Archiwum bloga

sobota, 28 marca 2026

Twarze mieleckiego sztetla: Semmelowie

 

 

Maszyna do szycia, eksponat MHR Pałacyk Oborskich w Mielcu, zdjęcie: S. Wanatowicz


Czasem po człowieku nie zostaje nic. Zwłaszcza jeśli dotyczy to ofiar Holokaustu, to NiC jest bardzo prawdopodobne.

Jest niepamięć.

Nie ma nawet grobu. Nie ma napisu. Nie ma potomków. Nie ma zdjęć. Nie ma kto "nieść" okruchów przeszłości.

 Żadnych rodzinnych opowieści...

Ale zdarza się cud. Nazwisko jednak przetrwa w czyjejś pamięci. Na przykład dawnej sąsiadki.  Będzie we wspomnieniach od kilkudziesięciu lat. Zostanie przekazane komuś innemu...

 I oto pojawia się szansa na pamięć...




Punktem wyjścia była … maszyna do szycia. Bez niej żadne ustalenia nie byłby możliwe. 

 

Ocalała z Holokaustu Cila Drucker z domu Bernstein/Kurz, która 6 kwietnia 2026 roku ukończy 98 lat1 zapytała czy mam jakieś wiadomości  o rodzinie Semmel z Mielca. Pamiętała, że przed wojną, w Mielcu bawiła się z dziewczynką o tym nazwisku, a jej rodzice sprzedawali maszyny do szycia.

Nie, nie miałam żadnych wiadomości. Nie wiedziałam nic.

Ale już wiem.

Dziękuję Cili za ten niezwykły zapis pamięci, który pozwolił mi poznać kolejną mielecką rodzinę żydowską.

 

W Spisie Żydów z 1940 roku sporządzonym przez Radę Żydowską jest tylko jedna osoba o nazwisku Semmel. To bardzo rzadkie nazwisko. Prawie nie występowało w Mielcu. Częściej występowało w Tarnowie i okolicach.

Lipka Semmel urodziła się w 1885 roku, była  zamężną kupcową z ulicy Sienkiewicza.  „Ulica Sienkiewicza” mówiła dużo, bo Cila mieszkała w domu przy dzisiejszej Mickiewicza, w narożnej kamienicy, której część znajdowała się właśnie przy Sienkiewicza. Zatem prawdopodobne było, to, że to właśnie Lipka była jej sąsiadką.

Następnie sięgnęłam do wykazu osób płacących podatek obrotowy w 1941 roku. Znalazłam Lipkę z zapisem: sklep maszyn i rowerów. 

A jednak!

Tylko czy to Lipka była matką dziewczynki – rówieśniczki Cili? A może była jej babcią?

Kolejnym krokiem było zajrzenie na stronę JRI Poland. Tu odnalazłam Leiba/Leona Semmela syna Efraima Semmela kupca z Mielca i Lieby. Urodził się  17 września 1908 roku w Szczucinie. Stąd pochodziła jego mama. Czy Lipka to Lieba? Czy jestem na dobrym tropie?

zdjęcie: szukajwarchiwach

Sięgnęłam do książki Imiona Żydowskie - imię zdrobniałe od Liby, Luby - to  Libcia, Libel, Libka.

Zatem tak, byłam na dobrym tropie. Zapewne  to Efraim i Lipka byli sąsiadami rodziców Cili: Erny i Dawida Bernsteinów (Dawid był przed wojną przewodniczącym Akiby w Mielcu).

W międzyczasie Stanisław Wanatowicz opowiedział mi, że Efraim nie tylko sprzedawał maszyny do szycia (marki Singer), ale też produkował swoją markę na zapleczu kamienicy Eliasza Reicha2, i że jedna z tych maszyn zachowała się. Jest eksponatem w mieleckim Muzeum Historii Regionalnej „Pałacyk Oborskich”.

Co za niezwykła wiadomość! – pomyślałam.


zdjęcie: MHF Jadernówka, pogrzeb W. Oborskiego, kondukt przechodzi obok sklepu Semmela




Widoczny szyld sklepu Semmela, zdjęcie: MHF Jadernówka

Efriam, Efroim a we właściwym zapisie metrykalnym Efrojem urodził się 23 marca 1884 roku w Szczucinie jako syna Mosesa Einchorna, wyrobnika w Szczucinie i Friedy, córki Samuela i Chai Semmel, kupców z Dębicy. Zatem Efraim nosił nazwisko po matce.

 

zdjęcie: MHF Jadernówka

Mamy więc parę pochodzącą ze Szczucina: Efraima Semmela i Liebę, córkę Leiby i Fani Izraelowicz, kupców ze Szczucina (mama Lieby pochodziła z Tarnowa i z domu nazywała się Goldsamt).


zdjęcie: AN Kraków

W akcie urodzenia Efraima nazwisko Semmel pisane jest przez jedno „m”, wydaje się jednak, że prawidłowa pisownia  to jednak Semmel (w j. niemieckim "semmel" to pewien rodzaj bułki). W odnosieniu do Efraima nazwisko pojawia się w różnych zapisach.

Na JRI Poland znajduję jeszcze Herscha/Hermana Semmela urodzonego w 1912 roku, syna Efraima i Lieby. To spis poborowych.

Cila zapamiętała, że rodzina Semmelów  z okazji święta Sukkot budowała szałas (sukę). Chodziła do nich i zajadała różne smakołyki w szałasie (głównie słodycze). Pamięta też, że jej koleżanka była bardzo rozpieszczonym dzieckiem.

 

Efraim oprócz tego, że był kupcem, był również radnym gminnym. Wybrano go nawet do zwierzchności gminnej (czegoś w rodzaju zarządu) w 1927 roku. Ponownie radnym gminnym został w 1930 roku.

 

W Spisie mieleckich przedsiębiorców z 1929 roku widnieje jako kupiec handlujący maszynami do szycia i maszynami rolniczymi. Maszyny do szycia sprzedaje też Dov Kleinman, mąż Cerli, córki L. Brennera zamordowanej wraz z synem Dawidem w maju 1944 roku w Chrząstowie przez partyzantów AK z Tuszowa Narodowego (Cerla wraz z synem i siostrą Sarą Brenner, ofiarą tego samego mordu, spoczywają w Mielcu na cmentarzu przy ulicy Traugutta).






zdjęcie: Jewishgen

Maszyny do szycia... jak bardzo Efraim ułatwił życie mieleckim krawcom i krawczyniom   sprzedając maszyny, w tym  te najlepsze, marki Singer?

Pierwsza taka maszyna została zbudowana w 1850 roku przez Isaaca Merritta Singera za pożyczone 40 dolarów. W 1851 roku Singer otworzył “I.M. Singer & Company”,a  maszyny Singer były oferowane w całych Stanach Zjednoczonych i w ciągu 2 lat Singer stał się czołowym producentem w USA. W 1853 I.M Singer & Co. otwiera biura i zakład w Nowym Jorku oraz zmienia nazwę na „Singer Manufacturing Company”. Pierwsza maszyna wyprodukowana w Nowym Jorku została sprzedana za 100 dolarów.   W 1855 roku  Singer został największym producentem maszyn do szycia na świecie. 
Tego samego roku maszyna do szycia Singer zdobyła główną nagrodę na Wystawie Światowej.

Przedstawicielstwo w Polsce Singer otworzył po odzyskaniu  przez Polskę niepodległości.


 zdjęcie: https://www.arkaagd.pl/historia-singer/


 W  artykule  Historia Maszyny do szycia,  Agnieszka Krzemińska pisze:

Maszyny do szycia to wynalazek kosmopolityczny, humanitarny i z gruntu dobry, cóż więcej można dodać!” – pisano w połowie XIX w., zachwycając się nowym urządzeniem. Na reklamach przedstawiano elegancko ubrane damy z błyskiem w oku patrzące na nowe urządzenie lub z uśmiechem pochylające się nad pracą. W niemieckim piśmie dla kobiet „Bazar” napisano w 1862 r., że pojawienie się w domu maszyny do szycia pozwala zaoszczędzić czas, a szycie na niej „jest przyjemnością i miłym sposobem spędzania czasu”. Amerykańska firma Singer, szukając w 1858 r. klientek wśród bogatych kobiet, opisywała maszynę do szycia jako przedmiot luksusowy, którego artystyczne walory robią zeń „doskonałą dekoracją salonu czy buduaru”.

Nawet jeśli urządzenie było przez moment popularne wśród bogatych kobiet z zamożnej klasy średniej, szybko przestało być jedynie modnym gadżetem i trafiło pod strzechy, stając się podstawowym narzędziem pracy dla wielkiej grupy żyjących z szycia kobiet.

 

Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej tygodnika Polityka

Zaglądam na stronę IPN straty. Znajduję: Efraima Semmela urodzonego w 1884 roku, według zamieszczonych informacji przebywał w  getcie w Krakowie,  został 

wywieziony do Bełżca, Lipkę urodzoną w 1891 roku (tu pojawia się inna data urodzenia niż w Spisie Żydów) zastrzeloną w getcie w Krakowie w marcu 1943 roku, Herscha urodzonego w 1912 roku wywiezionego w 1942 roku do Bełżca. Pojawia się też Akiwa Semmel urodzony w 1918 roku, przy jego nazwisku są dwie daty śmierci (1940 rok Mielec, i druga 1942 rok, z Tarnowa wywieziony do Bełżca).  Czy Akiwa ma jakiś związek z  rodziną, której losy badam? Nie wiem, ale przypuszczam, że tak. 

Pojawia się też Helena Semmel urodzona w 1929 roku. Również zastrzelona w marcu 1943 roku w getcie w Krakowie. To zapewne dziewczynka ze wspomnień Cili. Ostatnie dziecko Semmelów. Tak myślę. Chyba była córką Efraima i Lipki. Późne macierzyństwo Lipki i Efraima jest przecież możliwe. Zatem koleżanka Cili miała na imię Helena…I prawdpodobnie zginęła razem ze swoją mamą.

Przy wszystkich tych nazwiskach widnieje ta sama sygnatura krakowskiego sądu Grodzkiego w sprawie o  uznanie za zmarłych.

W książce Andrzeja Krempy Sztetl Mielec. Z Historii mieleckich Żydów pojawia się jeszcze wątek morderstwa Żyda z Mielca Joska Semmela i jego narzeczonej Kurzównej. Zamordował ich Oskar Jeck,  zbrodniarz wojenny, niemiecki kolonista z Czermina, w Szczucinie.  Podobno Josek byli z Jeckiem gimnazjalnymi kolegami. Lipka i Efraim pochodzili ze Szczucina, Josek mógł zatem ukrywać się gdzieś w tamtych okolicach.

Może Semmelowie zatem  mieli więcej dzieci? Sprawdzam raz jeszcze IPN straty. Jest Józef urodzony w 1910 roku. Napisane jest, że w 1942 roku został zamordowany w Bełżcu ale informacje pochodzą z tej samej sprawy sądowej o uznanie za zmarłych, o której pisałam wcześniej. Przypuszczam, że był synem Efraima i Lipki. Jeśli chodzi o daty i miejsca śmierci przyjmowane przez sąd odnośnie ofiar Holokaustu, często były umowne. Powód  był  oczywisty: brak informacji na temat śmierci danej osoby.

Zamordowany wraz z narzeczoną Kurzówną? Na początku nie zwracam uwagi na nazwisko, ale potem wracam do niego… Kurzówna? Czy to nie czasem  ciocia Cili Chana urodzona w 1911 roku? Noreen Plen, kuzynka Cili i bratanica Chany Bernstein/ Kurz, pisze mi, że tata opowiadał jej, że jedna z jego sióstr zaręczyła się przed wojną. Narzeczoną Semmela raczej nie mogła być Blima, druga z siótr Kurz, była bowiem znacznie starsza od Joska.

Chana Kurz/Bernstein, zdjęcie: YV

Udało mi się odnależć coś co łączy Chanę Bernstein i Joska Semmla, oprócz sąsiedztwa - w tym samym czasie chodzili do mieleckiego Gimnazjum. Jak widać z zapisów, Josek chodził do klasy z Salą Borger, siostrą Mosze Borgera.





 sprawozodanie dyrekcji mieleckiego gimnazjum z roku szkolnego 1927/1928, Chana Bernestein chodziła do klasy V, Josek Semmel do VI

 https://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/publication/1715/edition/1614

Aron Halberstam z którym rozmawiam o rodzinie Semmelów, przesyła mi dwie informacje. Pierwsza: Akiwa Semmel z Mielca był przed wojną studentem słynnej lubelskiej jesziwy Jeszywas Chachmej Lublin3. Nie może być pomyłki, musi chodzić o syna Semmelów. To było rzadkie nazwisko w Mielcu.

Akiwa Semmel  z Mielca na wykazie uczniów Jesziwy, zdjęcie: A. Halberstam

Przesyła mi też dokument z którego jasno i wyraźnie wynika, że urodzony w październiku  1910 roku Józef Semmel był synem Efraima i Lieby. To spis poborowych: 1931/1932.


zdjęcie: AP Rzeszów

 

Gdzie byli mężczyźni z rodziny Semmel w 1940 roku, że nie ma ich w Spisie Żydów?

Czy gdzieś się ukrywali, a Lipkę zostawili w Mielcu, aby pilnowała rodzinnego interesu?

Zapewne tak było.

Na stronie IPN straty nie ma Lieba (Leona), nigdzie też nie znajduję śladu po jego dorosłym życiu. Być może zmarł jako dziecko.

O uznanie za zmarłych występuje Fani Stroch. Nie znajduję żadnych powiązań z rodziną Semmel, poza tym, że takie imię samo nosiła mama  Lipki. Może to wskazywać na pewną rodzinną tradycję w zakresie imion.

 

Jeszcze jeden ślad po rodzinie Semmel. W przedwojennej notce prasowej  znajdujemy informację, że Josef Semmel, inspektor Brithu Hechajlau  31 marca 1935 roku wygłosił referat podczas Akademii ku czci  J. Trumpledora: Trumpledor jego życie i dzieło 4



Trybuna Narodowa, nr 14 z dnia 12 kwietnia 1935 roku

 

Czy na pewno chodzi o syna Efriama i Lipki? Nie mam pewności, ponieważ na stronie Instytutu Yad Vashem znajduję wśród ofiar jeszcze jednego Josefa Semmela z Mielca (urodzony w 1912 roku, mąż Cesi Weksler, pisownia nazwiska: Zemel, zamordowany w 1943 roku).

 

 

Jest jeszcze we wspomnianej książce Andrzeja Krempy informacja o śmierci E. Zemela w Lasku Berdechowskim w pobliżu Mielca, więźnia obozu pracy przymusowej przy Zakładach Lotniczych w Mielcu. Za próbę ucieczki został  zabity łopatami przez innych Żydów, więźniów obozu na rozkaz Gottholda Steina. Było to w roku 1943. Czy Efraim Semmel w 1943 roku 59 letni mógł być więźniem obozu? Raczej nie, do pracy byli przydzielani młodzi ludzie. Ale nie jest to wykluczone.

 

 

Zaczęło się od maszyny do szycia. Z zezwolenia na handel wydanego 29 lipca 1912 roku wynika, że oprócz maszyn rolniczych i maszyn do szycia, Efraim sprzedawał również gramofony.

Musiał to  być w 1912 roku zakup dostepny jedynie dla zamożnych. Rozrywka i zbytek (pierwszy gramofon pojawił się w 1887 roku). Kto i czego słuchał w Mielcu w 1912 roku?



Dokumenty Izby Przemysłowo - Handlowej



I to wszystko co pozostało po Semmelach.
A przynajmniej wszystko co udało mi się  znaleźć i zapisać.
Zapisać w pamięci.

Tyle zostaje czasem po tych, z których rodziny nikt nie ocalał.

W Mielcu została maszyna do szycia...

A  w dalekim Toronto Semmelów wspomina Cila Drucker, ich sąsiadka.

Czy to na pewno wszystko? Zastanawiam się kiedy tekst jest już gotowy.
I nagle  myśl: jeśli Josek Semmel chodził do klasy z Salą Borger może zachowało się jakieś zdjęcie w albumie Mosze Borgera. 
Sprawdzam.
Cud.
Jest.
Josek w otoczeniu dziewcząt. Nie wiem czy ktokolwiek z nich przeżył. Mosze o tym nie napisał...





Kolekcja Mosze Borgera, YV




 

 Tekst: Izabela Sekulska

Tekst jest wyłączną własnością autorki, cytowanie i zamieszczanie fragmentów, wyłącznie za podaniem źródła.



Dziekuję Cili Drucker, Noreen Plen (córce Jochene - Iana Bernsteina z Mielca), Stanisławowi Wanatowiczowi i Aronowi Halberstamowi.

 

Przypisy:

1 Cila Drucker z domu Bernstein/Kurz urodzona w Radomyślu Wielkim, córka Erny Bernstein z Radomyśla i Dawid Bernsteina z Mielca, dzisiaj 97 letnia ocalała z Zagłady mieszkająca w Toronto. W 1943 roku samotnie uciekła z getta w Bochni (ucieczkę przygotowała jej matka). Z pomocą przemytników przedostała się przez góry na Słowację, gdzie przeżyła wojnę. Wojny nie przeżyła jej mama i siostra Hania. Ojciec, Dawid został w 1940 roku zesłany w głąb ZSRR i tam przeżył wojnę. Po wojnie zamieszkał najpierw na Słowacji, a potem wraz z córką wyjechali do Izraela. Ożenił się ponownie.

2 Eliasz Reich  urodzony w 1876 roku, handlarz mąką, mieszkał przy ulicy Piłsudskiego 6,  podczas wojny pod tym adresem prowadził restaurację, mąż Feige, ojciec  Leiby (Loli), Friedy i Sabiny, deportowany z Mielca 9 marca 1942 roku do Dubienki, z Dubienki wydostał się do Połańca, potem do Staszowa, zginął w Dębicy – źródło: Spis Judenratu, książka M. Verstandiga, I rest my case, AP Kraków, Oddział Nowy Sącz, akt urodzenia Friedy Reich

3 Jeszywas Chachmej Lublinhebr. ישיבת חכמי לובלין (Lubelska Szkoła Mędrców) – założona w Lublinie przez rabina Majera Jehudę Szapirę w 1930 roku była największą uczelnią talmudyczną na świecie.

4 Josef Trumpeldorhebr. יוסף טרומפלדור, ros. Иосиф Трумпельдор (ur. 1 grudnia 1880, zm. 1 marca 1920) – syjonistyczny aktywista, znany ze współudziału w organizacji Legionu Żydowskiego walczącego po stronie Brytyjczyków w czasie I wojny światowej i z pomocy w imigracji żydowskiej do Palestyny.

 

 

 

 

 

Korzystałam z:

A.    Krempa Sztetl Mielec. Z Historii Mieleckich Żydów

 Zbiory: AP w Rzeszowie, AN w Krakowie, Oddział w Tarnowie

IPN straty

https://mlodytechnik.pl/eksperymenty-i-zadania-szkolne/wynalazczosc/28522-nasi-idole-isaac-merrit-singer-dzien-w-ktorym-szycie-stalo-sie-proste

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1520428,1,historia-maszyny-do-szycia.read

https://kehilalinks.jewishgen.org/kolbuszowa/mielec/mielec3.html

Wikipedia







sobota, 21 marca 2026

I ciągle widzę ich uśmiechy. O tajnej żydowskiej szkole w Mielcu.

 

 


 

Pisząc dziś, mam przed sobą oprawione zdjęcie uczniów szkoły, które jakimś dziwnym zrządzeniem losu przetrwało wojnę i zniszczenie. Jest nas szesnaścioro: czterech chłopców i dwanaście dziewcząt. Staliśmy obok domu, w którym się uczyliśmy. Pamiętam tylko imiona trzech moich koleżanek: Tośka, Tova Trompeter i Chawa. Tova miała bujne brązowe włosy i piękny uśmiech. Jej rodzice mieszkali w podwórzu obok sklepu Babci Mindel. Hava była przyjaciółką kuzynki Estery (Estery córki Ruevena Kurza i Friedy z domu Geminder – I.S.). Tośka jest pośrodku zdjęcia niczym panująca królowa, dwóch chłopców po każdej stronie. Nawet na tej starej fotografii widzę jej złoty uśmiech, który rozświetlał jej twarz, a oczy błyszczały. Za nią stoi dziewczynka, którą Tośka i ja znałyśmy bardzo dobrze, ponieważ jej młodsza siostra urodziła się z obojgiem zamkniętych oczu. Dwóch chłopców pochodziło z zamożnych rodzin; sklepy ich rodziców znajdowały się na ulicy Kolejowej. Bardzo chciałbym wiedzieć, co stało się z każdą z moich koleżanek: jak potoczyło się ich życie za kogo wyszły za mąż, czy się rozwiodły, jakie zawody wykonywały, a jakich nie; gdzie zamieszkały; czy odniosły sukces, czy nie. Ale nie ma o czym mówić. Wszyscy moi koledzy ze szkoły, za wyjątkiem Tovy zginęli w Parczewie, Włodawie lub Sobiborze….1

 Irena Eber (z domu Geminder), The choice

 

 

 

 To piękne zdjęcie. RADOSNE I ŚWIETLISTE. Uśmiechnięte, starannie ubrane dzieci (czy ubierały się tak na co dzień, czy to ta szczególna okazja – wykonanie pamiątkowej fotografii skłoniła rodziców do odziania swoich pociech w to co miały najlepszego?). Pośrodku nauczycielka.  Trudno domyślić się, że nie jest to normalny szkolny dzień w czasach pokoju. Większość dzieci uśmiecha  się promiennie. Jeszcze nie wiedzą co je czeka. Z tych obecnych  na zdjęciu, przeżyje jedynie dwójka, z całej osiemdziesiątki uczęszczających na tajne zajęcia w czasie wojny, ogółem  piątka. Przynajmniej o tylu ocalałych wiem.

Ich nauczyciel w 1947 roku, kiedy składał swoją relację, wiedział jedynie o dwójce. Widocznie nie dotarły do niego wieści o kolejnych trzech uratowanych dziewczynkach.

Zdjęcie musiało zostać wykonane albo w 1940, albo w 1941 roku.

Na pewno nie w 1942.

W marcu 1942 roku miasto opustoszało. Żydów wypędzono z ich domów.


Znam to zdjęcie. Już je widziałam. Pomimo tego dopiero teraz, w 2026 roku przyglądam mu się z uwagą. Dostaję je od jednego z potomków mieleckich Żydów. Na zdjęciu jest jego mama. Po jakimś czasie odkrywam, że w jednym ze swoich tekstów zamieściłam to zdjęcie. Przyglądam mu się. Nie, to nie jest to samo zdjęcie. Zapewne wykonane tego samego dnia, ale to inne ujęcie. To pierwsze pochodzi ze zbiorów rodziny Blasbalg, a na zdjęciu jest Rachela Blasbalg,  właśnie to zdjęcie posiadała również Irena Eber, zaś to z innym ujęciem należy do rodziny Trompeter

Zaczynam rozumieć… zdjęcia są w zbiorach rodzin  tych dzieci, które uczęszczały na zajęcia. Tych rodzin, z których ktoś ocalał...



zdjęcie ze zbiorów rodziny Trompeter

 Po przeglądzie artykułów internetowych dotyczących Ireny, dociera do mnie, że była w posiadaniu  obu zdjęć.

Pierwsze, to z "królową" Tośką umieszczone jest w jej książce, to drugie znajduje  w artykule dotyczącym jej losów.


Zdjęcie: Internet

Na tym drugim, to ona jest w środku.

Wojna zmieniła życie obywateli polskich, także ich możliwości kształcenia się. Przedwojenna działalność Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego została przerwana.

 Okupant  zamknął wszystkie polskie szkoły średnie i wyższe. Oficjalnie  dzieciom polskim wolno było  pobierać edukację jedynie na poziomie podstawowym oraz zawodowym.  Dzieci miały się uczyć podstawowych rzeczy. Historia Polski była zakazana.


Dzieci żydowskie w ogóle nie mogły chodzić do szkoły. Żadnej.

Tajne nauczanie rozwijało się przede wszystkim na obszarze Generalnego Gubernatorstwa.  To był fenomen na skalę europejską.

W Generalnym Gubernatorstwie zlikwidowane zostały szkoły średnie i wyższe. Pozostawiono siedmioklasowe szkoły elementarne i zawodowe z okrojonym programem nauczania oraz zakazem uczenia historii, geografii i literatury polskiej. Cel tak ograniczonej szkoły określił Heinrich Himmler:

„Mam nadzieję na zupełne wymazanie pojęcia Żydów przez umożliwienie powszechnej emigracji wszystkich Żydów do Afryki albo gdzie indziej, do jakiejś kolonii. W pewnej perspektywie czasowej musi być możliwe doprowadzenie do zniknięcia na naszym obszarze terminów oznaczających takie narody, jak Ukraińcy, Górale i Łemkowie. To samo, co powiedziano na temat odpryskowych narodów, obowiązuje w odpowiednio większej skali w stosunku do Polaków. Przy rozwiązywaniu wszystkich tych problemów podstawowym zagadnieniem jest szkolnictwo i związane z nim kwestie przeglądania i przesiewania młodzieży. Nieniemiecka ludność Wschodu nie może mieć żadnej wyższej szkoły ponad czteroklasową szkołę powszechną [ludową]. Celem takiej szkoły ma być wyłącznie: proste liczenie, najwyżej do pięciuset, napisanie nazwiska, nauka, iż boskim przykazaniem jest być posłusznym Niemcom, uczciwym, pracowitym i grzecznym. Czytania nie uważam za konieczne. Poza tą szkołą nie może być na Wschodzie żadnej innej szkoły”2.

 


Żydowscy rodzice w Mielcu radzili sobie jak mogli, niektórzy, ci zamożniejsi, wynajmowali nauczycieli prywatnych, ale działała również tajna szkoła.

 

Na terenie Mielca znajdowało się kilku wykwalifikowanych nauczycieli. Rodzice zwrócili się do nich i oni założyli potajemną, prywatną szkołę powszechną, uczono od 1-szej klasy do 7 – mej klasy. Według zasad wymaganych przez szkołę powszechną. Szkoły te prowadzone były przez pp. Altmanów, Licht, Korzenników, Zuckerbrodtównę, narażając siebie i rodziny na różne represje ze strony władz za potajemne nauczanie 3

 

Tak w swojej powojennej relacji o tajnej żydowskiej szkole działającej  w Mielcu  podczas okupacji, napisała Berta Lichtig z domu Korzennik, również nauczycielka.

  

Chociaż minęło już kilka lat, odkąd badam losy mieleckich rodzin żydowskich,  wciąż dziwię się na to krzyżowanie się, przecinanie losów różnych ludzi. A przecież nie powinnam, bo po pierwsze: ludzkie losy zwykły się krzyżować, po drugie:… to było małe miasto. Sztetl.

To pierwszy raz kiedy tak dokładnie przyglądam się zdjęciu. W końcu rozumiem jakie to  niezwykłe, że zachowało się pamiątkowe zdjęcie dzieci uczących się w tajnej szkole. Przecież to nie jest oczywiste...

Jakoś nigdy wcześniej nie zwróciłam na ten fakt uwagi.

Jest na tym zdjęciu nauczycielka…

Kim była? Jak się nazywała?  Zaczynam  się zastanawiać.

Wiedziałam, że w szkole uczyła żona Szaje Altmana, Estera z domu Korzennik, ale to z pewnością nie ona. Wiem jak wyglądała. W szkole być może uczyła też Berta Lichtig, siostra Estery. To też nie ona. Też znam jej twarz.

A może to Sala (Salomea, Sabina) Korzennik, trzecia z sióstr Korzennikówień, wykwalifikowana nauczycielka?

Raczej nie, z przedwojennych zdjęć patrzy na mnie  ciemnowłosa dziewczyna o zupełnie innych rysach.

I wtedy przypominam sobie, że nauczycielką była Debora (Dora) Zuckerbrodt, ciotka Joe Gottdenkera, który odwiedził nas w ubiegłym roku w Mielcu. Sięgam zatem do swojego tekstu dotyczącego rodziny Joe i znajduję zapis dotyczący relacji Berty Lichtig o tajnej szkole, w którym wymienia Zuckerbrodtowne.

Jestem prawie pewna, że chodzi o Deborę. Ileż panien Zuckerbrodt mogło być w Mielcu nauczycielkami?

Porównuję zdjęcia Joe, jego mamy i zdjęcie nauczycielki z tajnej szkoły. Wydaje mi się, że wszyscy są do siebie podobni.

Ale przecież czasem umysł płata nam figle, kiedy sami podpowiadamy mu tak bardzo pożądane przez nas scenariusze.

Na szczęście mam kogo zapytać.

Daniel Zuckerbrodt pisze:

tak, to Dora (tak nazywała ją rodzina).

Pisze też, że widzieli jej zdjęcie w archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego i że przed wojną była dyrektorką szkoły w Łodzi.

Radość. Dobrze znać nazwisko i twarz nauczycielki z tajnej szkoły. W dodatku pochodziła z rodziny, którą zdążyłam już "poznać". Być może jej krewni nie widzieli nigdy tego zdjęcia?

Debora lub Dobre, ta druga wersja imienia znajduje się w Spisie Żydów z 1940 roku, urodziła się 31 października 1907 roku.

Została zamordowana w 1942 roku. Przy jej nazwisku w Spisie Żydów widnieje zapis nauczycielka. Była absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po deportacji Żydów z Mielca została wywieziona do Dubienki. Tam angażowała się w pomoc dzieciom w Centosie.

Została zamordowana w którymś z obozów zagłady.

Wojnę przeżyła jej siostra Bina i brat Dawid (Dolek), więzień obozu pracy przymusowej w Mielcu. Był w obozie sanitariuszem.

Wojny nie przeżyli jej rodzice: Chaim Józef i Lieba z domu Kirschenbaum oraz rodzeństwo: Blima (była farmaceutką) i Szymon.

Szymon, Blima, Bina i Dora byli studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

Z dziewczynek na zdjęciu wojnę na pewno przeżyły Irena Eber i Rachela Blasbalg/Rubin, dziewczynka w jasnej sukience z ciemnym kołnierzem, mama Ezzy Erica Rappaporta.

 Taka uśmiechnięta… Jeszcze nie wiedziała co ją czeka..


Irene z rodzicami, zdjęcie: YV


Irene w latach 30. XX wieku, w Halle, zdjęcie: YV

Wojnę przeżyła też Tauba Trompeter (więźniarka Auschiwitz i Bergen - Belsen), ale chociaż to ją oznaczyła Irena na zdjęciu, dowiaduję się od Noreen Plen, córki Jochene Bernsteina z Mielca, która znała Taubę, że ta twierdziła, że Irena błędnie opisała zdjęcie, że jest na nim jej siostra, nie ona.

 

Przyjechawszy do Mielca, zabrałem się z powrotem do mego zawodu, ale wobec tego, że nauczanie Żydów było zabronione, prowadziłem tajną szkołę, ucząc około 80 dzieci. Poza tym po południu byłem kierownikiem oddziału Centos, gdzie biedne dzieci otrzymywały dożywianie, ale nauki nie dozwolono. Mimo wszystko za pomocą zabaw i gier kształciliśmy dzieci, ucząc je czytać, pisać i podtrzymywaliśmy je na duchu w tych ciężkich chwilach: urządzaliśmy częste przedstawienia w języku żydowskim i hebrajskim, aby zdobyć fundusze na prowadzenie naszego ośrodka dziecięcego. Pewnego gorącego dnia czerwca 1941 roku, gdy okno było otwarte, a przy stole siedziało około 15 dzieci w pewnej chwili zauważyłem dwie głowy niemieckich żołnierzy, którzy niepostrzeżenie podeszli pod okno i w chwili gdy ja zwróciłem na nich uwagę, usłyszałem głos: ach lernen! Zamarłem, nie mogłem odezwać się ani słowem, w domu zrobił się ruch, gdyż wiedzieliśmy, że wpadłem i mógłbym pociągnąć za sobą innych z rodziny, jak również dzieci i ich rodziców. W naszym domu mieszkał również policjant polski. W tym zamieszaniu jakie powstało u nas, ktoś wpadł do tego policjanta, który w tym czasie był w domu, i on jako obcy starał się tych Niemców ująć, zaprosił do swojego mieszkania, postawił wódkę i postarał się całą tę sprawę zbagatelizować. Okazali się, że i oni szukali ludzi do pracy i natrafili w chwili zajęć. Oni oświadczyli policjantowi, że w najlepszym wypadku za moje przewinienie należy się obóz pracy. Z 80 dzieci zostały dwie siostry Szpalterówne, mieszkają w Paryżu4.

 

Sz.Altman z żoną i dziećmi. Po wojnie.

Zbiory: Yad Vashem 

 

Szaje Altman mylił się, na szczęście. Ocalałych było więcej.

Chociaż....  i tak przecież bardzo mało. Ale i Irene Eber myślała, że nikt z jej koleżanek i kolegów nie ocalał...

Kiedy wczytałam się w tę relację zrozumiałam, że zajęcia prawdopodobnie  musiały odbywać się w domu Korzenników, na Staszica.  Chociaż zapewne nie tylko tam. Nie ma już tego domu, ale zachowało się zdjęcie.

Myślę też, że  policjant ratujący rodzinę z opresji, to słynny policjant Mundek, który pomógł Korzennikom w czasie deportacji, ale też i potem, gdy ukrywająca się w Błażkowej Berta wpadła w opresję i uratował ją telefon do Mundka, który skłamał Niemcom, że Berta nie jest Żydówką. Niestety nie znam jego nazwiska.

 

Irena Eber:

 

Pewnego dnia, na początku zimy, gdy życie wydawało się najtrudniejsze z powodu przenikliwego mrozu, matka usłyszała o nowej szkole. Żydowskiej młodzieży oczywiście zabroniono chodzić do szkoły po przybyciu Niemców. Ta nowa szkoła była zatem przedsięwzięciem tajnym. Założyła ją jedna z krakowskich uciekinierek. Była to mieszkanka Mielca, która studiowała na uniwersytecie w Krakowie i po otrzymaniu zakazu kontynuowania nauki wróciła do domu. Uczęszczanie do szkoły nie było jednak pozbawione niebezpieczeństw; nauczycielka mogła mieć wrogów, ktoś mógł na nią donieść Niemcom, a sąsiedzi mogli obawiać się, że zostaną wplątani w sprawę, gdyby Niemcy dowiedzieli się o  szkole. Mimo to postanowiono, że będę uczęszczać, choć zalecano ostrożność. Nigdy nie wolno mi było nosić książek (których zresztą nie miałam, ponieważ nigdy nie chodziłam do polskiej szkoły), ani nawet zeszytów. Nie wszyscy uczniowie mogli też przychodzić i wychodzić jednocześnie. Matka ostrzegła mnie, że jeśli kiedykolwiek zobaczę w pobliżu szkoły niemieckich żołnierzy lub policjantów, mam nie wchodzić do środka, tylko iść dalej.

 

Byłam podekscytowana, zwłaszcza że Tośka też miała tam być. W ostatnich miesiącach, ilekroć mijałam rozpadający się mały budynek na zaniedbanym podwórku, gdzie uczyłam się przed wojną, miałam nadzieję, że jakimś dziwnym cudem wielka kłódka zniknie, a ten jedyny pokój znów zapełni się gorliwymi dziewczętami w różnym wieku, uczącymi się modlitw i błogosławieństw. Pamiętałam dwie młode nauczycielki spoza miasta w ich ładnych i modnych sukienkach, z rękawami zakrywającymi łokcie i rąbkiem poniżej kolan, i ich cierpliwość, gdy nas uczyły lub bawiły się z nami w gry. Pod koniec roku zorganizowały wieczorne przedstawienie dla rodziców, w którym przeżyłam swój chwalebny moment. 

Kuzynka Estera, do której udałam się natychmiast, aby poinformować o nowym  wydarzeniu  w moim życiu, nie potrafiła stłumić mojej radości, mimo że nie była pod wrażeniem. Ta kobieta z Krakowa to tylko studentka, a nie prawdziwa nauczycielka, powiedziała kuzynka Estera. Zadziera nosa, bo uważa się za lepiej wykształconą od innych. Zobaczysz, powiedziała kuzynka Estera. Szkoła nie będzie w żaden sposób podobna do tego, co sobie wyobrażasz. Jej matka jest po prostu biedną wdową, która teraz zmusza córkę aby  zarobiła trochę pieniędzy.


Irene i Tośka (Irene po prawej, Tośka po lewej), zdjęcie: The times of Israel

 

Wyjątkowo się nie sprzeciwiłam, głównie dlatego, że nie byłam pewna, co ludzie robią na uniwersytetach i czym to się różni od tego, co my robiliśmy w szkole. Ale Tośka rozumiała wrogość kuzynki Estery lepiej niż ja. Czy  możliwe jest, zasugerowała, że ​​kuzynka Estera też chce chodzić do szkoły, ale nie może, bo jej ojciec jest urzędnikiem Judenratu (ojcem Estery był R. Kurz, członek Rady Żydów, Judenratu, nie przeżył wojny - I.S), a szkoła jest przecież nielegalna?5.

 

Irena (po prawej) z siostrą Lore, https://www.spiegel.de/fotostrecke/irene-eber-fluchten-der-erinnerung-fotostrecke-19817.html


Prof. Irene Eber (1929 - 2019), https://www.spiegel.de/fotostrecke/irene-eber-fluchten-der-erinnerung-fotostrecke-19817.html


 Irena, która urodziła się w Halle i do Mielca, rodzinnego miasta jej ojca przyjechała w 1938 roku, po tym jak Niemcy wypędzili ze swojego kraju polskich Żydów, przeżyła wojnę dzięki swojej odwadze i pomocy Polaków.

Mając zaledwie kilkanaście lat, zdecydowała się na oddzielenie od rodziny i powrót do Mielca. Jedna z polskich sąsiadek przepędziła ją, ale inne polskie małżeństwo – Orłowscy, wygnańcy z Poznania przygarnęli dziewczynkę i ukryli w kurniku, gdzie spędziła dwa lata. Wojnę przeżyły jej siostra Lore i matka Helena, umieszczone na Liście Schindlera. Wojny nie przeżył jej tata Jediddie, jego siostra Feiga Kurz, matka wspomnianej kuzynki Estery. Cała trójka została zastrzelona przez Rudolfa Zimmermana w obozie na Czekaju pod Mielcem.



Irene z córką Miriam  i synem Jonathanem, zdjęcie: YV
Irene z siostrą Lore Smith, zdjęcie YV

Rachela Blasbag, kolejna ocalała dziewczynka, urodziła się w Mielcu w 1932 roku. Wojny nie przeżył jej tata Ezeriel i brat Berisch. Ten pierwszy wraz ze swoją matką Sarą został zamordowany 9 marca 1942 roku, Berisch prawdopodobnie stracił w obozie w Pustkowie.

Wojnę przeżyła mama Racheli, jej bracia Josef, Jochene i siostry Frieda i Malka. Zawdzięczają to zapobiegliwości, szczęściu, spotkaniu na swojej drodze odpowiednich ludzi i zapewne pieniądzom,  cóż bez nich można byłoby zrobić..

Rachela i jej mama Chana zostały deportowane z Mielca. Jechały transportem w nieznane... na pierwszym postoju rozpoznał je znajomy policjant i pozwolił im uciec. Kobiety przedostały się do Bochni i tam połączyły się z resztą rodziny, której członkowie tam właśnie przebywali. Z Bochni z pomocą przemytnika, przedostali się na Węgry. Tam Malka i Rachela spędziły resztę wojny w sierocińcu a inni członkowie rodziny mieszkali osobno w różnych miejscach. Posiadali aryjskie dokumenty.

 

Po wojnie, wszyscy zamieszkali w Niemczech, w obozie dla dipisów. Potem cała rodzina wyemigrowała, do Ameryki. Josef zamieszkał w  Kanadzie.

  Szaje Altman w swojej relacji wspomniał, że z 80 dzieci uczniów tajnej szkoły przeżyły jedynie siostry Szpalterówny i mieszkają teraz z rodzicami w Paryżu.

Relacja datowana jest na  17 października 1947 rok.

 

Miałam nikłe nadzieję na ustalenie tożsamości dziewczynek. Posiadałam tylko nazwisko. Ale zaczęłam szukać.

Wydawało mi się, że pisownia nazwiska powinna brzmieć Spalter.

Znalazłam takie osoby w Spisie Żydów z 1940 roku. Potem sięgnęłam do powojennych spisów Żydów i …znalazłam dwie dziewczynki o nazwisku Spalter: Giselę i Hindę.

Ale to nie wszystko, znalazłam też  rodziców, czyli... cała rodzina ocalała. Cud.  Nie może być pomyłki – to o tych dziewczynkach wspominał Altman. Nie jest możliwe aby ocalały dwie inne siostry Spalter,  w czasie wojny będące w szkolnym wieku.

Dane dotyczące rodziny zamieszczam w przypisach do tekstu. Udało mi  się zdobyć dość dużą ilość  informacji6.

Markus w 1944 roku miał 44 lata, jego żona Reisla – 38, Gisela wg Spisu powojennego 14 a Hinda 16, ale to raczej Gisela była starszą z sióstr.

 


Powojenne spisy Żydów w Mielcu

Oprócz danych biograficznych, oprócz zarysu  powojennych losów rodziny, dowiedziałam się jak to sie stało, że  rodzina ocalała. Te informacje znajdują się  w relacji Psachie Honiga, którego losy skrzyżowały się z Spalterami w dość dramatyczny sposób.

Honig w 1944 roku umieścił swoją żonę w Złotnikach u jednego z chłopów.  Oto fragment relacji złożonej w Żydowskiej Komisji Historycznej po wojnie:

Przypadkiem wpadło mi na miesiąc przedtem  by sobie na wszelki wypadek przygotować jeszcze trzeci schron. Pan Dobrowolski pomógł nam wynająć taki schron w Złotnikach od Chrząstowa ½ km u pewnego chłopa Z. Tam ulokowano żonę i Rosenzweigową za opłatą  2, 5 tysiąca złotych od osoby i całkiem nieświadomie zaszkodziliśmy rodzinie żydowskiej  Markusowi Spalterowi, który przebywał z żoną i dwojgiem dzieci i który płacił o wiele mniej, o czem nie mieliśmy pojęcia. Kiedy Z. dostał od dwóch osób 5 tysięcy złotych wyrzucił tamtą rodzinę, która znalazła się pod gołym niebem.  Ukryli się wtedy w zbożu i szukali pomieszczenia ale nikt ich nie chciał przyjąć. Tak kryli się w zbożu przez dwa tygodnie. Nocą ukradkiem chodzili do chat kupować żywność. Wyczerpany wybłagał  Splater u Z., że ten ich przyjął  z powrotem za wyższą opłatą i umieścili ich w wykopanym dole w stodole. Żona z Rosenzweigową mieszkała w takim samym dole 1 i ½ metra szerokim, 1, ½ metra głębokim. Po pewnym czasie dowiedzieli się wzajemnie o swoich kryjówkach. Z. ich głodził i obrabował ze wszystkich rzeczy. W międzyczasie zbliżała się Armia Czerwona. Niemcy podpalili wieś, Z.  uszedł z rodziną i dobytkiem, nie powiadamiając żony ani Spalterów o niczem.  Splater zorientował się jednak w sytuacji, wyrwał deskę w ścianie stodoły, pomógł żonie i Rosenzweigowej wyjść i tak przekradli się podczas ognia obu armii do sąsiedniego Chrząstowa gdzie po pewnym czasie odnaleźliśmy się. Obydwaj bracia Dobrowolscy opiekowali się nami do ostatka i oprócz nas i panią Kanarkową i jej córką z Mielca7.

 

 

Patrzą na mnie ze zdjęcia. Dzieci z tajnej żydowskiej szkoły w Mielcu. Dzieci i ich nauczycielka. Ona jest poważna, jakby przeczuwała.

 Patrzą na mnie ze zdjęcia. Wciąż się uśmiechają. I tak już będzie.

Jesteście w pamięci. Właśnie takie. Uśmiechnięte i szczęśliwe, bo  możecie znowu chodzić do szkoły...





Dziękuję: E. E. Rapport za przesłanie mi zdjęcia dzieci z tajnej szkoły, dziękuję N. Plen za podzielenie się uwagą dotyczącą zdjęcia, dziękuję S. Wanatowiczowi za udostępnienie mi fragmentow książki Irene Eber, dziękuję P. Jassemowi za pomoc w identyfikacji nauczycielki ze zdjęcia,  dziękuję A. Fenichelowi za dopingowanie mnie do poszukiwania wiadomości o dziewczynkach Spalter i  gotowość pomocy.



Tekst: Izabela Sekulska

 

Przypisy:

1 Irene Eber, The choice

2 https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/104659,Tajne-nauczanie.html

3  Relacja Szaje Altmana 301/2873

Szaje Szoel Altman syn Józefa i Frymety Frajdy urodził się 26 kwietnia 1904 roku w Płocku.

Altman przed wojną zdobył wykształcenie wyższe matematyczno – przyrodnicze.

Przed wojną wraz ze swoją mielecką żoną Esterą z domu Korzennik mieszka w Kutnie, gdzie przez 15 lat jest nauczycielem. W 1939 roku przyjeżdżają do Mielca. W Spisie Judenratu przy nazwiskach Altmanów widnieje zapisek: wysiedleni z Kutna, całkiem biedni. Z relacji Altmana wynika jednak, że z Kutna wyjechali dobrowolnie przerażeni wojenną sytuacją. Altman zatrudnił się jako tragarz w fimie Johann Henning.

 

4 Relacja Berty Lichitg  AŻIH 301/1029

5 Irene Eber The choice

6 Markus (Mordechaj) Spalter urodził się 18 kwietnia 1901 roku w Borowej. Był kupcem. Markus Verstandig w książce I rest ma case wspomina, że Markus handlował kukurydzą.

Był synem Abrahama i Rebeki.

Markus zmarł w Stanach Zjednoczonych w grudniu  1975 roku.

Jego żona Reisla (Rosa, Rozalia) z domu Kornreich urodziła się 12 września 1906 roku w Gorlicach. Była córką Izaaka i Hindy (jej matka musiała nie żyć w momencie kiedy rodziła się druga córka, świadczy o tym fakt, że nadano jej imię Hinda). Reisla zmarła 2 kwietnia 1987 roku w Stanach Zjednoczonych.

Po wojnie kiedy rodzina mieszkała jakiś czas w Rzeszowie (ulica Baldachówka 3a, jak poinformowała mnie Marta Wójcik to teren byłego  getta) zarówno Markus jak i jego żona w ankiecie rejestracyjnej podali inne imiona rodziców (Markus – Chana i Lejzor, Riesla ; Ezeriel i Blima). Dlaczego podali inne imiona niż poprzednio? Nie potrafię wyjaśnić.

 

Rodzina w czasie wojny mieszkała w Mielcu przy ulicy Kilińskiego.

 

Mieli dwie córki: Giselę i Hindę.

Hinda urodziła się 28 lipca 1932 roku w Mielcu.

Co do daty urodzenia Giseli (podobno urodziła się w Borowej) są wątpliwości. W jednym miejscu (Arolsen Archives) jest to data  30 stycznia 1930 roku, ale w dokumentach Żydowskiego Instytutu Historycznego  to 1 stycznia 1932 rok.

Gisela w 1953 roku wyszła za mąż. Nazywała się Simon i miała trójkę dzieci. Zmarła 23 lipca 2011 roku w Stanach Zjednoczonych i została pochowana w Izraelu na cmentarzu Eretz Hachaim w Jerozolimie.

Hinda po mężu nazywała się Finkelstein. Wyszła za mąż w 1954 roku.

 

Po wojnie, w 1944 roku rodzina  przebywała w Mielcu, potem przez jakiś czas w Rzeszowie i Krakowie (tu pojawiają się adresy Słowackiego, Starowiślna), następnie  opuścili Polskę. W 1947 roku Altman wspominał, że są w Paryżu. Być może rzeczywiście tak było, ale nie znalazłam na to dowodów. Wiadomo natomiast na pewno, że już w październiku 1949 roku  jako pierwsza z Niemiec do USA wypłynęła Gisela. Być może z przyszłym mężem? Była już dorosłą kobietą. Reszta rodziny wypłynęła do Stanów Zjednoczonych w 1951 roku na statku  Queen Mary.




zdjęcia: Arolsen Archives


7 Relacja Psachie Honiga AŻIH 301/813. Wspomniana Kanarkowa to Sara z domu Blattberg i jej córka Miriam (Mira).

 

 

 

Źródła:

Relacja Psachie Honiga AŻIH 301/813

Irena Eber (z domu Geminder), The choice

Relacja Szaje Altmana AŻIH 301/2873

Spis Żydów 1940, AP Rzeszów

Relacja Berty Lichitg  AŻIH 301/1029

https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/104659,Tajne-nauczanie.html

Andrzej Krempa, Zagłada Żydów Mieleckich

Myheritage

Familysearch

Arolsen Archives

 

 

Twarze mieleckiego sztetla: Semmelowie

    Maszyna do szycia, eksponat MHR Pałacyk Oborskich w Mielcu, zdjęcie: S. Wanatowicz Czasem po człowieku nie zostaje nic. Zwłaszcza jeśli ...