zdjęcie: Myheritage, Berta i jej mąż Alfred Paskalski


zdjęcie: Myheritage


zdjęcie" Myheritage



Jak już wiemy, pochodziła ze znanej rodziny mieleckich dorożkarzy. Kłótnie jej taty Szaji i jego brata Izaka obrosły legendą. Opisano je w Sefer zikaron le-kehilat Mielec.  Bracia kłócili się zawzięcie, godzili się w Jom Kipur, a potem od nowa…

Transport nie był problemem w Mielcu. Któż to potrzebował transportu w tak małym miasteczku? Na specjalne okazje mieliśmy dwa fiakry, należące do dwóch braci: Szai i Israela (tu wspominający chyba źle zapamiętał imię – I.S.) Cytrynów, którzy nieustannie zębami i pazurami walczyli o każdego pasażera. Tylko w wigilię Jom Kippur następowało pojednanie. Wtedy obejmowali się, gorzko płakali i prosili o przebaczenie i obiecywali sobie braterską miłość. Trwało to do przybycia następnego pasażera2wspominał M. Keit.

Fiakrzy nie stali wysoko w hierarchii wśród mieleckich Żydów.  Pośrodku tej hierarchii byli drobni sklepikarze. Niżej stali mężczyźni identyfikowani przez swoje rzemiosło, jak właśnie dorożkarze. Ojca Berty nazywano Szają Fiakrem. Szaja urodził się w 1877 roku. Był synem Szymona i Feigi z domu Psachie. Jego bratem był Izaak Jakob, również fiakier oraz wyrobnik Leib urodzony w 1879 roku (biorąc po uwagę fakt, że Szaja nadał swojemu synowi imię Leib, można przypuszczać, że w dniu narodzin syna, brat Szaji już nie żył, bowiem w tradycji żydowskiej nie nadaje się dzieciom imion żyjących krewnych).

Dorożkarze mieli swoje postoje na ulicy Sandomierskiej. Keit wspomina  dwóch fiakrów, ale dorożkarstwem przed wojną zajmowała się również rodzina Kampf (dorożkarzem w Mielcu byli na przykład Wolf Kampf, Naftali Kampf czy Leib Kampf).

Rodzina Cytrynów mieszkała w Mielcu przy ulicy 3 maja  (dzisiaj budynek już nie istnieje). Żona Szaji miała na imię Adela, urodziła się w 1885 roku.  Jej nazwisko panieńskie to Feuer.

Rodzina była wielodzietna. Niestety nie są mi znane wszystkie imiona dzieci Adeli i Szaji. Z całą pewnością dziećmi małżeństwa Cytrynów byli:

Nathan (urodzony 11 października 1906 roku), Helena (urodzona w 1914 roku), Sara (Sala) urodzona 15 stycznia 1912 roku (wg danych ze strony Arolsen Archives), Leib (wg danych ze strony IPN straty) urodzony w 1908 roku,  i wspominana już Beila (Berta). Być może jedna z córek Cytrynów miała na imię Sabina (Sprinca?). Takie imię figuruje przy nazwiskach małżonków na liście osób wywiezionych do Dubienki (Sabina Cytryn urodzona w 1929 roku).



podpisy Heleny i Berty, zdjęcie: podpisy1926

W Spisie Żydów z 1940 roku mamy Szaję, Adelę, Nathana, Helenę. Jest też Sala ale już pod nazwiskiem po mężu – Susskind (tu jej data urodzenia to 15 stycznia 1010 roku), przy jej nazwisku widnieje zapis: zamężna, żona Hermana, zamieszkała na ulicy 3 maja.

A co bratem Szai, Izaakiem? Izaak urodził się 25 marca 1875 roku, a zatem był nieznacznie starszy od brata. Jego żoną była Sara z domu Haar urodzona 15 stycznia 1891 roku, a dziećmi: Szymon (również dorożkarz), urodzony 5 marca 1912 roku, w 1940 roku kawaler, Josef urodzony 24 kwietnia 1914 roku, kawaler, Juda urodzony 25 lipca 1917 roku, kawaler, Regina urodzona 23 lutego 1919 roku, panna i Amalia urodzona 20 kwietnia 1922 roku, panna.

 Wszystkie te dane pochodzą ze Spisu Żydów z 1940 roku (spis ten  nie zawiera danych osób poniżej 18 roku życia, nie mam więc pewności, że to wszystkie dzieci Cytrynów). W bazie ofiar  Yad Vashem znajduję jeszcze imiona i nazwiska : Lea Cytryn i Dawid Cytryn, dzieci Izaaka i Sary, Lea urodzona w 1923 roku, Dawid w 1919 roku (dane podaje Abraham Haar, wujek)

 

 

W czasie wojny bracia musieli jeszcze wykonywać zawód  fiakra ponieważ obydwaj figurują na liście osób płacących podatek obrotowy w 1941 roku.

 

Ale zanim nadeszła wojna… pracowali i z racji wykonywanego zawodu byli jak już wspomniałam, znaną w Mielcu rodziną. Jak wyjaśnia w Pitavalu Mieleckim Stanisław Wanatowicz, ich domy znajdowały się pomiędzy posesją nr 31 na obecnej ulicy 3 maja, a skrzyżowaniem z ulicą Batorego, naprzeciwko budynku przy ulicy 3 maja 16.  Były to budynki drewniane, a obok  znajdowały się stajnie dla koni.

Taka oto ciekawa historia związana jest z jedynym z braci. Przed wojną gnój był bardzo pożądanym przez rolników nawozem naturalnym. Był listopad 1937 roku. Jeden z rolników z pobliskiego Wojsławia w targowy, czwartkowy dzień odwiedził panią Adelę  Cytrynową i złożył jej propozycję – nabycia części zawartości dołu kloacznego. Ona jednak nie miała doświadczenia w sprzedaży, na co dzień zajmowała się domem a nie handlem. Zaproponowała cenę 6 zł, która była ceną niezwykle atrakcyjną, ale chętny do zakupu nie był przygotowany na taki wydatek, niepotrzebna  była mu również aż taka ilość nawozu. Zaproponował zatem, że weźmie całość towaru i odrobi część należności pracując jako stelmach. Adela odesłała go do męża. Szaja podniósł cenę towaru do 10 złotych, targowali się długo, a stanęło na cenie 2, 5 zł za furę gnoju (było ich dwie). Następnego dnia kupujący wraz z synem pojawili się w obejściu Cytrynów. Chcieli jednak ich oszukać zwiększając sprytnie ładowność wozu (poprzez zamieszczenie po bokach tzw. later czyli desek podtrzymujących przewożony ładunek). Zauważyła to Cytrynowa i natychmiast zaalarmowała męża. Cała sytuacja wywołała potężną sprzeczkę, ostatecznie Szaja chciał zwrócić należność, nie wydając jednocześnie towaru. Bardzo to poruszyło kupującego i sprawa trafiła na mielecką wokandę. Kupujący miał bardzo wygórowane żądania, między innymi domagał się odszkodowania za wynajętą furmankę oraz zwrotu kosztów przygotowania pisma procesowego przez adwokata Weryńskiego. Panowie i przed sądem przedstawiali odmienne spojrzenie na tę transakcję. Na udowodnienie swoich racji kupujący przedstawiał przeróżne zaświadczenia (między innymi mówiące o tym, ze kupując można załadować tyle gnoju ile koń uciągnie). Ostatnia rozprawa odbyła się bez udziału pozywającego, zaś Cytryn przyprowadził do sądu świadka, innego dorożkarza, Leiba Kampfa z Borku.  Kampf poświadczył, że umowa między panami nie zawierała klauzuli, że kupujący może załadować tyle gnoju ile koń pociągnie.

Sąd nakazał Szaji zwrot 5 zł zaliczki, a pozostałe koszty sądowe zmuszony był ponieść powód.

Sprawa jednak nie zakończyła się pomyślnie dla Cytryna. Wniesiona została apelacja od wyroku. Powód  argumentował, że Lejba Kampfa nie było przy zawieraniu transakcji, a ponadto jest on zięciem Cytryna. Nie dość, że Cytryn otrzymał niekorzystne orzeczenie, to Kampf został oskarżony o składanie fałszywych zeznań.

         A potem, potem te problemy zapewne zbladły, bo nadeszła wojna...


Jakie były wojenne losy Cytrynów? 

Obydwie rodziny zostały deportowane w Mielca po 9 marca 1942 roku.

Na liście osób deportowanych do Dubienki są: Leon (Leib) z jak  domyślam się żoną Chelą (urodzoną w 1908 roku, w bazie ofiar Yad Vashem znajduję Helę Chaję Cytryn z domu Kampf, przypuszczam, że chodzi właśnie o żonę Leiba) i córeczką Cylą (urodzoną w 1939 roku), Szaja, Adela, Helena, Sabina, Izak, Sara, Juda, Regina, Amalia, Dina (rok urodzenia 1922).

Przypuszczam, że młodzi mężczyźni z rodziny zostali więźniami obozów pracy. Według danych z portalu myheritage: Adela, Helena i Nathan zostali zamordowani w 1942 roku.

Strona IPN straty przynosi informacje o śmierci: Josefa 31 lipca 1942 roku w Przemyślu, Judy, również 31 lipca 1942 roku w Przemyślu, Reginy tego samego dnia i ich matki Sary 10 sierpnia 1942 roku również w Przemyślu. Dane z Bazy ofiar Yad Vashem potwierdzają śmierć Izaaka (w 1942 roku), Szaji (formularz wypełnia Berta, jako miejsce śmierci podaje Lublin), Lei (1942 rok), Chai Heli (Cheli).

W swojej powojennej relacji, członków rodziny Cytryn wspomina również Berta Lichtig (wspomnienie dotyczy wydarzeń mających miejsce w Dubience):

Ogłoszono publiczną rejestrację do robót i obozów. Żydzi mieleccy spodziewali się wciąż cudów, więc chcieli być bliżej domów, toteż codziennie wyjeżdżały pojedyncze osoby. Na wieść o rejestracji wyjechało dużo osób, między innymi: do Sandomierza Gottdenkerowa, Sala Cytryn do Przemyśla, dwie Cytrynówne wyjechały i zginęły w Chełmie3.

Niestety jako, że Berta nie wymienia imion, ciężko stwierdzić, o czyich córkach pisała.

 

A Leib? Oddajmy głos Markowi Verstandigowi:

Kiedy w Połańcu rozeszły się pogłoski, że Gestapo będzie nocą szukać Żydów, którzy uciekli z Mielca, prezes Judenratu (zapewne Mark ma na myśli Józefa Finka, prezesa Rady Żydów w Mielcu, który również uciekł do Połańca – I.S). poradził mi, żebym przenocował na jego strychu, którego Gestapo nigdy nie sprawdzało. Kiedy tam dotarłem, zastałem na strychu kilku innych młodych mężczyzn z Mielca, w tym Leiba Cytryna, syna Szaji Fiakra. Leib, muskularny młody mężczyzna, o rok lub dwa starszy ode mnie, reprezentował ludzi postępowych. Jego ojciec, Szaja Fiakier  miał wóz konny; Leibisz miał taksówkę, pierwszą w mieście.

Pewnej nocy, gdy leżeliśmy na słomie na strychu, opowiedział mi o swoim powrocie z Rosji. Wraz z innymi uchodźcami (bieżencami) w okupowanej przez Rosję Polsce został deportowany na Syberię. Już pierwszego dnia pobytu uznał, że to nie jest życie dla niego. Leibisz nie zamierzał przebywać w syberyjskim obozie, w porównaniu z którym Mielec wydawał się rajem. Jego przyjaciel z dzieciństwa, Zimmerman, był teraz oficerem Gestapo, rzekomo najważniejszym człowiekiem w Mielcu. Zaczął planować ucieczkę z innym młodym mężczyzną z Mielca, Izraelem Basem, który był z kolei moim przyjacielem. Inżynier z Krakowa, który prowadził grupy młodzieżowe i umiał czytać mapy oraz kierować się gwiazdami, opracował dla nich drogę ucieczki na mapie, na której zaznaczył linię kolejową biegnącą 400 kilometrów na północ od obozu. Inżynier poinstruował ich, jak się kierować przez 400 km bezludnego lasu, znajdując mech, który rósł po północnej stronie drzew i używając swoich zegarków, gdy obserwowali cienie drzew i gwiazdy w nocy. Obliczył dokładnie, jak szybko i ile godzin dziennie musieli iść. Przez dwanaście dni musieli iść prosto na północ, a trzynastego i czternastego dnia musieli skręcić na północny wschód. Przed końcem czternastego dnia mieli wyjść z lasu i zobaczyć linię kolejową i stację w pobliżu. Radził, ile kilogramów kostek cukru i butelek wody będą potrzebować. Po drodze miały być strumienie, wodopoje i grzyby, które mogliby jeść na surowo. Wielki syberyjski las, w którym rozpoczęła się ich wędrówka, był przerażający.  Czternastego dnia zaczęli się kłócić. Leibisz był pewien, że Bas źle zrozumiał instrukcje inżyniera. Cukier się skończył. Gdy oskarżenia się nasiliły, nagle zdali sobie sprawę, że po raz pierwszy od czternastu dni widzą światło dzienne nie tylko nad głowami, ale poziomo, przez drzewa przed nimi. Wkrótce wyszli z lasu, a tam była linia kolejowa z pobliską stacją. Na stacji dostali herbatę i napoje. Ich kieszenie były wypchane rublami, za które kupili gotowane mięso, ser i chleb na resztę podróży. Kiedy skończyli posiłek i zakupy, dwóch milicjantów, którzy obserwowali ich z kąta, zażądało okazania dokumentów. Sprytny Bas przejął kontrolę nad rozmową. Mieli dokumenty potwierdzające zamieszkanie we Lwowie (tymczasowe pozwolenia, nie rosyjskie paszporty), a Bas powiedział im, że jest stolarzem, a jego przyjaciel mechanikiem samochodowym (w tamtych czasach taksówkarz musiał być w jakimś stopniu również mechanikiem). Obaj pracowali we Lwowie w dużej fabryce, ale słyszeli pogłoski o wielkich możliwościach dla wykwalifikowanych rzemieślników w nowych fabrykach na Syberii. Postanowili bez pozwolenia opuścić pracę we Lwowie, ale w drodze na Syberię zmienili zdanie. Pięć dni temu wyskoczyli z pociągu kilkaset metrów za stacją i ukryli się w lesie. Teraz czekali na ten sam pociąg, który miał ich zabrać z powrotem do fabryki. Milicjanci poinformowali ich, że złamawszy sowieckie prawo, porzucając pracę, zostaną aresztowani i odesłani do Lwowa, gdzie zostaną osądzeni. Kiedy pociąg przyjechał, milicjanci, którzy byli w pociągu, wysiedli z niego. Pomiędzy Kijowem a Lwowem Leibowi i Israelowi udało się wysiąść z pociągu i wrócić do Lwowa. Stamtąd przedostali się przez granicę rosyjsko-niemiecką i wrócili do Mielca, swojej Ziemi Obiecanej. W ostatniej chwili Zimmerman uratował Leibisza z transportu do obozów, więc był tam, ukryty na strychu prezesa Judenratu w Połańcu. Zapewnił mnie jednak, że nie zabawi tam długo. Jego przyjaciel Zimmerman dopilnuje, aby odzyskał wolność. Później słyszałem, że wrócił do Mielca i że jego przyjaciel Zimmerman osobiście go zastrzelił.

Leib Cytryn, porządny człowiek, ale ofiara własnej naiwności, wrócił z Syberii na spotkanie ze śmiercią w Mielcu, ponieważ wierzył, że nazista wciąż może być przyjacielem. Pomimo faktu, że Zimmerman zabił innych Żydów, zakładał, że ich  przyjaźń przetrwa.

Najwyraźniej towarzysz Leibisza w tej fantastycznej eskapadzie przeżył wojnę w obozie4

 

 

Faktycznie wszystko wskazuje na to, że Israel przeżył wojnę. 15 sierpnia 1945 roku osoba o tym imieniu i nazwisku zarejestrowała się w Mielcu i mieszkała przy ulicy 3 maja 21. Na stronie IPN straty znajdują się też dane dotyczące Israela Bassa urodzonego w 1912 lub 1914 roku, więźnia obozu w Buchenwaldzie (data osadzenia 15 stycznia 1945 rok)5.


 

A jakie były losy dwóch sióstr Cytryn, które przeżyły?

Berta po emigracji do Palestyny wyszła za mąż.  Była dwukrotnie zamężna. Je pierwszym mężem został Alfred Paskalski urodzonyw  Warszawie,  z kibucu Habacharut. Drugim Aron Sapir. Zmarła w 2011 roku.

Sala według Scotta Genzera miała dziecko (urodzonego w 1939 roku Emanuela). Dziecko nie przeżyło wojny, wojnę przeżył mąż Sali.

Jak już wiemy,  uciekła  z  Dubienki do Przemyśla, gdzie przebywała w getcie. Potem była więźniarką obozów w Płaszowie, Auschwitz. Według mnie była też w obozie Mittelsteine (filii Gross – Rossen, dzisiejsza Ścinawka Średnia, wieś u podnóża Gór Stołowych). Był to funkcjonujący przez 9 miesięcy obóz dla kobiet. Na fakt, że Sala była w tym obozie wskazuje jeden z dokumentów znajdujących się na stronie Arolsen Archives (chociaż z uwagi na brak innych danych poza imieniem i nazwiskiem nie można tego stwierdzić ze stuprocentową pewnością). 

Rejestrując się w komitecie żydowskim w maju 1945 roku podała, że w trakcie wojny przebywała w Bergen – Belsen. Również podobnie jak jej siostra, była krawczynią.

Po wojnie przebywała w obozie dla Dipisów DP Diepholz. Ostatecznie wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Zmarła w kwietniu 2007 roku.



Na tym dokumencie widnieje podpis Sali


powyższe dokumenty pochodzą z Arolsen Archives


 

          Kiedy będziecie przechodzić  w Mielcu ulicą 3 maja wsłuchujcie się uważnie, może usłyszycie stukot końskich kopyt? Jak przed laty. 

Ta ulica na pewno pamięta…

 

Może chciałem za miasto?

Człowiek pragnie podróży.

Dryndziarz czekał i zasnął,

sen mu wąsy wydłużył

i go zaczarowali

wiatr i noc, i Ben Ali?

ZACZAROWANA DOROŻKA

ZACZAROWANY DOROŻKARZ

ZACZAROWANY KOŃ.

 K. I. Gałczyński



Tekst: Izabela Sekulska

Dziekuję Stanisławowi Wanatowiczowi



 

Przypisy:

 

 

1  Rememebring Mielec Sefer zikaron le-kehilat Mielec

2 tamże

3 relacja Berty Lichtig, AŻIH

4 Mark Verstandig , I rest my case

5 nie mam pewności jak nazywali się rodzice Israela i jego rodzeństwo. Podejrzewam jednak, że może chodzić o rodzinę Bassów z ulicy Legionów ponieważ żadnej innej rodziny o tym nazwisku nie ma w spisie Żydów z 1940 roku. Leę Bass z domu Messinger już miałam na liście ofiar. Jej córkę Cerlę również. W 1940 roku Lea była już wdową. Jej mąż miał na imię Salomon. Zmarł 12 stycznia 1935 roku.  Miała jeszcze córkę Sarę (przypuszczam, że jak zwykle w takich przypadkach używała skrótu imienia „SALA”). Lea, Sala i Cerla zostały wywiezione do Dubienki. Są na liście wywozowej. Wg danych z IPN straty Cerla i Lea zostały zamordowane w Przemyślu. W getcie. Myślałam, że Sala ocalała, bo Sala Bass widnieje na wykazie Żydów pozostałych przy życiu po wojnie w Mielcu. Ale to nie o nią chodzi. Szukając informacji o Sali Bass na stronie Arolsen Archives trafiłam na dokument wystawiony na nazwisko Bass Lea Sala. Dziewczynka urodziła się w 1945 roku. W Mielcu. Imiona wskazują na to, że dostała je po babci i cioci. To dla mnie niezwykła historia, bo to kolejne żydowskie dziecko, o którym wiem, ze urodziło się w Mielcu po wojnie. Przypuszczam, że jej tata Szymon (również na stronie Arolsen znalazłam rodzinę Bassów wypływającą do USA – Szymon, lat 34 , urodzony 25 czerwca 1914 roku, rzeźnik, jego żona Rachela lat 34 i dzieci: Lea Sala i Salomon, urodzony w 1944 roku) był synem Lei i Salomona. Wskazują na to imiona jego dzieci. On jak również Salomon widnieją na wykazie Żydów pozostałych przy życiu. Może i Salomon urodził się w Mielcu? Jedna rzecz się nie zgadza: przy imieniu Sali jest wiek: 2 lata. Może to pomyłka? Moje przypuszczenie co do tego, że Szymon był synem Salomona potwierdziło się. Taką informację znalazłam w książce Andrzeja Krempy Sztetl Mielec. Szymon, Rachela i Salomon są w wykazie ocalałych. Szymona nie ma w Spisie Żydów z 1940 roku. Może był w ZSRR, może przeżył w obozach…W 1947 roku rodzina była w Niemczech, w Regensburgu. 31 maja 1949 roku wypłynęli z Niemiec do USA. 

Ostatecznie znalazłam informację o śmierci Sali (Sary)  Bass  córki Lei, na stronie IPN straty. Wg strony IPN straty została zamordowana w Przemyślu 3 sierpnia 1942 roku. Do listy ofiar dopisałam Feigę Bass, którą znalazłam przy okazji poszukiwań informacji o rodzinie BASS oraz Salę.

Bass Cerla, urodzona 13 marca 1907 roku,  córka Lei i Salomona, mieszkała na ulicy Legionów, wywieziona do Dubienki,  zamordowana w Przemyślu 30 lipca 1942 roku, Spis Judenratu, ŻIH, IPN straty

Bass Feiga z domu Kirschenbaum, córka Abrahama i Estery, lat 48, zamordowana w Przemyślu 25 lipca 1942 roku, IPN straty

Bass Lea z domu Messinger 18 kwietnia  1872 roku,  wdowa, kupcowa, zamordowana 30 lipca 1942 roku w Przemyślu,  YV, IPN straty, Spis Judenratu

Bass Sara (Sala) urodzona 18 grudnia 1918 roku, córka Lei i Salomona, mieszkała na ulicy Legionów, wywieziona do Dubienki, zamordowana 3 sierpnia 1942 roku w getcie w Przemyślu, Spis Judenratu, IPN straty.

   

 

Bibliografia:



Krempa Andrzej, Sztetl Mielec. Z Historii mieleckich Żydów, Mielec, 2022

Wanatowicz Stanisław Pitaval mielecki wg Stanisława Wanatowicza, Mielec, wrzesień 2024, wyd. Księgarnia Dębickich

Verstandig Mark, I rest my case

AŻIH Relacja Berty Lichtig

 

Remembering Mielec Sefer zikaron le-kehilat Mielec; sipur hashmadat ha-kehila ha-yehudit (Wspomnienie Mielca; zagłada gminy żydowskiej),
Redakcja: Mielec Yizkor Book Committee, Nowy Jork 1979

 

Internet:

 

Arolsen Archives

JRI Poland

AP Rzeszów, Spis Żydów z 1940 roku

Myheritage

Yad Vashem


wtorek, 5 maja 2026

Markus Salomon Grünberg z Mielca - bojownik o Polskę, bojownik o Izrael

 

 

zdjęcie: MHR Pałacyk Oborskich w Mielcu

 

Z jego podania o wydanie dowodu osobistego wynika, że nie urodził się w Mielcu, a w Krakowie. Wojna sprawiła, że musiał opuścić Mielec.  Bynajmniej nie dlatego, że chciał… 


Kiedy  dobiegła końca, wiele wskazuje na to, że nie powrócił nie tylko do Mielca, ale też  do Polski. Nie zarejestrował sie po wojnie w żadnym żydowskim Komitecie w Polsce.

 W 1946 roku wyjechał do Palestyny.  Jak sądzę, przez długie lata swojego życia,  mieszkał w Izraelu.

A jednak to miasto nad Wisłoką musiało mieć szczególne miejsce w jego sercu, skoro na jego nagrobku widnieje napis:  Markus Salomon Grünberg z Mielca.

 

zdjęcie: Stanisław Wanatowicz

Nagrobek znajduje się na cmentarzu żydowskim w Warszawie, przy ulicy Okopowej.


Markus Salomon Grünberg z Mielca 04 V 1917 – 12 II 2016

Żołnierz wojny obronnej 1939 r.

Więzień getta i obozów koncentracyjnych w latach 1940-1945

Uczestnik walk o utworzenie erec ISRAEL

Grób symboliczny pamięci rodziny Grünberg

Matka Gitla z d. Haller, ojciec Sruel, siostra Hinda, siostra Sabina z dziećmi, zamordowani przez nazistów 1940-1944


  Taka jest inskrypcja na nagrobku.



Kilka lat temu  Stanisław Wanatowicz otrzymał od Krzysztofa Bielawskiego  zdjęcia z pogrzebu Markusa.

Podczas wizyty w Warszawie odwiedził Markusa na Okopowej.








zdjęcia: Krzysztof Bielawski

 Jest tegoroczna rocznica  powstania w getcie w Warszawie. Stanisław zamieszcza po raz kolejny zdjęcie nagrobka Markusa na facebookowej Grupie Mayn Shtetele Mielec. Zatrzymuję się przy tym wpisie na dłużej. Nic nie wiem o Markusie (tak wydaje mi się w tamtym momencie, ale potem okazuje się, że już pisałam o nim w Grupie jako o odnalezionym, nieznanym dotąd ocalałym z Mielca). Czy możliwie jest, że był getcie w Warszawie? W jaki sposób Mielczanin znalazłby się w getcie w Warszawie?

          Ustalenie najważniejszych faktów z życia Markusa następuje dosyć szybko. W różnych miejscach Markus figuruje z różnymi datami urodzenia (Arolsen Archives 1916 i 1915, Yad Vashem 1915, Spis Żydów w Mielcu z 1940 roku – 1918). Zawsze jednak data miesięczna i dzienna to 4 maja. Rozstrzygające jest podanie o wydanie dowodu osobistego, bo okazuje się, że się zachowało –  tutaj mamy  datę urodzenia: 4 maja 1917 rok i miejsce urodzenia: Kraków. Dlaczego Kraków? Nie wiem. Czy jego rodzice akurat tam byli, czy rodzina matki pochodziła z Krakowa? Nie wiem. Nie udało mi się tego ustalić. Jedno jest pewne, był synem Israela i Gitli z domu Haller, bratem Jakoba, Hindy i Sabiny.

 Był jedynym ocalałym z rodziny.

W 1940 roku przy nazwisku jego matki figuruje zapis: wdowa. Czy ojciec zmarł śmiercią naturalną, czy jak wskazywałby napis z nagrobka Markusa został zamordowany przez nazistów? Nie wiem. 

 Rodzina figuruje w Spisie Żydów pod panieńskim nazwiskiem matki - Haller. W Spisie jest Gitla (ur. 1885), Markus (ur. 1918) i Hinda (ur. 1921).

Przypuszczam, że jeśli Gitla dożyła 9 marca 1942 roku, zginęła właśnie wtedy. Dlaczego tak myślę? Bo nie ma jej na liście wywozowej do Dubienki na której jest jej córka Hinda (data urodzenia widniejąca na tej liście to 1922 rok).

 Myślę, że Markus mógł być krewnym Jakoba Leiba Hallera z Mielca, który ocalał dzięki Oskarowi Schindlerowi.

W Spisie Żydów z 1940 roku nie ma jego brata Jakoba. Być może nie było go wówczas w Mielcu.

Z danych, które znalazłam na stronie Arolsen Archives wynika, że Markus był więźniem:  obozów KL Plaszow, Flossenburg, Litomierzyce i że przebywał w getcie ale nie w Warszawie a … w Teresinie i tam w maju 1945 roku doczekał wyzwolenia.

Prawdopodobnie zanim był Plaszow, mógł być obóz w Mielcu lub Pustkowie.

zdjęcie: Arolsen Archives



Na liście więźniów obozu płaszowskiego jest Markus  Grünberg fryzjer, nie mam jednak pewności czy chodzi o naszego Markusa, bo w dacie kiedy powstała lista, był już we Flossenburgu.

Wśród podań o wydanie dowodu osobistego,  oprócz podania Markusa znajduję Gitlę Grunberg i Jakoba Hallera, brata Markusa. Jeśli chodzi o Gitlę, mamy rozbieżność w dacie urodzenia. W Spisie Żydów rok 1885, ale myślę, że  jest  to podanie o wydanie dowodu matki Markusa. W Spisie Żydów zdarzały się omyłkowe daty, zresztą i data urodzenia Markusa zawiera błąd.




zdjęcia: MHR Pałacyk Oborskich w Mielcu



Rodzina mieszkała na ulicy Legionów.

 

          Co sprawiło, że Markus został pochowany w Warszawie? To dla mnie wielka zagadka.

Wiele wskazuje na to, że mieszkał tutaj pod koniec życia. Być może taki był jego wybór – zamieszkać w Polsce u kresu swoich dni. 

Z danych zgromadzonych w kancelarii cmentarza dowiaduję się, że był wdowcem, dowiaduje się również kto zlecił jego pochówek. To kobieta, która wówczas mieszkała w Warszawie. 

 Ktoś wciąż opiekuje się jego grobem...

Próbuję się dowiedzieć czegoś jeszcze...

Na zdjęciu z pogrzebu są różne osoby na czele z  naczelnym rabinem  Polski M.Schudrichem.  Proszę o pomoc warszawską znajomą. Ona na zdjęciu odnajduje swojego kolegę


. Ten twierdzi, że Markus mieszkał w Izraelu, a w Warszawie zamieszkał z kobietą. Czy była jego żoną? Nie wiadomo.  Być może to miłość skłoniła go do powrotu do Polski.

W Izraelu jak sam opowiadał, był asystentem rebego (szczegółów nie znamy).

Wiemy też, że na pogrzebie Markusa przemawiał Henryk Prajs1, również bojownik o wolność Polski. Wkrótce spoczął w mogile obok.

Być może byli stowarzyszeni w jakiejś kombatanckiej organizacji?

 Jest jeszcze  izraelski ślad:  Markus widnieje w rejestrze meldunkowym w Izraelu. Przybył do Palestyny w 1946 roku. Mieszkał w Tel Awiwie przy ulicy Chowewej Syjon 40. Był wówczas kawalerem.

 

Zachowały się również dokumenty ze sprawy o naturalizację w Mandacie Palestyny.





zdjęcia: Myheritage

 

          Wciąż nie wiem jak to się stało, że Markus zapragnął wrócić do Polski …Ale wiem jedno - odwiedzę kiedyś jego grób na warszawskim cmentarzu. Tak krótko mieszkał w Mielcu, biorąc pod uwagę jego długie prawie 99 letnie życie, a pomimo tego tak  ważne było dla niego podkreślenie, że pochodził z miasta nad Wisłoką...


 

Dziękuję Stanisławowi Wanatowiczowi, Karolinie Ożóg, Dorocie Liliental,  Krzysztofowi Bielawskiemu, Monice Taras i Lili Haber.


Jeśli są osoby, które mogłyby dopowiedzieć mi tę historię, proszę o kontakt: iskabelamalecka@gmail.com


Tekst: Izabela Sekulska

 

Przypisy:

1 Henryk Prajs   ur. 30 grudnia 1916 w Górze Kalwarii] jako Abram Chaim Prajs, zm. 25 kwietnia 2018– polski działacz społeczny i kombatancki pochodzenia żydowskiego, weteran kampanii wrześniowej (Wikipedia)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Prajs

 

 

 

Korzystałam z: Spisu Żydów 1940 – AP Rzeszów, Arolsen Archives, Yad Vashem, myHeritage oraz pomocy moich wspaniałych znajomych.

sobota, 28 marca 2026

Twarze mieleckiego sztetla: Semmelowie

 

 

Maszyna do szycia, eksponat MHR Pałacyk Oborskich w Mielcu, zdjęcie: S. Wanatowicz


Czasem po człowieku nie zostaje nic. Zwłaszcza jeśli dotyczy to ofiar Holokaustu, to NiC jest bardzo prawdopodobne.

Jest niepamięć.

Nie ma nawet grobu. Nie ma napisu. Nie ma potomków. Nie ma zdjęć. Nie ma kto "nieść" okruchów przeszłości.

 Żadnych rodzinnych opowieści...

Ale zdarza się cud. Nazwisko jednak przetrwa w czyjejś pamięci. Na przykład dawnej sąsiadki.  Będzie we wspomnieniach od kilkudziesięciu lat. Zostanie przekazane komuś innemu...

 I oto pojawia się szansa na pamięć...




Punktem wyjścia była … maszyna do szycia. Bez niej żadne ustalenia nie byłby możliwe. 

 

Ocalała z Holokaustu Cila Drucker z domu Bernstein/Kurz, która 6 kwietnia 2026 roku ukończy 98 lat1 zapytała czy mam jakieś wiadomości  o rodzinie Semmel z Mielca. Pamiętała, że przed wojną, w Mielcu bawiła się z dziewczynką o tym nazwisku, a jej rodzice sprzedawali maszyny do szycia.

Nie, nie miałam żadnych wiadomości. Nie wiedziałam nic.

Ale już wiem.

Dziękuję Cili za ten niezwykły zapis pamięci, który pozwolił mi poznać kolejną mielecką rodzinę żydowską.

 

W Spisie Żydów z 1940 roku sporządzonym przez Radę Żydowską jest tylko jedna osoba o nazwisku Semmel. To bardzo rzadkie nazwisko. Prawie nie występowało w Mielcu. Częściej występowało w Tarnowie i okolicach.

Lipka Semmel urodziła się w 1885 roku, była  zamężną kupcową z ulicy Sienkiewicza.  „Ulica Sienkiewicza” mówiła dużo, bo Cila mieszkała w domu przy dzisiejszej Mickiewicza, w narożnej kamienicy, której część znajdowała się właśnie przy Sienkiewicza. Zatem prawdopodobne było, to, że to właśnie Lipka była jej sąsiadką.

Następnie sięgnęłam do wykazu osób płacących podatek obrotowy w 1941 roku. Znalazłam Lipkę z zapisem: sklep maszyn i rowerów. 

A jednak!

Tylko czy to Lipka była matką dziewczynki – rówieśniczki Cili? A może była jej babcią?

Kolejnym krokiem było zajrzenie na stronę JRI Poland. Tu odnalazłam Leiba/Leona Semmela syna Efraima Semmela kupca z Mielca i Lieby. Urodził się  17 września 1908 roku w Szczucinie. Stąd pochodziła jego mama. Czy Lipka to Lieba? Czy jestem na dobrym tropie?

zdjęcie: szukajwarchiwach

Sięgnęłam do książki Imiona Żydowskie - imię zdrobniałe od Liby, Luby - to  Libcia, Libel, Libka.

Zatem tak, byłam na dobrym tropie. Zapewne  to Efraim i Lipka byli sąsiadami rodziców Cili: Erny i Dawida Bernsteinów (Dawid był przed wojną przewodniczącym Akiby w Mielcu).

W międzyczasie Stanisław Wanatowicz opowiedział mi, że Efraim nie tylko sprzedawał maszyny do szycia (marki Singer), ale też produkował swoją markę na zapleczu kamienicy Eliasza Reicha2, i że jedna z tych maszyn zachowała się. Jest eksponatem w mieleckim Muzeum Historii Regionalnej „Pałacyk Oborskich”.

Co za niezwykła wiadomość! – pomyślałam.


zdjęcie: MHF Jadernówka, pogrzeb W. Oborskiego, kondukt przechodzi obok sklepu Semmela




Widoczny szyld sklepu Semmela, zdjęcie: MHF Jadernówka

Efriam, Efroim a we właściwym zapisie metrykalnym Efrojem urodził się 23 marca 1884 roku w Szczucinie jako syna Mosesa Einchorna, wyrobnika w Szczucinie i Friedy, córki Samuela i Chai Semmel, kupców z Dębicy. Zatem Efraim nosił nazwisko po matce.

 

zdjęcie: MHF Jadernówka

Mamy więc parę pochodzącą ze Szczucina: Efraima Semmela i Liebę, córkę Leiby i Fani Izraelowicz, kupców ze Szczucina (mama Lieby pochodziła z Tarnowa i z domu nazywała się Goldsamt).


zdjęcie: AN Kraków

W akcie urodzenia Efraima nazwisko Semmel pisane jest przez jedno „m”, wydaje się jednak, że prawidłowa pisownia  to jednak Semmel (w j. niemieckim "semmel" to pewien rodzaj bułki). W odnosieniu do Efraima nazwisko pojawia się w różnych zapisach.

Na JRI Poland znajduję jeszcze Herscha/Hermana Semmela urodzonego w 1912 roku, syna Efraima i Lieby. To spis poborowych.

Cila zapamiętała, że rodzina Semmelów  z okazji święta Sukkot budowała szałas (sukę). Chodziła do nich i zajadała różne smakołyki w szałasie (głównie słodycze). Pamięta też, że jej koleżanka była bardzo rozpieszczonym dzieckiem.

 

Efraim oprócz tego, że był kupcem, był również radnym gminnym. Wybrano go nawet do zwierzchności gminnej (czegoś w rodzaju zarządu) w 1927 roku. Ponownie radnym gminnym został w 1930 roku.

 

W Spisie mieleckich przedsiębiorców z 1929 roku widnieje jako kupiec handlujący maszynami do szycia i maszynami rolniczymi. Maszyny do szycia sprzedaje też Dov Kleinman, mąż Cerli, córki L. Brennera zamordowanej wraz z synem Dawidem w maju 1944 roku w Chrząstowie przez partyzantów AK z Tuszowa Narodowego (Cerla wraz z synem i siostrą Sarą Brenner, ofiarą tego samego mordu, spoczywają w Mielcu na cmentarzu przy ulicy Traugutta).






zdjęcie: Jewishgen

Maszyny do szycia... jak bardzo Efraim ułatwił życie mieleckim krawcom i krawczyniom   sprzedając maszyny, w tym  te najlepsze, marki Singer?

Pierwsza taka maszyna została zbudowana w 1850 roku przez Isaaca Merritta Singera za pożyczone 40 dolarów. W 1851 roku Singer otworzył “I.M. Singer & Company”,a  maszyny Singer były oferowane w całych Stanach Zjednoczonych i w ciągu 2 lat Singer stał się czołowym producentem w USA. W 1853 I.M Singer & Co. otwiera biura i zakład w Nowym Jorku oraz zmienia nazwę na „Singer Manufacturing Company”. Pierwsza maszyna wyprodukowana w Nowym Jorku została sprzedana za 100 dolarów.   W 1855 roku  Singer został największym producentem maszyn do szycia na świecie. 
Tego samego roku maszyna do szycia Singer zdobyła główną nagrodę na Wystawie Światowej.

Przedstawicielstwo w Polsce Singer otworzył po odzyskaniu  przez Polskę niepodległości.


 zdjęcie: https://www.arkaagd.pl/historia-singer/


 W  artykule  Historia Maszyny do szycia,  Agnieszka Krzemińska pisze:

Maszyny do szycia to wynalazek kosmopolityczny, humanitarny i z gruntu dobry, cóż więcej można dodać!” – pisano w połowie XIX w., zachwycając się nowym urządzeniem. Na reklamach przedstawiano elegancko ubrane damy z błyskiem w oku patrzące na nowe urządzenie lub z uśmiechem pochylające się nad pracą. W niemieckim piśmie dla kobiet „Bazar” napisano w 1862 r., że pojawienie się w domu maszyny do szycia pozwala zaoszczędzić czas, a szycie na niej „jest przyjemnością i miłym sposobem spędzania czasu”. Amerykańska firma Singer, szukając w 1858 r. klientek wśród bogatych kobiet, opisywała maszynę do szycia jako przedmiot luksusowy, którego artystyczne walory robią zeń „doskonałą dekoracją salonu czy buduaru”.

Nawet jeśli urządzenie było przez moment popularne wśród bogatych kobiet z zamożnej klasy średniej, szybko przestało być jedynie modnym gadżetem i trafiło pod strzechy, stając się podstawowym narzędziem pracy dla wielkiej grupy żyjących z szycia kobiet.

 

Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej tygodnika Polityka

Zaglądam na stronę IPN straty. Znajduję: Efraima Semmela urodzonego w 1884 roku, według zamieszczonych informacji przebywał w  getcie w Krakowie,  został 

wywieziony do Bełżca, Lipkę urodzoną w 1891 roku (tu pojawia się inna data urodzenia niż w Spisie Żydów) zastrzeloną w getcie w Krakowie w marcu 1943 roku, Herscha urodzonego w 1912 roku wywiezionego w 1942 roku do Bełżca. Pojawia się też Akiwa Semmel urodzony w 1918 roku, przy jego nazwisku są dwie daty śmierci (1940 rok Mielec, i druga 1942 rok, z Tarnowa wywieziony do Bełżca).  Czy Akiwa ma jakiś związek z  rodziną, której losy badam? Nie wiem, ale przypuszczam, że tak. 

Pojawia się też Helena Semmel urodzona w 1929 roku. Również zastrzelona w marcu 1943 roku w getcie w Krakowie. To zapewne dziewczynka ze wspomnień Cili. Ostatnie dziecko Semmelów. Tak myślę. Chyba była córką Efraima i Lipki. Późne macierzyństwo Lipki i Efraima jest przecież możliwe. Zatem koleżanka Cili miała na imię Helena…I prawdpodobnie zginęła razem ze swoją mamą.

Przy wszystkich tych nazwiskach widnieje ta sama sygnatura krakowskiego sądu Grodzkiego w sprawie o  uznanie za zmarłych.

W książce Andrzeja Krempy Sztetl Mielec. Z Historii mieleckich Żydów pojawia się jeszcze wątek morderstwa Żyda z Mielca Joska Semmela i jego narzeczonej Kurzównej. Zamordował ich Oskar Jeck,  zbrodniarz wojenny, niemiecki kolonista z Czermina, w Szczucinie.  Podobno Josek byli z Jeckiem gimnazjalnymi kolegami. Lipka i Efraim pochodzili ze Szczucina, Josek mógł zatem ukrywać się gdzieś w tamtych okolicach.

Może Semmelowie zatem  mieli więcej dzieci? Sprawdzam raz jeszcze IPN straty. Jest Józef urodzony w 1910 roku. Napisane jest, że w 1942 roku został zamordowany w Bełżcu ale informacje pochodzą z tej samej sprawy sądowej o uznanie za zmarłych, o której pisałam wcześniej. Przypuszczam, że był synem Efraima i Lipki. Jeśli chodzi o daty i miejsca śmierci przyjmowane przez sąd odnośnie ofiar Holokaustu, często były umowne. Powód  był  oczywisty: brak informacji na temat śmierci danej osoby.

Zamordowany wraz z narzeczoną Kurzówną? Na początku nie zwracam uwagi na nazwisko, ale potem wracam do niego… Kurzówna? Czy to nie czasem  ciocia Cili Chana urodzona w 1911 roku? Noreen Plen, kuzynka Cili i bratanica Chany Bernstein/ Kurz, pisze mi, że tata opowiadał jej, że jedna z jego sióstr zaręczyła się przed wojną. Narzeczoną Semmela raczej nie mogła być Blima, druga z siótr Kurz, była bowiem znacznie starsza od Joska.

Chana Kurz/Bernstein, zdjęcie: YV

Udało mi się odnależć coś co łączy Chanę Bernstein i Joska Semmla, oprócz sąsiedztwa - w tym samym czasie chodzili do mieleckiego Gimnazjum. Jak widać z zapisów, Josek chodził do klasy z Salą Borger, siostrą Mosze Borgera.





 sprawozodanie dyrekcji mieleckiego gimnazjum z roku szkolnego 1927/1928, Chana Bernestein chodziła do klasy V, Josek Semmel do VI

 https://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/publication/1715/edition/1614

Aron Halberstam z którym rozmawiam o rodzinie Semmelów, przesyła mi dwie informacje. Pierwsza: Akiwa Semmel z Mielca był przed wojną studentem słynnej lubelskiej jesziwy Jeszywas Chachmej Lublin3. Nie może być pomyłki, musi chodzić o syna Semmelów. To było rzadkie nazwisko w Mielcu.

Akiwa Semmel  z Mielca na wykazie uczniów Jesziwy, zdjęcie: A. Halberstam

Przesyła mi też dokument z którego jasno i wyraźnie wynika, że urodzony w październiku  1910 roku Józef Semmel był synem Efraima i Lieby. To spis poborowych: 1931/1932.


zdjęcie: AP Rzeszów

 

Gdzie byli mężczyźni z rodziny Semmel w 1940 roku, że nie ma ich w Spisie Żydów?

Czy gdzieś się ukrywali, a Lipkę zostawili w Mielcu, aby pilnowała rodzinnego interesu?

Zapewne tak było.

Na stronie IPN straty nie ma Lieba (Leona), nigdzie też nie znajduję śladu po jego dorosłym życiu. Być może zmarł jako dziecko.

O uznanie za zmarłych występuje Fani Stroch. Nie znajduję żadnych powiązań z rodziną Semmel, poza tym, że takie imię samo nosiła mama  Lipki. Może to wskazywać na pewną rodzinną tradycję w zakresie imion.

 

Jeszcze jeden ślad po rodzinie Semmel. W przedwojennej notce prasowej  znajdujemy informację, że Josef Semmel, inspektor Brithu Hechajlau  31 marca 1935 roku wygłosił referat podczas Akademii ku czci  J. Trumpledora: Trumpledor jego życie i dzieło 4



Trybuna Narodowa, nr 14 z dnia 12 kwietnia 1935 roku

 

Czy na pewno chodzi o syna Efriama i Lipki? Nie mam pewności, ponieważ na stronie Instytutu Yad Vashem znajduję wśród ofiar jeszcze jednego Josefa Semmela z Mielca (urodzony w 1912 roku, mąż Cesi Weksler, pisownia nazwiska: Zemel, zamordowany w 1943 roku).

 

 

Jest jeszcze we wspomnianej książce Andrzeja Krempy informacja o śmierci E. Zemela w Lasku Berdechowskim w pobliżu Mielca, więźnia obozu pracy przymusowej przy Zakładach Lotniczych w Mielcu. Za próbę ucieczki został  zabity łopatami przez innych Żydów, więźniów obozu na rozkaz Gottholda Steina. Było to w roku 1943. Czy Efraim Semmel w 1943 roku 59 letni mógł być więźniem obozu? Raczej nie, do pracy byli przydzielani młodzi ludzie. Ale nie jest to wykluczone.

 

 

Zaczęło się od maszyny do szycia. Z zezwolenia na handel wydanego 29 lipca 1912 roku wynika, że oprócz maszyn rolniczych i maszyn do szycia, Efraim sprzedawał również gramofony.

Musiał to  być w 1912 roku zakup dostepny jedynie dla zamożnych. Rozrywka i zbytek (pierwszy gramofon pojawił się w 1887 roku). Kto i czego słuchał w Mielcu w 1912 roku?



Dokumenty Izby Przemysłowo - Handlowej



I to wszystko co pozostało po Semmelach.
A przynajmniej wszystko co udało mi się  znaleźć i zapisać.
Zapisać w pamięci.

Tyle zostaje czasem po tych, z których rodziny nikt nie ocalał.

W Mielcu została maszyna do szycia...

A  w dalekim Toronto Semmelów wspomina Cila Drucker, ich sąsiadka.

Czy to na pewno wszystko? Zastanawiam się kiedy tekst jest już gotowy.
I nagle  myśl: jeśli Josek Semmel chodził do klasy z Salą Borger może zachowało się jakieś zdjęcie w albumie Mosze Borgera. 
Sprawdzam.
Cud.
Jest.
Josek w otoczeniu dziewcząt. Nie wiem czy ktokolwiek z nich przeżył. Mosze o tym nie napisał...





Kolekcja Mosze Borgera, YV




 

 Tekst: Izabela Sekulska

Tekst jest wyłączną własnością autorki, cytowanie i zamieszczanie fragmentów, wyłącznie za podaniem źródła.



Dziekuję Cili Drucker, Noreen Plen (córce Jochene - Iana Bernsteina z Mielca), Stanisławowi Wanatowiczowi i Aronowi Halberstamowi.

 

Przypisy:

1 Cila Drucker z domu Bernstein/Kurz urodzona w Radomyślu Wielkim, córka Erny Bernstein z Radomyśla i Dawid Bernsteina z Mielca, dzisiaj 97 letnia ocalała z Zagłady mieszkająca w Toronto. W 1943 roku samotnie uciekła z getta w Bochni (ucieczkę przygotowała jej matka). Z pomocą przemytników przedostała się przez góry na Słowację, gdzie przeżyła wojnę. Wojny nie przeżyła jej mama i siostra Hania. Ojciec, Dawid został w 1940 roku zesłany w głąb ZSRR i tam przeżył wojnę. Po wojnie zamieszkał najpierw na Słowacji, a potem wraz z córką wyjechali do Izraela. Ożenił się ponownie.

2 Eliasz Reich  urodzony w 1876 roku, handlarz mąką, mieszkał przy ulicy Piłsudskiego 6,  podczas wojny pod tym adresem prowadził restaurację, mąż Feige, ojciec  Leiby (Loli), Friedy i Sabiny, deportowany z Mielca 9 marca 1942 roku do Dubienki, z Dubienki wydostał się do Połańca, potem do Staszowa, zginął w Dębicy – źródło: Spis Judenratu, książka M. Verstandiga, I rest my case, AP Kraków, Oddział Nowy Sącz, akt urodzenia Friedy Reich

3 Jeszywas Chachmej Lublinhebr. ישיבת חכמי לובלין (Lubelska Szkoła Mędrców) – założona w Lublinie przez rabina Majera Jehudę Szapirę w 1930 roku była największą uczelnią talmudyczną na świecie.

4 Josef Trumpeldorhebr. יוסף טרומפלדור, ros. Иосиф Трумпельдор (ur. 1 grudnia 1880, zm. 1 marca 1920) – syjonistyczny aktywista, znany ze współudziału w organizacji Legionu Żydowskiego walczącego po stronie Brytyjczyków w czasie I wojny światowej i z pomocy w imigracji żydowskiej do Palestyny.

 

 

 

 

 

Korzystałam z:

A.    Krempa Sztetl Mielec. Z Historii Mieleckich Żydów

 Zbiory: AP w Rzeszowie, AN w Krakowie, Oddział w Tarnowie

IPN straty

https://mlodytechnik.pl/eksperymenty-i-zadania-szkolne/wynalazczosc/28522-nasi-idole-isaac-merrit-singer-dzien-w-ktorym-szycie-stalo-sie-proste

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1520428,1,historia-maszyny-do-szycia.read

https://kehilalinks.jewishgen.org/kolbuszowa/mielec/mielec3.html

Wikipedia







Twarze mieleckiego sztetla: CYTRYNOWIE

  MHF Jadernówka Leib Cytryn, porządny człowiek, ale ofiara własnej naiwności, wrócił z Syberii na spotkanie ze śmiercią w Mielcu, ponieważ ...