Zbiory Muzeum Historii Regionalnej w Mielcu, A.J. Dienstag
Wywózki
w głąb zimnej Rosji sowieckiej to dla Polaków represja wpisująca się
w długą historię syberyjskiego cierpienia doznawanego od wschodniego
sąsiada. Polakom żydowskiego pochodzenia ta sama represja w czasie
II wojny światowej zwielokrotniała szansę przetrwania. Około
80 procent wszystkich ocalałych polskich Żydów przeżyło Zagładę
na nieokupowanych terenach Związku Radzieckiego. Żydowscy uchodźcy
uciekający przed Hitlerem na wschód zostali w większości wciągnięci
w tryby „syberyjskiej polityki” Stalina. Rola ZSRR była zatem w tej
historii bardzo dwuznaczna. Najczęściej mówi się o „paradoksie historii”,
który sprawił, że dzięki deportacjom większość uchodźców ocalała
z piekła Holokaustu1.
Pomimo niespokojnej sytuacji na świecie, wojna zapewne zaskoczyła wielu zwykłych mieszkańców
Polski. Któż spodziewałby się wojny? Zwłaszcza, że od ostatniej
minęło tak niewiele czasu. Naturalnym odruchem jest odsuwanie od siebie takiej
myśli, jako czegoś absolutnie abstrakcyjnego. A jednak.
19 - letni mielczanin Mosze Borger w pierwszych dniach wojny napisał w swoim
dzienniku:
Przyzwyczajamy się do wojny. Jem
śniadanie, dają sygnał alarmu, wychodzę
na ulicę, patrzę na niebo, wracam i jem dalej. Bombardowano Dębicę. Czy Gizie
nic się nie stało. O Boże, Rabka też podobno bombardowana. Czy R.K. jest tak
lekkomyślna i została tam. Ludzie opuszczają miasto i wyjeżdżają do okolicznych
wsi. Co pewien czas rozlega się warkot samolotu, a ślad za tym huk artylerii
przeciwlotniczej. Z wielkim trudem piszę. Może wojnę przeżyję2.
Przeżył. Według informacji znajdujących
się w Indeksie Osób Represjonowanych Instytutu Pamięci Narodowej, w 1940 roku był we Lwowie. Jak przekazał mi Tomasz Frydel, historyk,
badacz Holokaustu, który miał okazję rozmawiać z ocalałą Gizelą Appel z Dębicy, wspominaną w dzienniku (ocalała dzięki Oskarowi Schindlerowi), Mosze namawiał ją do
wyjazdu do Lwowa.
Potem podzielił los wielu. Wbrew pozorom, dla wielu los ten stał się szansą na przeżycie wojny.
Niemiecki atak na Polskę i fala terroru
przeciwko ludności cywilnej sprawiły, że wielu polskich Żydów stanęło przed
ogromnie trudnym wyborem: próbować przetrwać niemiecką okupację czy opuścić
swój dom.
Historycy szacują, że na terenach
okupowanych przez ZSRR znalazło się około 300 tysięcy polsko – żydowskich
uchodźców, przy czym należy założyć, że wielu nie udało się przekroczyć granicy
albo zmienili zdanie i powrócili na stronę niemiecką.
Markus Nessrbrodt, autor arykułu Kto, kiedy
i dlaczego? Ucieczki polskich Żydów przed Niemcami do Związku Radzieckiego
jesienią 1939 i latem 1941r. w perspektywie porównawczej podkreśla, że ucieczki,
które miały miejsce w okresie od września 1939 roku do lata 1941 nie były
masowe. Na ucieczkę decydował się 1 na 6,7 Żydów.
Wśród
uchodźców byli żydowscy mieszkańcy Mielca. Spora ich grupa już we wrześniu 1939 roku uciekła na wschód.
Tak wspominała to Helena Hönig, po mężu Schreiber3:
1 września 1939
roku przyszła wojna, i pierwsze bombowce niemieckiej Luftwaffe zaatakowały
instalacje wojskowe. Trzeciego dnia wojny przez Mielec przejeżdżały tysiące
ludzi z zachodniej Polski, uciekających na wschód przed nadciagającymi
niemieckimi wojskami. Panika objęła też Żydów w mieście. Młodzi mężczyźni,
zarówno samotni jak i żonaci, przestraszyli się plotek o tym, co Niemcy robili
z żydowskimi mężczyznami i uciekali piechotą, na rowerach lub innymi dostępnymi
środkami.
[…]
W powojennej relacji złożonej w Żydowskim Instytucie
Historycznym, Berta Lichtig wspominała, że po spaleniu
synagogi w Mielcu 13 września 1939 roku
młodzież obojga płci oraz mężczyźni w średnim wieku uciekali gremialnie na
rosyjską stronę.
Wśród bieżeńców byli w
dużej mierze mężczyźni. Zakładano, że pod okupacją niemiecką kobiety będą mniej
narażone na niebezpieczeństwo niż mężczyźni.
Zdjęcia pochodzą z książki M. Verstandiga
Helena:
Większość ludzi,
którzy uciekli ze wschodniej Polski dotarło do Lwowa, mając nadzieję, że wojna
się wkrótce skończy. Postanowili poczekać tutaj. Przyszła zima, a kolejki za
jedzeniem i ubraniami były długie.
Ulice Lwowa pełne
były ludzi. Wszyscy byli nędznie ubrani, bezrobotni i żyli z pieniędzy, które
przywieźli, albo zdobyli, sprzedając swoje ubrania Rosjanom. Miejscowa ludność
wciąż żyjąca w swoich domach, spoglądała na nas z góry, chociaż ludzie, którzy
tu przybyli, byli śmietanką zachodniego polskiego żydostwa. Było sporo osób
samotnych z Mielca i Lwowa.
Większość opuściła swoje żony i rodziców i życie było dla nich trudne. Wielu codziennie odwiedzało nasz dom, aby wymienić się wiadomościami, spotkać się i odebrać pocztę i omówić sprawy będące przedmiotem wspólnego zainteresowania (w zachowanych dokumentach NKWD dot. A.J. Diestanga znajdują się adresy kilku mielczan m.in. Chaima Friedmana – I.S.) […] Z drugiej strony życie z Rosjanami oznaczało dla wielu głód i pobyt z dala od rodzin. Rosjanie zezwolili nieżydowskim uchodźcom na powrót do swoich domów, podczas gdy Żydom przyrzekli specjalną rejestrację5.
Rok 1940 przyniósł masowe deportacje, które poprzedziły liczne
aresztowania. Pierwsze deportacje jednak rozpoczęły się już od października
1939 roku.
W 1940 roku zostało
deportowanych około 64 500 – 67 000 Żydów.
Ostatnia akcja deportacyjna przeprowadzona przez
Rosjan, która miała miejsce w czerwcu 1940 roku objęła głównie tzw. bieżeńców
czyli uciekinierów spod okupacji niemieckiej, wśród których 2/3 stanowili
Żydzi. Deportowanych przez kilka dni zwożono do miejsc formowania się
transportów i zapewniano, że wrócą na ziemie okupowane przez III Rzeszę.
Powodem zsyłki było głównie to, że Żydzi
nie zgłosili się jako obywatele ZSRR lub wyrażali wolę powrotu do Generalnego
Gubernatorstwa.
Helena:
Wiosną 1940 roku
Rosjanie zaczęli spisywać nazwiska osób, które chciały wrócić na zachód i
okazało się, że praktycznie byli to wszyscy. Tymczasem Francja padła pod
ciosami Niemców – czarny dzień dla uchodźców, takich jak my, którzy nie
widzieli końca wojny, żadnej nadziei na przyszłość. Około 25 czerwca
usłyszeliśmy, ze w miasteczku pod Lwowem Rosjanie zebrali wszystkich samotnych
mężczyzn i wsadzili ich do pociągu, który jak głosiły plotki, pojechał na
Syberię6.
Wśród zesłanych byli
mielczanie.
Helena:
Poczta z Syberii
była przerażająca. Wielu ludzi umarło z głodu, przepracowania, dowiadywaliśmy
się z listów od mojego wujka Eli (Eliasza – I.S.) i
jego rodziny, a także od innych7.
Znany jest przypadek ucieczki mielczanina z obozu na
Syberii. To niezwykłe wydarzenie opisuje w swojej książce Mark Verstandig.
Człowiekiem tym był Leib Cytryn. Leib powrócił do Mielca. Po deportacji
Żydów z miasta 9 marca 1942 roku, ukrywał się w między innymi w Połańcu. Według
relacji Marka został zastrzelony przez Rudolfa Zimmermanna, niemieckiego
zbrodniarza, kolonistę z podmieleckiego Czermina.
Żydzi
którym udało się uniknąć zsyłki po zajęciu przez Niemców terytorium rosyjskiego
próbowali wrócić do rodzinnych miejscowości:
Berta Lichtig:
Faktycznie wielu Żydów w ZSRR,
którzy nie mieli okazji zetknąć się z niemiecką okupacją, uważało raporty i
doniesienia o okrucieństwach doświadczanych przez Żydów na terenie Generalnego
Gubernatorstwa za mało wiarygodne i mieli zupełnie inne oczekiwania co do tego,
co może przynieść niemiecka okupacja. Wydawało im się, że bezpieczniej będzie
być pod niemiecką okupacją, ale we własnym domu i z rodziną, niż być uchodźcą w
głębi sowieckiego imperium.
W tym czasie
mieliśmy radio i wielu ludzi, których znaliśmy, gromadziło się w naszym domu,
aby słuchać wiadomości z Anglii. Byliśmy podekscytowani liczbą niemieckich
samolotów zestrzelonych przez Royal Air Force. Budziło to nasze nadzieje. Za
każdym razem, gdy pisałam do kogoś na Syberii, przekazywałam im wiadomości z
radia angielskiego, aby podnieść ich morale i wzmocnić nadzieję9.
Pschaie Honig, ojciec
Heleny:
Kiedy Niemcy
wkroczyli do Kołomyi (było to miejsce pobytu Pschaie i jego rodziny-
I.S.) i rozpoczęła się akcja, wyjechałem autem przesłanym po mnie żonę dzieci
ojca do Dębicy. Syn wyjechał wprost do Czerniowic 10 (Dawid,
syn Pschaie i Miriam został powołany do wojska sowieckiego i walczył w Rumunii,
po wojnie wyjechał do Kanady, jego ojciec, matka i siostra ukrywali się w między
innymi w Połańcu, Chrząstowie, pomimo dramatycznych okoliczności przeżyli wojnę
– I.S)
Pschaie i jego żona Miriam, zdjęcia pochodzą z kolekcji MHR w Mielcu
W
ostatnim czasie portal Gesher Galicja udostępnił dokumenty NKWD.
Wśród nich jest 16 teczek osób związanych z Mielcem (urodzonych w Mielcu lub
mieszkających tutaj przed wojną). W teczkach znajdują się: ankiety, zdjęcia,
protokoły, odciski palców, niekiedy polskie dokumenty, listy w j.polskim, jidysz, niemieckim i angielskim. W teczkach trzech osób
(Abrahama Józefa Diestanga, Simchy Kornblutha używającego również imienia i
nazwiska Salomon Klagsbrun i Abrahama Weindlinga znajdują się listy pisane przez ich krewnych i przesyłane z Mielca).
Analizując dokumenty
dostępne głównie w j. rosyjskim i ukraińskim, skoncentrowałam się na odczytaniu
najważniejszych danych osobowych osób aresztowanych. W stosunku do kilku osób
przeprowadziłam kwerendę starając się zebrać możliwie dużo danych na temat ich
życia przed wojną, w czasie wojny i po wojnie.
Oto osoby, których
dokumenty zostały udostępnione.
Mozes Fenster według dokumentów NKWD urodzony w 1912 roku, według
dokumentów znajdujących się na stronie Arolsen
Archives - 8 września 1914 roku. Co do
miejsca urodzenia występuje tutaj zgodność, jest to Baranów Sandomierski,
województwo lwowskie. Inne dane zawarte
w dokumentach NKWD: narodowość: żydowska, zawód: piekarz. Według dokumentów dostępnych a stronie Arolsen
Archives, Fenster był synem Józefa Magenheima i Itty Fenster.
Został aresztowany we Lwowie 25
czerwca 1940 roku pod zarzutem naruszenia przepisów paszportowych (nie posiadał
dokumentów) i skazany na 3 - letnią
deportację.
Zasłany do: Usollag, Solikamsk,
obwód mołotowski, poprawczy obóz pracy.
Przed wojną mieszkał w Mielcu, do
Lwowa przybył 16 września 1939 roku; żona i dwoje dzieci pozostali w Mielcu na okupowanym
przez Niemców terytorium. Został przesłuchany przez NKWD 12 marca 1940; chciał
opuścić ZSRR i udać się do Mielca. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów; został objęty amnestią dla obywateli polskich
w 1941 r. i zwolniony do Kamyszyna, obwód stalingradzki (wołgogradzki), RFSRR
(Rosja).
W zbiorach Żydowskiego
Instytutu Historycznego znajduje się ankieta wypełniona przez Mojżesza Fenstera
urodzonego w 1912 roku i zarejestrowanego w 1945 roku w Żydowskim Komitecie w
Przemyślu. Nie mam jednak pewności, czy chodzi o tę samą osobę, brak jest
bowiem dodatkowych danych (np. imion rodziców), które pozwoliłyby z całą
pewnością to potwierdzić. Osoba ta jako miejsce przebywania podczas wojny
podała miejscowość Brody. Po 1945 roku mieszkała w Przemyślu na ulicy
Śnigurskiego 1 i utrzymywała się z krawiectwa.
Simcha Szloma Kornblüth używający również
nazwiska Salomon Klagsbrun, urodzony 14 września 1907 roku w Borowej. Syn
Szymona Klagsbruna i Simy Kornblüth, sprzedawca.
W trzech ankietach
dostępnych w zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego występują różne daty
urodzenia Simchy: 25 stycznia 1907 roku, 16 listopada 1907 roku i 16
października 1907 roku.
Simcha był żonaty z Bruchą (Bronią). Brucha urodziła się w 1910 rok albo w 1912 roku (w Spisie Żydów
sporządzonym przez Judenrat w 1940 roku widnieje Brucha Kornbluth urodzona w
1910 roku, nie mam jednak pewności, czy chodzi o żonę Simchy). Rok 1912 jako
rok urodzenia Bruchy Kornblüth widnieje
na liście wywozowej do Bełza.
Małżeństwo posiadało dwie
córki: Chanę, urodzoną w 1939 roku (wg listy wywozowej) i Tylę,
urodzoną w 1935 roku (data urodzenia z listy
wywozowej). Scott Genzer w drzewie genealogicznym rodziny podaje dokładną datę
urodzenia - 31 października 1935 roku.
Od 1925 roku Simcha roku mieszkał w Mielcu.
Simcha ocalał. Po wojnie
rejestrował się kolejno w żydowskich Komitetach w:
Przemyślu (tuż po 1945
roku, pracował wówczas jako robotnik), Mielcu (5 czerwca 1946 roku, w ankietach
podawał adres sprzed wojny: Mielec, Szeroka 305, w czasie wojny w listopadzie
1939 roku – Lwów, adres po wojnie to: Mielec, Szeroka 273, podawał również, że
wojnę przetrwał w ZSRR, ma wykształcenie średnie, w Azji pracował jako szewc,
przed wojną był kupcem, wymieniał również krewnych: bratanka Mozesa Kornblutha,
lat 25 mieszkającego w Austrii, brata Sama Klagsburna mieszkającego w USA.
Bejrysa Padawera, wujka mieszkającego w USA i Chaima Kornbluhta, kuzyna mieszkającego w USA, podawał zawód
wykonywany po wojnie: eksporter pierza, deklarował wyjazd do Palestyny i
podawał adres do korespondencji: Kraków ulica Wielopole 22/1) i Wrocławiu 31
sierpnia 1949 roku (adres: Wrocław, ulica Zbożowa 13/10).
Podał również, że jest
wdowcem.
Swój pobyt w ZSRR opisał
następująco:
24.06.1940 r. – Gorkowski
obłast, wywieziony do obozu.
12.07.1941 r. Mołotowski
obłast, praca.
Według Scotta Genzera od
1963 roku przebywał w Tel Avivie.
W dokumentach NKWD
zachował się list jego żony. Oto jego treść (zachowałam oryginalną pisownię):
Mój najdroższy! Mielec,
16 maja 1940 roku
Otrzymałam dziś Twoją
kochaną kartkę z dnia 15 marca i 17 kwietnia, ale co ja z tego mam. Piszesz mi
Drogi, że chciałbyś się ze mną zobaczyć, ech nie ma oczem gadać. Jest się
nieszczęśliwym człowiekiem, gdyż ta rozłąka pogarsza jeszcze sytuację. Gdybyśmy
chociaż byli razem. Jakby było aby tylko razem. I tak. Ach czemuż wtedy nie
wiedziałam co znaczy rozłąka. Prosiłam Cię tyle razy czekaj jeszcze z wyjazdem,
ale nadaremnie, gorączka cię ogarnęła, gdy tylko myślałeś o wyjeździe. Więc
masz kochanie wyjazd. Zostawiłeś mnie na pastwę losu. Z dwojgiem małych dzieci.
I żebym chociaż wiedziała, że się wnet zobaczymy ale ta niepewność jest
okropna. Ale cóż robić, trzeba czekać. Tu przyjechał dr Obrowicz, Josiu Majer i
jeszcze inni, ale staruszek widocznie nie stara się, bo gdybyś chciał mógłbyś
wszystkie trudności przezwyciężyć. Nie mam racji. Teraz Kochanie, dlaczego tak mało piszesz o
sobie. Jak żyjesz, czem zarabiasz, z kim żyjesz bliżej. Proszę Cię kochanie
pisz mi wszystko, gdyż jestem tu bardzo ciekawa o Tobie wiedzieć wszystko, wszystko
mnie interesuje. Ach kiedy Cię zobaczę. Teraz Kochanie proszę byś wypełnił
prośbę otóż ci dwaj ludzie nic nie piszą do ich domu. Przeto prosili bardzo
abyś poszedł pod wskazane adresy i zobaczył co im jest Hersch Bli…. Szapiro,
Pieniawska 19, Abraham Silber, Słowackiego 6 p 3 m 9.
Nie zapomnij o tym gdyż
mnie te panie bardzo prosiły. (nieczytelne). Pisz codziennie nie tylko kartkę
uszczęśliwisz mnie tym. Staraj się widzieć Hanię i Tylę (żona
Simchy pisze tu o dwóch córkach, które są z nią, zatem tym zdaniem próbuje
zapewne nakłonić męża do powrotu – I.S.), może kosztuje to więcej, nie
szkodzi, bo bardzo tęsknią za Tobą. Co do Perli Padawer to nie jest jeszcze jak
Ty piszesz, gdyż gospodarz obecny Barucha (?) w Jaworznie (?) nie jest jeszcze
wcale a wcale z mapłk….
Co do kierownika narazie
nie przyjmuje ale i tak nie jest tak strasznie. Tyla ciągle śpiewa za pieniądze
ksiądz (?) się modli.
Co jeszcze Drogi mój!
Posyłam Ci żądane podanie, postaraj się to dobrze podać to wskórasz (?). Jak
tam Mojsi i Rojza. A Ty gdzie spędziłeś Pajsach. Czy razem z dziećmi Itały?
Pisz mi wszystko najdroższy, gdyż otrzymując Twoje k. listy zmniejszasz moją tęsknotę
ku Tobie. Dziś otrzymałam cztery kartki 14 marca, 5 kwietnia, 11 kwietnia,
wszystkie razem w jednym dniu. Och gdy
Ty mi piszesz te kartki to odżywam Drogi Mój. Dziś jest 17 maja a Ciebie
jeszcze niema. Kiedy Cię już nareszcie zobaczę. Dziś dostałam też kartkę od
Alka Volkmana, mieszka na Legjonów 29/II p u Schreiber jak chcesz możesz z nimi
się zobaczyć. Będzie Ci bardzo z nim przyjemnie. Mieszka tam podobno z żoną. Co
jeszcze Mój Drogi? Piszesz że żałuje kilku słów Ci napisać. Mylisz się mój
Drogi, gdyż Ci piszę stale kilka razy tygodniowo. Co do wujka Jeszua z Perla
Padawer nie jest jeszcze pewne, że to małżeństwo dojdzie do skutku ponieważ
krewni się mieszają i Ty sam wiesz, że oni bardzo są zamożni. Co do naszego……
H…., to ja słyszałam, że mylnie cię poinformowano, gdyż był wprawdzie chory,
ale wyzdrowiał i teraz pojechał nad morze na kuracje. Z jego listu wynika, że
czuje się bardzo dobrze. Matka mówiła ale co mnie to obchodzi. Od Sali nic nie
otrzymałeś? Bardzo bym chciała wiedzieć o wszystkim. Całuję Cię Najdroższy.
Twoja Bronka
Pozdrowienia dla
wszystkich.
Dlaczego miałeś zmienić
adres? Czy niedobrze żyjesz z dziećmi?
Żona i dzieci Simchy nie przeżyły wojny.
Abraham Josef Dienstag urodzony 27
lipca 1920 roku w Mielcu, rodzice: Dawid, Lieba (Rozalia). Używał drugiego
imienia – Josef. Ukończył 7 klas szkoły podstawowej.
zdjęcia: Gesher Galicja
Jego kolega Mosze Borger
wspominając go pisał o nim Josek. Nastoletnie wspomnienia spisane w
przedwojennym dzienniku Mosze nie świadczą jednak o wzajemnej sympatii (Josek
Fleischer, zdaje się on jest moim najlepszym kolegą. Jest on dość naiwny,
dlatego czasem daje się zwieść Joskowi Dienstagowi. Josek Dienstag kolegą
prawdziwym być nie może, jest zbyt dumnym i pustym chłopcem). Kiedy czytam
list Joska do siostry Uci, przepełniony troską o matkę, jestem pewna, że opinia
Mosze być może nie była do końca sprawiedliwa, a może to po prostu nastoletni
wiek rządził się swoimi prawami.
W Spisie Żydów z 1940
roku matka Josefa zapisana jest jako Rozalija Dienstak, urodzona
15 marca 1890 roku (wdowa). W Spisie
widnieje również jej córka Estera Wela urodzona 9 marca 1917 roku,
panna. Obydwie zostały wywiezione do
Dubienki.
Abraham Josef przybył do Lwowa 15 września 1939 roku.
Pracował tam jako robotnik. Przed aresztowaniem nie posiadał stałego
zameldowania, był bezpartyjny. Został deportowany na 3 lata jako „niebezpieczny
element”. Objęty amnestią 9 września 1941 roku. Jeden z powojennych dokumentów
sporządzony w języku ukraińskim
potwierdza, że na dzień 29 grudnia 1945 roku A.J. Dienstang nie jest
osobą zarejestrowaną na terenie Ukrainy, okręgu lwowskiego (być może był
poszukiwany przez kogoś z rodziny).
Według wspomnień Mosze
Borgera Josek nie przeżył wojny. Zmarł w centralnej Azji.
W jego teczce zachowały
się listy od jego mamy Rozalii i list
Joska do Uci, podejrzewam, że siostry Ruth (w teczce znajduje się adres Ruth Dienstag,
zamieszkałej w San Francisco, jest też jeszcze jedna osoba z tego miasta –
Sylwia Levi).
Zachowałam oryginalną pisownię
listów.
Najdroższy Synu, Mielec
dnia 8/3
Za pismo stokrotnie Ci
dziękuję ale to jest dopiero pierwsza kartka. Nie mogłam Ci pisać gdyż nie
miałam adresu, jestem doprawdy szczęśliwa że słyszę o Twoim kochanym zdrowiu.
My dzięki Bogu jesteśmy wszyscy zdrowi. Od k. Uci siedem miesięcy nie było pisma
posyłam ci w liście numer rejestracyjny z papierów Amerykańskich i proszę Cię
pisz częściej, powinieneś pisać do państwa Ederów. Pozdrawiam i całuję Cię
życzę wszystkiego dobrego. Serdeczne pozdrowienia od Biny i wszystkich
znajomych. Wela (podejrzewam, że chodziło o siostrę Joska
Esterę – I.S.). Serdeczne pozdrowienia dla kochanego wujostwa z rodziną.
Twoja kochająca cię
mamusia Rozalia.
Mielec, 13/3 1940
Moje Kochane Dziecko,
Twój list 30/I w tej
chwili otrzymałam i to jest dopiero pierwszy list jestem doprawdy szczęśliwa,
że słyszę o Twoim kochanym zdrowiu, daj Boże żeby moje kochane dzieci były
zawsze szczęśliwe, kochany Josiu, nie gniewaj się, że Ci nie posyłam ubrania
ani bielizny gdysz nie można, numer rejestracyjny z papierów amerykańskich
zaraz Ci wysłałam po otrzymaniu kartki tj 8 marca mam nadzieję, że już
otrzymałeś, co do Pana Honiga to ja się już dawno poznała na jego zaletach ale
trudno od Uci jeszcze nic nie miałam napisz do wujostwa do Tarnowa gdysz wciąż
się o ciebie pytają (w dokumentach znajduje się adres
tarnowski S. Hermele z ulicy Piłsudskiego, zapewne był to ów wuj – I.S.). Pozdrawiam
i całuję Cię serdecznie. Serdeczne pozdrowienia dla wujostwa z rodziną
serdeczne pozdrowienia od Weli i od wszystkich znajomych Twoja kochająca
mamusia Rozalia.
Mielec 2/4 1940
Kochany Josiu,
List 10. III otrzymałam
za który Ci serdecznie dziękuję, i mam nadzieję, że moje listy też otrzymałeś,
równocześnie dziękuję Ci stokrotnie za fotografie którą też w tym tygodniu
otrzymałam radość moja jest nie do opisania słyszeć o Twoim Kochanym z
dodatkiem fotografii, to już jestem doprawdy szczęśliwa. Też widziały fotografie
matki Twoich k. kolegów co się też bardzo cieszyły, od k. Uci miałam pierwszą
kartkę no to chyba już cały komplet szczęścia., daj Boże żebyśmy się jak
najprędzej zobaczyli chętnie bym Ci posłała ubrania i bieliznę ale niestety nie
można.
My jesteśmy wszyscy Bogu
dzięki zdrowi tylko pragnę od Ciebie mieć wiadomości napisz do k. Uci, żeby Ci
wszystko przysłała czego tylko potrzebujesz z garderoby będzie można to Ci z
całą pewnością przyśle., co porabiają k. wujostwo, dlaczego k. ciocia Chawcia
nic nie pisze dzisiaj wystarczy w drugim tygodniu ci znów napiszę. Pozdrawiam i całuję Cię
niezliczone razy serdeczne pozdrowienia od Weli i życzy Ci dobrego powodzenia.
Pozdrawiam i całuję k. wujostwo i życzę Wam wszystkim wesołych świąt, dziękuję
Monkowi za dopisek i pozdrawiam go serdecznie. Twoja kochająca Cię mamusia
Rozalia.
zdjęcie pochodzi z kolekcji MHR w Mielcu
Kochany Josiu,
Mielec 15/4 1940
Nawet wprawdzie już dwa
tygodnie nie miałam od Ciebie żadnego pisma ale mam nadzieję, ze znów otrzymam
dobre wiadomości i też się staram ażebyś Ty miał listy ode mnie od K. Uci
miałam list ale jeszcze z 18 września 939 roku, ale się i tak bardzo ucieszyłam,
co słychać u Ciebie, słyszałam, że bardzo dużo chłopców przyjeżdża do domu.
Dlaczego k. ciocia nic nie pisze co porabia i skąd bierze na uczymanie tak jak
tęsknię za Tobą i chciałabym Cię zobaczyć, tak samo kochaną Ciocię chciałabym
widzieć, czy masz listy od K. Uci, ja jej już pisała kilka razy ażeby Cię
zabrała do Ameryki, już jest ciepło a Ty biedny niemasz co ubrać, napisz mi czy
otrzymałeś numer rejestracyjny papierów Amerykańskich koledzy się bardzo
gniewają na Ciebie, że nic nie piszesz więcej niż nowego. Pozdrawiam i całuję
Cię serdecznie., pozdrowienia od Weli i od wszystkich serdeczne pozdrowienia
dla k. wujostwa z rodziną życzę wam wszystkim wesołych świąt. Twa k. Mamusia
Rozalia
Mielec, dnia 1.5.940
Kochany Josiu,
List z dnia 28 marca
otrzymałam za który bardzo dziękuję i dziwi mnie bardzo, że nie otrzymałeś
przedtem listu z dnia 8.III. który do Ciebie pisałam ekspres polecony gdyż
dołączyłam numer rejestracyjny papierów amerykańskich, które Ty ode mnie
żądałeś i bardzo bym chciała wiedzieć czy już je otrzymałeś, a co do papierów
Amerykańskich to są w najlepszym porządku, a czy masz widoki na wyjazd do
Ameryki? Byłabym bardzo szczęśliwa ale wszystko zależy od Uci, jak ona się
będzie starać, niemam Ci nic ważnego do napisania nie prowadzę żadnego handlu
siedzę po całych dniach w domu z Welą, zima była tak ciężka, że było
niedowyczymania a teraz się zaczyna bardzo piękna wiosna. Wela jest moją córką
i nie potrafi się z nikim kłocić a jak Pan Bóg ześlę tę dobrą chwilę po wojnie,
to się wtenczas z każdym obliczymy. Dzięki Bogu, że w tym wielkim nieszczęściu
jesteś u k. ciociu Chawci a nie u obcych ludzi proszę Cię napisz list do p.
Ederów p. Ederowa się wciąż pyta czy jesteś obrażony na nich. Pozdrawiam i
całuję Cię serdecznie, serdeczne pozdrowienia od Weli. Serdeczne pozdrowienia
dla k. cioci Chawci i jej rodziny napiszę osobny list. Twoja k. mamusia Rozalia
W dokumentach NKWD
znajduje się list pisany przez A.J. Diestanga
pisany w języku angielskim w dniu 8 maja 1940 roku zaadresowany do Konsulatu
USA w Bukareszcie. Józef prosi o pomoc w uzyskaniu dokumentów, które pozwoliłby
mu na wyjazd.
Lwów 12 maj 1940
Kochana Uciu,
Dziwi mnie bardzo, że dotychczas
nie miałem od Ciebie żadnego pisma i jestem tym bardzo zaniepokojony. Za
pieniądze serdecznie Ci dziękuję naprawdę mi się przydały gdyż uciekając przed bombardowaniem
samolotów niemieckich nie zdążyłem niczego ze sobą zabrać z garderoby i
pieniędzy. Jednak o ile by Ci to nie sprawiło trudności prosiłbym Cię bardzo
żebyś odkładała dla mnie 10 dolarów miesięcznie a ja Cię zawiadomię kiedy masz przesłać pieniądze nie rozumiem
dlaczego ciocia Zosia nie raczyła odpowiedzieć na telegram cioci Chawci.
Kochana Uciu są możliwości wyjazdy do Ameryki szczególnie dla nas uchodźców
gdybyś się mogła wystarać o wizę wjazdową do moich papierów amerykańskich to są
bardzo wielkie szanse wyjazdu. I tylko ciocia Zosia może Ci w tym pomóc, o ile
by Ci odmówiła w co bardzo wierzę to postaraj się o wizę wjazdową do
jakiegokolwiek kraju południowej Ameryki
to bardzo łatwo można przeprowadzić w tym Ci może pomóc wujek Chaim.
Wizę dla mnie do Ameryki południowej możesz bardzo łatwo uzyskać, o ile nie
będziesz mogła uzyskać dla mnie wizy wjazdowej do U.S.A.
Proszę Cię pamiętaj o ile
będziesz mogą załatw to o co Cię proszę. W tej chwili otrzymałem list od
kochanej mamusi, w którym mi pisze, że od Ciebie dopiero pierwsza kartka,
powinnaś częściej pisać do domu bo mamusia się już dość nacierpiała zanim
dostała od Ciebie pierwszą wiadomość i zanim się dowiedziała gdzie ja jestem.
Więcej nie mam nic ważnego. Pozdrawiam Cię serdecznie i całuję Jozef.
List do Uci napisany jest zielonym atramentem.
Pomyślałam, że jest pełen nadziei, która jednak okazała się złudna. Josef nie
zdążył wyjechać.
Kochany Josiu Mielec dnia
17/5
Teraz po otrzymaniu dwóch
kartek z 25/III i 1/4 zastanawiam się co
Ci mam napisać. Czy masz do domu przyjechać, czy masz dalej zostać we Lwowie co
do wyjazdu do Ameryki to od nas nie można absolutnie tylko z Berlina albo z
Wiednia gdyż widziałam taki list u jednego od Konsula Amerykańskiego więc na
razie nie ma co myśleć, a teraz Ci bardzo dziękuje za Twe drogie pismo gdyż mi
sprawia wielką przyjemność od k. Uci miałam przez 9 miesięcy 1 list i 1 kartkę
tylko to jedno, że ty miałeś wcześniej telegram więc mnie trochę uspokoiło.
Bardzo Ci dziękuję za Twe dobre serce, że chcesz mi przysłać pieniądze ale ja
przyjąć od Ciebie nie mogę gdyż jesteś na swoim utrzymaniu i ciężko pracujesz życzę
Ci wszystkiego dobrego i żeby nas Pan Bóg pocieszył żebyśmy znów byli razem
żeby było jak najprędzej po wojnie na razie jeszcze nikt z uchodźców do Mielca
nie przyjechał słyszałam, ze ma dużo przyjechać proszę Cię bardzo pisz często
nie mam nerwów na długie czekanie pisałam kartkę do cioci Chawci. Pozdrawiam i
całuję Cię serdecznie serdeczne pozdrowienia od k. Weli serdeczne pozdrowienia
dla k. wujostwa k. Cię mamusia Rozalia.
To ostatni list dostępny w
dokumentach NKWD. Być może nie ostatni napisany przez Rozalię, ale może
ostatni, który otrzymał jej syn.
Abraham Dawid Donerstag
f. Weindling urodzony 24 lipca 1895 roku w Mielcu syn
Rochny i Eliasza (w Spisie Żydów figuruje Rochna urodzona w 1870 roku,
zamieszkała przy ulicy 3 maja, wdowa, kupcowa, Eliasz przed wojną sprzedawał
przyprawy korzenne). Abraham również był kupcem, to jego wymienia wśród
mielczan, którzy uciekli do Lwowa Mark Verstandig. Abraham 27 stycznia 1925
roku poślubił Adelę Nussbaum, ponad rok później 1 lipca 1926 roku urodziło im
się dziecko. Dzięki zachowanemu podaniu o wydanie dowodu osobistego ( zbiory Muzeum
Historii Regionalnej w Mielcu) udało mi się ustalić, że dziewczynka miała na
imię Regina. Adela również widnieje w Spisie Żydów (urodzona 20 grudnia 1898
roku, mieszkała przy ulicy Kilińskiego 145).
Abraham przybył do Lwowa 5 września 1939 roku.
W zachowanych dokumentach
znajduje się jego książeczka wojskowa z 1924 roku. Wynika z niej jednak, że
nigdy nie został wcielony do armii. To z tego dokumentu można dowiedzieć się
kiedy wziął ślub i z kim, oraz kiedy urodziło mu się pierwsze dziecko.
W dokumentach jest
również list jego żony Adeli, pisany w języku niemieckim (znajomość tego języka
deklarował również w dokumentach Abraham). W liście tym są dwa dopiski w języku
polskim, sporządzone przez jego dzieci:
Kochany tatusiu,
napisałem Ci dzisiaj list serdeczne pozdrowienia zasyłam Ci Elek (prawdopodobnie
syn odziedziczył imię po zmarłym dziadku
– Eliasz – Eliasz Wiendling urodził się w 1871 roku, zmarł w 1913 - I.S.).
Kochany Tatusiu,
Dzisiaj napisałam osobną kartkę dla
Ciebie. Serdecznie Cię pozdrawiam Twoja kochająca Gienia (lub Renia).
zdjęcia pochodzą z kolekcji MHR w Mielcu
Mark Verstandig:
Pomimo ataku kawalerii na Berlin, Avremele Weindling,
kolejny zbąszyński uchodźca, który prowadził hurtowy biznes spożywczy swojej
matki, zapewniał swoich klientów, że Niemcy przybędą, zanim skończy się jego
zapas cukru. Avremele miał reputację zarówno uczonego Tory, jak i apikoyrusa (apikojres w j. jidysz określenie heretyka bądź
sceptyka religijnego- I.S.), sceptyka lub ateisty, i nikt nie traktował go
poważnie11.
Z przytoczonego fragmentu wynika, że jakiś czas przed
wojną Abraham mieszkał w Niemczech. Potwierdzeniem tego faktu, jest miejsce
urodzenia jego córki – Berlin.
On i jego rodzina jak wynika z fragmentu
książki I rest my case stali się ofiarami tzw. Polenaktion, która to
akcja była konsekwencją uchwalonej przez polski sejm w marcu 1938 roku ustawy
pozbawiającej polskich Żydów przebywających w Niemczech polskiego obywatelstwa.
26 października 1938 roku R. Heydrich wydał zarządzenie na mocy, którego
wszyscy polscy Żydzi zostali z Niemiec wydaleni. Wydalono 17 tysięcy polskich
Żydów. 8 tysięcy przetransportowano do Zbąszynia, gdzie utworzono dla nich
obozów przejściowy. Mogli ze sobą zabrać 10 marek i trochę odzieży.
Syn Abrahama Eliasz urodził się w 1929 roku (taki rok
urodzenia figuruje na liście wywozowej do Cieszanowa). Obok Eliasza, na liście
są również jego siostra Regina, mama Adela i babcia Rochna.
Na stronie IPN straty znalazłam zapisy, że Rochna została zamordowana 9 marca 1942 roku w Mielcu (sprzeczność z listą wywozową) a Eliasz i Adela zostali zamrodowani 6 lutego 1943 roku w Mielcu (jest to również sprzeczne z listą wywozową).
W dokumentach NKWD jest jeszcze jeden bardzo ciekawy
dokument – telegram do Abrahama od Hieni Nussbaum (to zapewne ktoś z rodziny
jego żony) z zapiskiem Hebron Kopenhagen oraz informacją, że telegram nie
został podjęty w dniu 27 grudnia 1939 roku.
Według Andrzeja Krempy autora książki Sztetl Mielec Z historii mieleckich Żydów osoba o nazwisku Abraham Weindling przeżyła
wojnę. Abraham był zarejestrowany po
wojnie w Mielcu, a potem wyjechał do Austrii. Faktycznie dane osoby o nazwisku Weindling
Abraham znajdują się na stronie
Arolsen Archives. Nie mam jednak pewności czy chodzi o tę samą osobę (data
urodzenia 24 czerwca 1895 roku). Przy jej nazwisku są wymienione również: Anna
(1905 rok) i Eda (1932), które przebywały na terenie obozu dla dipisów (osób oczekujących na wyjazd) w Lager
Wegscheid w Austrii. Jeśli to „nasz” Abraham, nie
wiem kim były te kobiety. Może jakimś krewnymi Abrahama, a może była to druga
żona Weindlinga ze swoim dzieckiem, które mężczyzna przysposobił?
Potwierdzeniem faktu przeżycia
Abrahama są znalezione przeze mnie w
Internecie fragmenty powojennych zeznań.
Abraham 27 lipca 1946 roku zeznawał przed Główną
Komisją ds. Badania Zbrodni Niemieckich w sprawie Amona Götha: Z opowiadania
Altera Mileta i jego siostry N. Miletowej zamieszkałych w Dąbrowie k.
Tarnowa, przy ul. Piłsudskiego 18 słyszałem, że Amon Göth przyjeżdżał często do
Dąbrowy i Tarnowa i dopuszczał się zbrodni zabójstwa oraz okrucieństwa
wobec ludności żydowskiej. Miał on ze sobą psa, którego puszczał na ludzi,
szczując go słowami: Mensch fries den hund. Ponadto na śniadanie, obiad
lub kolację musiał zastrzelić ok. dziesięciu ludzi. Popełniał te zbrodnie
w stosunku do ludności żydowskiej w czasie [pobytu] w tych
miejscowościach. Czynów tych na własne oczy nie widziałem.
Hersch Meilech Keitelman syn
Lazara i Estery z domu Komito, urodzony wg dokumentów z NKWD w 1900 roku, wg
powojennych dokumentów znajdujących się na stronie Arolsen Archives w 1902 roku
w Mielcu. Kupiec.
Jego nazwisko znajduje
się na liście osób, które w 1943 roku przyłączyły się w Teheranie do Armii
Polskiej. Przeżył. Według Scotta Genzera zmarł w 1969 roku w Australii.
Józef Friedman
urodzony 29 stycznia 1909 roku w Mielcu, syn Debory. Był urzędnikiem drzewnym w
Mszanie Dolnej.
Chaskiel Braun
urodzony 10 maja 1911 roku w Starym Sączu, przed wojną mieszkał w Mielcu. Syn
Abisza i Ruchli. Przeżył wojnę. Po wojnie wyemigrował z Polski. Z dokumentów
dostępnych na stronie Arolsen Archives wynika, że wyemigrował z żoną Donią i
dwójką dzieci.
Józef Wald
urodzony w 1892 roku w Mielcu, syn Leiba
i Riwki, do Lwowa przybył 7 września 1939 roku. Według Scotta Genzera
przeżył wojnę. Przed wojną mieszkał w Bielsku-Białej.
Szymon Kornbluth,
syna Isaaka i Jetty z domu Padawer urodzony 25 listopada albo 30 sierpnia 1911
roku w Mielcu, do Lwowa przybył 7 września 1939 roku. Przeżył wojnę. Zmarł w
USA w 2000 roku.
Abraham Kornbluth
urodzony w 1907 roku w Mielcu, syn Isaaka i Jetty, Ity, brat Szymona, kupiec,
do Lwowa przybył 7 października 1939 roku. Przeżył wojnę.
Wiktor Pomeranz
urodzony 9 października 1893 roku w
Mielcu, wysiedlony z Niemiec 29 października 1938 roku, mieszkał w Hanowerze.
Izrael Hiler Bakon
urodzony 24 lipca 1913 roku w Mielcu, zamieszkały w Rzeszowie, talmudysta.
Jakub Blutt, syna
Naftalego, urodzony w 1907 roku.
Szabse Miller
urodzony w 1893 roku w Wieliczce.
Patrzę na zdjęcia
dostępne w teczkach wyżej wymienionych osób. Typowo „więzienne” zdjęcia. W
oczach fotografowanych widać strach, niepokój, niepewność.
W niektórych z nich są
przedwojenne dokumenty ze zdjęciami – jakże inne są to zdjęcia. Uderzają
zdjęcia talmudysty I.H. Bakona. Na tym przedwojennym widzimy młodego religijnego
chłopca z pejsami, na tym wojennym, mężczyznę o odmienionej twarzy i bez
pejsów.
Aresztowani przez NKWD, którzy dożyli amnestii raczej nie mieli szansy na powrót do Polski. Nie mogli też zamieszkiwać w dużych miastach.
Nie wszyscy przeżyli.
Wśród ocalałych żydowskich
mielczan, którzy przetrwali wojnę na terenie ZSRR było kilkadziesiąt osób.
Absolutnym ewenementem
jest przetrwanie w ZSRR całej rodziny Katz. Rodzina nie powróciła po
wojnie do rodzinnego miasta, a pojechała prosto do Tarnowa. Spowodowane to było
zapewne tym, że syn nestorów rodu Sary i Józefa
zamieszkiwał przez jakiś czas przed wojną właśnie w Tarnowie. Nazwiska całej rodziny znajdują
się w Spisie repatriantów do dnia 23 maja do 10 czerwca 1946 roku z dnia
10 czerwca 1946 roku sporządzonym przez Powiatowy Komitet Żydowski w Tarnowie
(daty świadczą o tym, że Katzowie powrócili do Polski ponad rok po zakończeniu
wojny).
Na liście znajdują się:
Sara Katz (urodzona 11 lutego 1877 roku w Mielcu, córka Lei i
Chaima Maurer, Sara była siostrą Maresy Offen prababci Marka Isaaca,
który odwiedził nas w Mielcu w 2023 roku), jej mąż Józef (urodzony 15
maja 1874 roku w Mielcu, syn Mojżesza i Nechy), synowie Szymon (urodzony 17
maja 1912 roku w Mielcu), Moses (urodzony 30 grudnia 1898 roku w Mielcu),
jego żona Perla Vorschim (urodzona 15 października 1898 roku córka
Barucha i Chai (figurują w spisie Judenratu) oraz ich dzieci Tobiasz
(urodzony 28 stycznia 1929 roku w Tarnowie) i Necha urodzona 20
listopada 1930 roku w Tarnowie. Mieszkali w Tarnowie na ulicy Brodzińskiego.
Starali się o wyjazd za granicę.
W tym samym Spisie można
znaleźć nazwisko Monka Seeewalda urodzonego 25 grudnia 1918 roku w
Mielcu, syna Samuela i Sary. Mieszkał po wojnie w Tarnowie przy ulicy
Lwowskiej.
Wojnę w ZSRR licznie
przeżyli również członkowie rodziny Salpeter, dzieci Leizera i Blimy
Miriam z domu Tanzer: Necha (po wojnie używająca imienia Natalia)
po mężu Tuchfeld urodzona w kwietniu 1890 roku w Mielcu (po wojnie mieszkała w Krakowie), Rachela urodzona
25 stycznia 1903 roku, po mężu Kochane (vel Kohn), zamieszkała po wojnie
w Wałbrzychu, Gołda po mężu Ehrenreich (po wojnie zamieszkała w
Krakowie), Reizla używająca po wojnie imienia Rozalia,
po mężu Weinberger urodzona 9 grudnia 1887 roku w Mielcu (po wojnie
mieszkała w Krakowie).
zdjęcie pochodzi z kolekcji MHR w Mielcu
Wojnę w ZSRR przeżyli również Abraham Fenichel i jego brat Moses, synowie Izaka, Mojżesz Keteilman 12, brat wspominanego H. M. Keitelmana i jego żona Tyla (Teofila) z domu Vorschim, siostra Perli Katz, Ber Finkelstein (tę informację otrzymałam od Karoliny Ożóg).
Andrzej Krempa w Spisie Ocalałych będącym załącznikiem
do książki Sztetl Mielec Z historii Mieleckich Żydów wymienia kolejne osoby ocalałe w ZSRR:
Tojwe Ehrenreich (mąż Gołdy Salpeter), Chaim Friedman z rodziną,
Idel Friedman, Estera German, Berta Korn, Idel Korn, Dawid Kurz, Pinkas
Ledner, Mojżesz Recht, Chana Schlanger - Apfel (Apfel nazwisko ojca
Mosesa, Schlanger nazwisko matki Gitli) i jej siostra, Chaskiel Keitelman,
rodzina Brodt, Henryk Kartagen, Naftali Tuchfeld (mąż Nechy
Salpeter), Zalman Verstandig z rodziną.
zdjęcia pochodzą z kolekcji MHR w Mielcu
Ucieczka w głąb Związku Radzieckiego była dla polskich
Żydów główną szansą na przeżycie wojny. Historycy szacują, że od 160 tysięcy do
230 tysięcy polskich Żydów przeżyło Holokaust, dzięki ucieczce z okupowanych
przez Niemcy terenów.
Przedostawali się oni
różnymi sposobami poza zasięg niemieckiego okupanta na nieokupowane tereny
ZSRR. W powojennych relacjach ocalali podkreślają, że wybór polegający na
ucieczce spod niemieckiej okupacji był podyktowany wyborem mniejszego zła. Wg
nich władz sowieckich nie cechował taki antysemityzm jakiego można było
spodziewać się po Niemcach.
Należy sobie zdać sprawę,
że decyzja o ucieczce uzależniona była od wielu czynników: posiadania zasobów
finansowych, kontaktów, namiarów na tragarzy i przewodników a także środków
transportu i odległości od granicy. Większość uchodźców uciekło w pierwszych ośmiu
tygodniach wojny. Takie zachowanie
potęgowały wiadomości o prześladowaniach Żydów przez Niemców, a także
wysiedlenie 17 tysięcy polskich Żydów z Niemiec w 1938 roku.
Z powojennych relacji
wynika również, że niektórzy z Żydów przedostawali się na wchód w reakcji na
apel naczelnego dowódcy sił zbrojnych, nakazujący wszystkim mężczyznom zdolnym
do służby przedostać się na wschód od Wisły.
Zazwyczaj nie była to
decyzja indywidualna, ale efekt bardzo głębokiej analizy przeprowadzonej przez całe rodziny.
Kiedy pomyślimy o ucieczce mężczyzn i pozostawieniu przez nich rodzin w swoich miejscowościach, w tym żon i dzieci, powstrzymajmy się od jednoznacznych ocen, zastanówmy się nad wszystkimi okolicznościami i czynnikami, które wpływały na podjęcie takiej decyzji. To była wojna... Treść listów dostępnych w dokumentach NKWD, pokazuje jakim było to dramatem zarówno dla uciekających jak i ich bliskich, którzy pozostali w dotychczasowych miejscach zamieszkania.
Myślę też o tych, którzy przeżyli... Co czuli, czy nie "zabijały ich" wyrzuty sumienia, że oni żyją, a ich bliscy zostali zamordowani....Czy nie dręczyło ich iluzoryczne przekonanie, że gdyby zostali, zdołaliby ich uratować...
Można sobie próbować wyobrazić jak trudne było życie ocalonego/ocalałej...
Tekst: Izabela Sekulska
Dziękuję: Pawłowi Żołnierczykowi za informację o zasobach Gesher Galicja, Aurelii Kotkiewicz i Annie Brzyskiej za pomoc w odczytaniu i tłumaczeniu fragmentów z dokumentów w j. rosyjskim i ukraińskim, Monice Taras z Żydowskiego Instytutu Historycznego.
Przypisy:
1 Zessin-Jurek L., Friedla K. Syberiada Żydów Polskich. Losy
uchodźców z Zagłady, wyd. ŻIH, 2020
2 dziennik Mosze Borgera, kolekcja Mosze Borgera, YV
3 Helena
Hoing była córką Pschaje Honiga i Miriam, urodziła się w 1919 roku, jej ojciec Pschaie
(1890-1965) był radnym miejskim i działaczem społecznym, Helena (Chaja) uczęszczała
do mieleckiego gimnazjum, a syn studiował w Szkole Handlowej w Krakowie. Pschaie
był założycielem klubu sportowego Makkabi Mielec i prezesem Izby Handlowej
4 Wspominam Mielec. Zagłada społeczności żydowskiej Mielitzer
Yizkor Book, NY 1979
5 tamże
6 tamże
7 tamże
8 relacja Berty Lichtig, zbiory ŻIH
9 Wspominam Mielec. Zagłada
społeczności żydowskiej Mielitzer Yizkor Book, NY 1979
10 relacja
Pschaje Honiga, zbiory ŻIH
11 M.
Verstandig, I rest my case
12 M. Keteilman urodził się w
Mielcu w 1907 roku, był lekarzem. W 1938 roku ożenił się z Teofilą (Tylą
Vorschim, siostrą wspominanej Perli Katz), urodzoną w Mielcu w 1909 roku, która
z kolei była magistrem literatury niemieckiej. Małżeństwo uciekło na wschód i
osiedliło się w Włodzimierzu, na okupowanej przez Rosję części Polski. Wojnę
przetrwali dzięki pomocy rodzin: Ziental i Strójs. W 1944 roku Tyla urodziła
syna Jurka (George’a). Po wojnie zamieszkali
Krakowie, gdzie Tyla urodziła drugiego syna Adama. Następnie mieszkali w
Wałbrzychu i Wrocławiu. Zmienili nazwisko na Kotlewski, było to
nazwisko, którego używali podczas wojny. W 1956 roku Mojżesz wyjechał do
Izraela, a żona i dzieci dołączyły do niego później. W 1960 roku przenieśli się
do USA. Tyla zmarła w 1999 roku, Mojżesz w 1996.
Bibliografia:
Opracowania książkowe
Krempa A. Sztetl Mielec. Z Historii Mieleckich Żydów,
Mielec 2022 Biblioteka Muzeum Regionalnego w Mielcu
Zessin -Jurek L., Friedla K. Syberiada Żydów Polskich. Losy
uchodźców z Zagłady, wyd. ŻIH, 2020
Verstandig Mark: I rest my case, Northwesteren
Univestity Press 2002.
Wspominam Mielec. Zagłada społeczności żydowskiej Mielitzer
Yizkor Book, NY
1979
Artykuły:
Markus Nesseldrot Kto, kiedy i dlaczego?
Ucieczki polskich Żydów przed Niemcami do Związku Radzieckiego jesienią 1939 i
latem 1941 roku w perspektywie porównawczej, Zagłada Żydów. Studia i
Materiały, R. 2022, nr 18.
Dokumenty archiwalne:
AŻIH Centralny Komitet
Żydów w Polsce. Wydział repatriacji. Wykaz repatriantów.
303/VI/56n/1/5871
Józef Katz
303/VI/56n/1/5872 Sara
Katz
303/VI/56n/1/5873 Szymon
Katz
AŻIH Zaświadczenia
rejestracyjne osób starających się o emigrację za granicę z Polski 303/XIV233/202-204/113 – Tobiasz Katz
303/XIV233/223-225/120
Moses Katz
303/XIV233/211-213/116
Perla Katz
AŻIH Wydział ewidencji i
statystyki 1945-1950. Centralna Kartoteka Żydów w Polsce 1945-1951
303/V/425/K14263/139788, 303/V/425/Kbn5517/139729 Sz. Kornbluth,
303/V/425/K16303/140417 M. Korzennik
AŻIH CKŻ w Polsce.
Wydział Ziomkostw 1945-1950. Wykaz imienny Żydów zarejstrowanych w Przemyślu
303/V/628/76/1358/39316 – Sz. Kornbluth
AŻIH 301/1029 relacja
Berty Lichtig
AŻIH 301/813 relacja
Pschaie Honiga
NKVD Criminal Cases, Lviv
Region (1939-1941) Gesher Galicja, teczki 16 osób wymienionych w tekście.
Dokumenty metrykalne ludności żydowskiej Mielca (1935-1940)
AP Rzeszów, zespół 752, sygn.122
AP Rzeszów Spis Żydów w Mielcu sporządzony przez Radę
Żydowską (Judenrat) 15 sierpnia 1940 (i 2 raporty o stanie zatrudnienia) zespół
752 sygn. 117
Listy imienne osób wywiezionych z Mielca do Dubienki, Sosnowicy,
Bełza, Międzyrzecza, przesłane Żydowskiej Samopomocy Społecznej 26 marca 1942
roku, dostępne w ŻIH
Internet
https://www.geshergalicia.org/all-galicia-database/
https://maynshtetelemielec.blogspot.com/2024/04/twarze-mieleckiego-sztetla-leib-leon.html
https://zapisyterroru.pl/dlibra/show-content?id=18088
https://arolsen-archives.org/pl/wyszukiwanie-nawigacja/
https://www.jhi.pl/artykuly/polenaktion-pazdziernik-1938-r-historia-wypedzonych-z-niemiec,5139
www. myheritage
drzewa genealogiczne
sporządzone przez Scotta Genzera
dziennik M. Borgera
dostępny na stronie Yad Vashem