Archiwum bloga

poniedziałek, 9 marca 2026

84 rocznica deportacji mieleckich Żydów


 






8 marca 2026 roku, w przedzień 84 rocznicy zagłady żydowskiej społeczności Mielca zebraliśmy się  na cmentarzu żydowskim przy ulicy Traugutta w Mielcu aby uczcić pamięć ofiar.


Bardzo dziękuję wszystkim przybyłym za obecność, za aktywne uczestnictwo poprzez odczytywanie wspomnień i nazwisk ofiar oraz wykonanie kamieni z nazwiskami ofiar. Przez ubiegły rok do Listy Ofiar dopisałam kolejne 128 nazwisk.




Tekst wystąpienia:

 

Nie wszystkie ofiary były Żydami, ale wszyscy Żydzi byli ofiarami

Elie Wiesel

 

Rozpoczynam od tego cytatu, ponieważ w dzisiejszych czasach coraz częściej dochodzi do budowania nowej narracji historycznej, negowania Holokaustu i marginalizowania cierpienia Żydów. Myślę, że to, że wybrzmiał ten cytat jest bardzo ważne.

 






 Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że w każdej żydowskiej rodzinie nie obyło się bez ofiar, że nawet jeśli ktoś ocalał z Zagłady to tracił całe rodziny, często rodziców, dziadków, rodzeństwo, krewnych. Trauma i cierpienie rozciągały się na kolejne pokolenie.

Trudno sobie wyobrazić życie bez dziadków, wujków, cioć, często też kuzynów…

 












Jest dla mnie też rzeczą niewybaczalną powtarzane tak bardzo często obecnie: ofiary stały się katami.

Polskich Żydów, ofiar Holokaustu nie możemy obwiniać za obecną sytuację polityczną na świecie. To bardzo krzywdzące.

 

Nie bierzmy udziału w tak bezrefleksyjnie tworzonej narracji.







 

Zebraliśmy się tutaj dzisiaj w przeddzień rocznicy deportacji Żydów z Mielca. To już siódme nasze wspólne spotkanie. Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie.

Jesteśmy w miejscu szczególnym –  na cmentarzu, gdzie w czasie pochowano 54 ofiary deportacji w dniu 9 marca 1942 roku, gdzie w czasie wojny dokonywano wielu egzekucji, gdzie  wojnie przeniesiono szczątki Żydów mordowanych w innych miejscach. Nie dowiemy się jak wielu ich było.

Ale wspomnijmy tych, którzy z całą pewnością tutaj spoczywają:

Cerla Kleinman z synem Dawidem i siostrą Sarą Brenner, Rachela Buchen, Matylda Braun, Sara Horn z dziećmi Dawidem i Rachelą, brat Sary Aron Leszkowicz, Sara, Lusia, Fela Protter.

Według mnie na cmentarzu spoczywa cała rodzina Ity Rosenbaum po mężu Hollander. Byli mieszkańcami Rzędzianowic:

Chaim Isaac Rosenbaum 

(Chaim Isaak ukrywał się z dwoma synami w polu ziemniaków, jeden z Polaków doniósł o tym do granatowej policji, która zabrała 3 mężczyzn do Mielca, gdzie ich zastrzelili. Chaim, Dawid i Jermiasz (Jeremiahu) zostali zamordowani 13 sierpnia 1943 rok).










Roza (Raizel, Rozalia) z domu Korn  urodzona w 1900 roku, córka Fridy i Chaima Korna.

Ich dzieci:

 Małka urodzona w 1925

 Jeremiasz urodzony w 1927

 Dawid urodzony w 1929

 Mordechai urodzony w 1931

Chana urodzona w 1933

Nusen Szyja Rosenbaum, brat Chaima, Perla Schnall i Sara Lea Schnall, Ryfka Heller


W ubiegłą niedzielę byłam tutaj z wnukami Mosze Borgera, opowiadając im o tym miejscu. Ofira Borger zapytała mnie czy jeśli tu znajdują się groby masowe to możliwe, że chodzimy po grobach? Niestety tak - odpowiedziałam.

 

Zebraliśmy się aby uczcić pamięć ofiar.

To ważna data w historii miasta.

Niepamięć to podcinanie korzeni.  Zatem róbmy wszystko, aby pamiętać.

 

Chana Reiss powracająca po wojnie do Mielca, wspominała:

 

Byłam jedną z pierwszych mieleckich Żydów, którzy po wyzwoleniu wrócili do „domu”. Cóż to bowiem był za dom, w którym nie było nikogo z moich”

 

 

Przed wojną Mielec był małym miastem, sztetlem z ponad 5 tysięczną ludnością żydowską.

Tak wspominał Mielec po wojnie Ezechiel Keitelman


Mielec, jak wszystkie galicyjskie sztetle, tętnił niegdyś tym wiecznym żydowskim hałasem, którego jeszcze żaden muzyk nie zapisał, żaden malarz nie namalował, a żaden pisarz nie opisał tak, jak należało. W mojej wyobraźni miasto wciąż powraca: małe, niespokojne, handel na ulicy, nauka w bejt-midraszu, ciężka praca o kawałek chleba, emigracja dzieci, spory polityczne, kłótnie w domach modlitwy — całe to żydowskie życie

 

 

Ale nadszedł wrzesień 1939 roku, wiele się zmieniło, tak wspominał pierwsze dni wojny Marvin Balsam:

 

Niestety ta piękna społeczność żydowska została zniszczona we wrześniu 1939 roku, kiedy to Niemcy wkroczyli do miasta. W pierwszy piątek okupacji, którym był erev Rosz Haszana, Niemcy zabili rzezaka i Żydów, którzy przywieźli kury do rzeźni. Niemcy powiesili ciała pomordowanych na hakach rzeźniczych przeznaczonych dla kurcząt. Wieczorem Roszhaszana, Niemcy spalili synagogę, Beit Midrasz, Bais Hamerchatz i Bais Hachnoss Orchim, które zajmowały jeden kwadratowy obszar i zabili tam około 30 Żydów.

 

Do roku 1942 społeczność jednak trwała. Nie znaczy to, że nie dotykały jej represje. Żydzi byli zmuszani na przykład  do przymusowych robót.

Wspomnienie Mosze Borgera:

Pozwolili Żydom wykonywać swoje codzienne zajęcia, żądając tylko dostarczenia pewnej liczby pracowników do pobliskiej fabryki lotniczej. Powierzchownie życie było prawie normalne a ludność przywykła do nowych zasad i ludzie nie martwili się, gdy wieści o obozach budowanych w różnych częściach kraju docierały do nas. Wszyscy myśleli, że jeśli zdarzy się coś złego to zdarzy się to komu innemu. Takie poczucie bezpieczeństwa było warunkiem wstępnym w programie powolnej eksterminacji. Naziści chcieli aby wszyscy byli spokojni i cisi, aby móc przeprowadzić swoje plany bez najmniejszych przeszkód.

Tonia Szulkind:

Wiosną 1941 roku wyjechaliśmy do Mielca. W Mielcu istniała dzielnica żydowska, w której skupieni byli wszyscy Żydzi, zamieszkali poprzednio w mieście. Dzielnica nie była zamknięta, nie było murów ani drutów. Ludność żydowska wchodziła i wychodziła z dzielnicy bez żadnych ograniczeń.

  

Dora Keller z domu Aleksandrowicz:


Pochodzę z Krakowa. Mieszkałam tam w momencie wybuchu wojny polsko-niemieckiej w 1939 roku. Do Mielca przyjechałam na przełomie roku 1940/41. Mieszkałam z moim szwagrem. Pozostałam w Mielcu do marca 1942 roku, czyli do momentu ostatecznej deportacji Żydów z Mielca. Osobiście nie doświadczyłam faktycznego przesiedlenia, ponieważ wcześniej słyszałam, że Niemcy planują coś złego, więc uciekłam z rodziną do Połańca. Podczas mojego pobytu w Mielcu panował tam względny spokój i nie przypominam sobie, aby w tym czasie doszło do jakichkolwiek morderstw. Nie pamiętam, jakie niemieckie jednostki stacjonowały w Mielcu. Pamiętam nazwisko Niemca o nazwisku Zimmermann, etnicznego Niemca, który służył w jednej z niemieckich jednostek stacjonujących w Mielcu podczas niemieckiej okupacji. Nigdy go nie widziałam i nie wiem nic konkretnego o jego działalności. Wiem tylko, że przed wojną mieszkał w jednej z niemieckich kolonii w pobliżu Mielca. Był dobrze znany Żydom z Mielca. Jeśli chodzi o likwidację Żydów z Mielca, mogę podać tylko to, co wiem z opowieści. To znaczy, że wkrótce po moim wyjeździe w Mielcu doszło do masowej masakry, podczas której pewną liczbę osób rozstrzelano na miejscu, resztę (młodszych) wywieziono do obozów pracy, a pozostałych do obozu zagłady. Nie znam sprawców tej akcji. Nie znam też szczegółów tej akcji. Ta akcja zakończyła historię Żydów mieleckich. Była to prawdopodobnie pierwsza tego typu akcja na terenie województwa krakowskiego.

 Fragment książki Rochelle Saidel: Mielec, Poland, the shtetl, that became a nazi contration camp:

Mielecka deportacja była integralną częścią ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, zadania, które marszałek Rzeszy, Hermann Göring dał Reinhardowi Heydrichowi w lipcu 1941 roku. 20 stycznia 1942 roku postanowiono, że Generalne Gubernatorstwo będzie pierwszym obszarem na którym rozpocznie się mordowanie Żydów europejskich.

 

Zgodnie z nazistowskimi dokumentami konkretna decyzja o uczynieniu Mielca wolnym od Żydów (Judenrein) została wypracowana w styczniu 1942 a w początkowych planach termin deportacji ustalono na ten miesiąc. 6 stycznia Türk w biurze BuF w dystrykcie lubelskim poinformował majora Raggera w głównym biurze Krakowie że w końcu jest on w pełni gotowy do deportacji:

Sprawa: Ewakuacja z Mielca 2000 Żydów

1000 Żydów przybędzie do Hrubieszowa, do Centralnego zgrupowania dystryktu, z przeznaczeniem do Hrubieszowa. 1000 Żydów przybędzie do Chełmu, do Centralnego zgromadzenia dystryktu; z nich 400 z przeznaczeniem do Włodawy a 600 do Parczewa. Przygotowano do odbioru, poczynając od 15 stycznia 1942.

Ta deportacja została poniechana, ale nowy rozkaz powiększył liczbę deportowanych do 4500.

 

Fragmenty tajnej korespondencji z lutego 1942 roku:


Przekazuję wyciąg z dokumentu z departamentu generalnego gubernatora odpowiedzialnego za ewakuację Żydów o następującej treści:

Biuro w dystrykcie lubelskim, Departament Spraw Wewnętrznych oraz Departament Spraw Socjalnych pozostają odpowiedzialne za przeprowadzenie przesiedlenia Żydów do wyznaczonych miejsc, zgodnie z możliwymi do wykonania wymaganiami.

Przesiedlani Żydzi maja móc zabierać ze sobą swoją pościel. Każdej osobie należy pozwolić zabrać ze sobą 25 kg innego bagażu lub sprzętów domowych.

Po trzech tygodniach pobytu w nowych miejscach zamieszkania Żydów należy przebadać medycznie. Wszelkie podejrzenia tyfusu należy niezwłocznie raportować lekarzowi dystryktu.

W celu przeprowadzenia tej akcji Departament Spraw Socjalnych i władze Generalnej Guberni muszą szybko dokonać uzgodnień, tak, aby biuro w dystrykcie lubelskim było w stanie oznajmić termin przybycia transportu.

Naliczonymi kosztami należy obciążyć i rozliczyć zgodnie z częścią B 44 – Ewakuacja i czynności ewakuacyjne.

  

Chana Reiss:


Mimo odprowadzenia przez Żydów wspomnianych kontrybucji w  różnej formie i obietnic niemieckich Żydzi z Mielca byli pierwszymi ofiarami planowanego wysiedlenia i masowego mordowania ich.

W mroźną, zimową noc, otoczono miasto.  Nad ranem zaczęto wyciągać Żydów z mieszkań, które wskazywali zarówno ludzie z Judenratu, jak i wspomniani przeze mnie koloniści niemieccy.

Starych, chorych rozstrzeliwano od razu w mieszkaniach. Innych często w nocnej bieliźnie, zaskoczonych, wyciągano z domów z tobołkami pościeli i tysięczny tłum zaczęto gonić do hangarów na lotnisku w Berdechowie, położonym o jakieś 6 km od Mielca. Po drodze Niemcy bez przerwy strzelali tych, którzy nie byli w stanie dość szybko chodzić, często zresztą zupełnie bez wyboru.

W hangarze zamknięto nas i trzymano przez 4 długie dni i noce. Co się tam działo, trudno to opisać słowami. 500 mężczyzn wyciągnięto do wspólnego grobu wykapanego przedtem przez Polaków. Wśród nich znajdował się również mój ojciec.

Wreszcie zaczęły się selekcje.

Młodych chłopców zabierano do obozu pracy w Pustkowie. Między innymi zabrano tam mojego brata, który jak się potem dowiedziałam – tam zginął. Grupę dziewcząt wyznaczono do pracy na lotnisku w Berdechowie, wśród nich i mnie.

Potem podstawiono wagony kolejowe, do których ładowano tych, którzy zostali wywiezieni. Przy tych selekcjach nie obyło się bez okrutnych morderstw.

Na miejscu między innymi został w straszliwy sposób zamordowany tak przyzwoity i ceniony przez wszystkich Żyd, jak sędzia Pohoryles z żoną i dzieckiem i wielu innych.

Transporty kolejowe pojechały w kierunku Parczewa, Włodawy, Międzyrzeca, Dubienki. W jednym z tych transportów znalazła się moja matka wraz z siostrami, szwagrem i małym dzieckiem. Tak rodzina nasza została rozdzielona. Niestety na zawsze. Udało mi się jednak zebrać dane o nich w czasie mojej późniejszej wędrówki po lasach.

 








 

Rodzina Chany o której wspomina to:

 Chaim Reiss, ojciec urodzony 16 lipca 1873 roku, mieszkał na ulicy Kilińskiego

 

 Feiga Reiss  (żona Eliasza Reicha, zamordowanego w Auschwitz), urodzona w Złotnikach  23 czerwca 1908 roku, siostra Chany

Reiss imie nieznane - dziecko Feigi

 Feiwel Reiss  urodzony 24 lipca 1921 roku, brat Chany, zamordowany w Pustkowie

 Necha Reiss , urodzona  25 maja 1880 roku, mama Chany

Reiss Dora, siostra urodzona w 1911 roku żona Jochene Bernsteina, zamordowana w getcie w Bochni, była tam pielęgniarką

 

Wspomniany sędzia Pohoryles, miał na imię Baruch w chwili śmierci miał 48 lat, jego żona Franciszka miała lat 41.

Eda Lichtman:


Późną nocą, gdy przestali przywozić wysiedlonych, Niemcy zamknęli żelazne drzwi i zapalili światło. Postawili stoły w kącie i wybrali kilka dziewcząt, które miały przynosić chleb w workach. Chleb został pokrojony na kawałki. Przyprowadzono nas grupami do stołów z chlebem, a kiedy podeszliśmy, Niemcy strzelali do nas i rozproszyliśmy sie. I znowu ustawili nas w szeregu. Ta zabawa powtarzała się kilka razy. Tylko kilka osób dostało kawałek chleba. Niemcy wybuchnęli gromkim śmiechem. O północy nagle zgasili światło i kazali nam zachować absolutną ciszę.

 

Rano otworzyli drzwi. Mroźne powietrze wdarło się do zadymionego wnętrza, zanieczyszczonego wyziewami i odchodami kilku tysięcy ludzi w hangarze. Niemcy kazali wszystkim mężczyznom się ogolić. Ponownie ustawili nas w szeregi i zamknęli szerokie drzwi, zostawiając tylko wąskie. Kazali nam wyjść jak najszybciej, bili nas, gonili. Wszyscy pobiegli do wyjścia, tratując się nawzajem, żeby jak najszybciej się wydostać, nie wiedząc po co.

 


Jack Sittsamer, który mieszkał w Mielcu i w czasie akcji deportacyjnej miał około trzynastu lat, wspominał:

 


 

9 marca 1942 roku Niemcy zgromadzili wszystkich Żydów w moim mieście. Wszyscy zebraliśmy się na rynku i rozpoczęła się selekcja. Niektórzy zostali wybrani i zabrani, ale ja miałem sporo szczęścia – cała rodzina została razem i ruszyliśmy w kierunku hangarów lotniskowych. Po obu stronach drogi stały oddziały szturmowe SS i duże owczarki niemieckie.

Mniej więcej w połowie drogi do hangarów Niemcy wyprowadzili wszystkich starszych ludzi i rozstrzelali ich na miejscu. To był ostatni raz, kiedy widziałem mojego ojca Mosze. Kiedy w końcu dotarliśmy na lotnisko, podzielili nas na grupy. Zabrali moją matkę, młodszego brata i dwie siostry i wsadzili ich do pociągu. Mój brat Izrael i ja wciąż byliśmy razem. Po kolejnej selekcji oddzielili mnie od brata. Zabrali go do miejscowości o nazwie Pustków w Polsce.

Dowiedziałem się, że moja matka została zabrana do Międzyrzeca w Polsce. Przez krótki czas otrzymywałem od niej pocztówki. Zabrali mnie do fabryki samolotów Flugzeugwerke , która znajdowała się się niedaleko Mielca.

 

Umieram, ty pozostajesz, wytłumacz mą sprawę, tym co jej z bliska nie znają

Hamlet, William Szekspir

 

Dane dotyczące osób, których zdjęcia możemy dzisiaj zobaczyć:

 

Bernstein (Kurz) Blima  urodzona 24 kwietnia 1905 roku w Mielcu, córka Szaje Kurza i Estery Bernstein, zamordowana 9 marca 1942 roku -  informacja ze strony IPN straty, wg jej bratanicy Cili Drucker zdomu Bernstein przebywała w getcie w Bochni jeszcze w 1943 roku i tam prawdpodobnie została zamordowana,  mieszkała w Mielcu przy ulicy Batorego, Spis Judnenratu, relacja Cili Drucker

 Bernstein Chana urodzona 1 grudnia 1911 roku, córka Szaje Kurza i Estery Bernstein, mieszkała w Mielcu przy ulicy Batorego, prawdopodobnie zamordowana w getcie w Bochni, relacja bratanicy Cyli Drucker, Spis Judenratu (Lore Smith wspomina, że razem przybyły do obozu na Czekaju koło Mielca).

Bernstein (Kurz) Erna (Etla) Estera, córka Israela i Freindli Grun urodzona w Radomyślu Wielkim 26 grudnia 1904 roku, żona Dawida, matka Hani i Cyli, prawdpodobnie zamrodowana w getcie w Bochni (wg jej córki Cyli), Spis Judenratu, relacja Cili Drucker

Bernstein Hania (Chana) urodzona  30 lipca 1934 roku, córka Dawida i Erny, prawdpodobnie zginęła wraz z matką w getcie w Bochni, relacja C.Drucker, Spis Judenratu

Horowitz Dawid urodzony 22 lipca 1872 roku w Mielcu, mąż Chany, przed wojną mieszkał w Stuttgarcie, prawdopodobnie został wydalony z Niemiec w 1938 roku (informację o wydaleniu 28 października 1938 roku jego córki Reginy można znaleźć na stronie Bundesarchives).  Według niemieckiej strony internetowej został wysiedlony z Niemiec (zachowało się jego podanie o wydanie dowodu osobistego w Mielcu w 1941 roku)  Ojciec Reginy, Jakuba i Marty. Ku pamięci jego rodziny zostały położone kamienie stolperstein. W książce Marka Verstandiga I rest my case znajduje się opis śmierci Horowitza wydalonego z Niemiec i jego córki.

Równie poruszająca była śmierć pana Horowitza, uchodźcy przez Zbąszyń, który od wielu lat mieszkał w Niemczech i wrócił do Mielca wraz z urodzoną w Niemczech córką. Horowitz był inteligentnym i postępowym mężczyzną w średnim wieku, pochodzącym z rodziny rabinicznej. Z siwą brodą, przystrzyżoną na niemiecki sposób, szedł na egzekucję, a za nim cicho szła jego elegancka córka, wówczas dwudziestokilkuletnia. Zgodnie z ówczesną modą nosiła białą rękawiczkę na lewej dłoni, drugą trzymając w tej samej dłoni. Gdy Niemcy zastrzelili jej ojca, zwróciła się do nich i poprosiła, żeby zastrzelili także ją. Z dużej odległości Niemiec strzelił jej w klatkę piersiową. Zanim umarła, podziękowała mu i w teatralnym geście rzuciła mu swoją zakrwawioną białą rękawiczkę”

  

Keller Ascher urodzony w 1920 roku w Mielcu, syn Chaima, absolwent mieleckiego gimnazjum

Kurz Reuven (Rubin), mąż Feigi urodzony 24 maja 1900, mieszkał w Mielcu przy ulicy Szerokiej wg spisu Judenratu, jednak żona mieszkała na Sandomierskiej i tak to wspomina Irene Eber bratanica żony  R. Kurza (wg niej Kurzowie mieszkali na Sandomierskiej), zmarł 3 kwietnia 1945 roku we Flossenburgu, transport z KL PŁaszów, numer więżnia 15373 (żródło archiwum KL Flossenburg), był członkiem Judenratu,  Spis Judenratu, IPN straty,

Reiss Feiga - Fani (żona Eliasza Reicha, zamordowanego w Auschwitz), urodzona w Złotnikach  23 czerwca 1908 roku, córka Chaima i Nechy

  

Chciałam wspomnieć jeszcze coś co bardzo poruszyło mnie ostatnio podczas słuchania wywiadu z Edą Lichtman.

 

Było nas siedmioro. Przeżyłam tylko ja, straciłam wszystkich.

 

Eda Mówiła o represjach ze strony Niemców, ale również ze strony sąsiadów:

Także chrześcijanie wyzyskiwali nas, okradali, bili.

Jedni Polacy byli dobrzy, drudzy źli. Spotkałam takich i takich.

Miałam do czynienia z wieloma dobrymi Polakami, ale i wieloma złymi.

Niektórzy zabierali nam rzeczy, nie wszyscy, ale niektórzy. Jeden wyrzucił kiedyś moje pudełko ze zdjęciami. Wiatr rozrzucił pudełko po całej okolicy.

Patrzyłam jak ulatuje moje życie…

 

 

„Historia to nie przeszłość lecz ciągłe zadanie dla nas wszystkich” Marian Turski

 

Wiersz:

 

Dora Tajtelboim

 

 

Idę rumowiskiem mojego miasta,

Sześć milionów umarłych mnie obrasta,

Każdy kamień ciska niczym krwawy sopel

I łzy zamienia na Bugu krople

 

 

Miasto moje, widzę twoje dymy,

Noc w twoich ranach kroplą jodyny

Ogród, sad i kołyska zburzona

 Z ziemią jałową spowinacona

 

Garść ziemi w ręce podnoszę teraz,

Ileż oczu z prochu wyziera

Każdy pył – dziadkiem, rodem – każdy kamyk

Już dziesięć wieków z tą ziemią się znamy

 

Skrzypce stare podarował mi grajek

I nigdy się z nimi już nie rozstaję,

Siostra spalona dała mi lutnię

I odtąd podobnam do orkiestry smutnej

 

Na gruzach postoję i jeszcze wam zagram

Aż serce kamieni śpiewem potargam,

W popiołach nurzając się struny rwać będę,

Póki źródło zadzwoni w studniach obłędnych

 

 

 

Odczytane nazwiska ofiar:

 

 

Gewurtz Rachela

Weintraub Amalia Debora

Kornbluth Brucha (Bronia)

Kornbluth Chana

Kornbluth Tema,

Kornbluth Tyla,

Mechlowicz Itta

Dienstang Abraham Józef

Watzner

Kohn Samuel

Berenstein Blima

Fleischer Josef

Fleischer Lea (Laja)

Weindling Adela

Weindling Eliasz

Weindling Rochna

Rotter Norbert

Steuer Mendel

Rappaport Chaja (Helena)

Grunberg Natan

Grunberg Necha

Gross Chana Małka

Grünberg Nechemia –

Grünberg imię nieznane

Grünberg Nüssen

Grünberg NN – syn Nussena

Grünberg imię nieznane

Kleinkopf Hersz,

Kleinkopf Naftali,

Larisch Chana

Leidner Israel

Leidner Jehiel

Leidner Matla

Raps Sara

Obstfeld Abraham

Obstfeld Hersch

Obstfeld Leon

Obstfeld Moses,

Obstfeld Sara

Obstfeld Szajndla

Ziegler Lilli

Horowitz Dawid,

Horowitz Dawid

Horowitz Regina

Fenichel Feiwisz

Fenichel Pinkas Eli

Rubin Beila

Rubin Baruch

Rubin Ita

Rubin Naftali

Nussbam Markus

Blum Samuel

Roth Tauba

Buchen Feiga

Buchen Frieda,

Buchen Gołda

 Buchen Ita 


Buchen Małka

Buchen Josef

Buchen Rachela,

Buchen Reizel

Blattberg Benjamin

Hiller Salze (Sauel, Salo)

Lichtman Meilelech

Montang Aron

Pinczoski Nusen

Schwalb Baruch Abraham

Schwalb Chana Marjem

Schwalb Erna

Schwalb Hinda

Schwalb Menasche

Schwalb Moryc

Schwalb Róża

Seewald Samolon

Silber Regina

Kurz Chaim

Balsam Samuel Isaak

Balsam Lea

Balsam Necha

Balsam Israel Chaim

Balsam Alter Jeremiasz

Mantel

Horowitz Isaak

Reiss Chaim

Reiss Feiga

Reiss – imię nieznane

Steinhard Baruch

Steinhard Sara

Trompeter Zygmunt

Kurz Blima

Kurz Szaja

Gottdenker Lusia

Gottdenker Małka

Leszkowicz Chaja,

Leszkowicz Lea

Leszkowicz Moses Majer

Leszkowicz Rachela (Reschka)

Leszkowicz Rikel

Leszkowicz Salomon Josef

Leiman Lea

Bernstein Erna Estera

Bernstein Chana

Bernstein Hania

Weinstreiner Necha

Kurz Rubin

Kurz Paulina

Kurz Róża

Kurz Szymon

Kurz Minka

Kurz Zlata

Kurz Lajzer

Kurz Idel

Kurz Abraham

Kurz Hirsch

Kurz Szyja

Keller Jakob Moses

Sternglanz Baruch 

Sternglanz Chana

Sternglanz  Dora (Debora) 

Sternglanz Fryda 

Sternglanz Israel

Sternglanz Osias

Sternglanz Michael,

Sternglanz Pejsach 

Sternglanz Reizel (Rosa)

Keller Ascher

Salz Frieda

 

 

 

Ascher Keller, zdjęcie ze zbiorów Sarah Keller, siostry Aschera



Blima Bernstein/Kurz, zdjęcie: Yad Vashem


Chana Bernstein/Kurz, zdjęcie: Yad Vashem


Erna Bernstein, zdjęcie; Yad Vashem
Hania Bernstein, zdjęcie; Yad Vashem
Reuven Kurz, zdjęcie: Yad Vashem



  

 Izabela Sekulska, 9 marca 2026 r.

Zdjęcia: Ghetto Fighters House, czlonkowie Grupy Mayn Shtetele Mielec, YV, S. Keller

 

 

 




84 rocznica deportacji mieleckich Żydów

  8 marca 2026 roku, w przedzień 84 rocznicy zagłady żydowskiej społeczności Mielca zebraliśmy się  na cmentarzu żydowskim przy ulicy Traugu...