Archiwum bloga

wtorek, 1 kwietnia 2025

Mieleccy bieżeńcy. Wojenne ucieczki i zesłania.

 

Zbiory Muzeum Historii Regionalnej w Mielcu, A.J. Dienstag


Wywózki w głąb zimnej Rosji sowieckiej to dla Polaków represja wpisująca się w długą historię syberyjskiego cierpienia doznawanego od wschodniego sąsiada. Polakom żydowskiego pochodzenia ta sama represja w czasie II wojny światowej zwielokrotniała szansę przetrwania. Około 80 procent wszystkich ocalałych polskich Żydów przeżyło Zagładę na nieokupowanych terenach Związku Radzieckiego. Żydowscy uchodźcy uciekający przed Hitlerem na wschód zostali w większości wciągnięci w tryby „syberyjskiej polityki” Stalina. Rola ZSRR była zatem w tej historii bardzo dwuznaczna. Najczęściej mówi się o „paradoksie historii”, który sprawił, że dzięki deportacjom większość uchodźców ocalała z piekła Holokaustu1.

 

 

 

Pomimo niespokojnej sytuacji na świecie, wojna  zapewne zaskoczyła wielu zwykłych mieszkańców Polski. Któż spodziewałby się wojny? Zwłaszcza, że od ostatniej minęło tak niewiele czasu. Naturalnym odruchem jest odsuwanie od siebie takiej myśli, jako czegoś absolutnie abstrakcyjnego. A jednak.

 

19 - letni mielczanin Mosze Borger  w pierwszych dniach wojny napisał w swoim dzienniku:

 

 

Przyzwyczajamy się do wojny. Jem śniadanie, dają sygnał  alarmu, wychodzę na ulicę, patrzę na niebo, wracam i jem dalej. Bombardowano Dębicę. Czy Gizie nic się nie stało. O Boże, Rabka też podobno bombardowana. Czy R.K. jest tak lekkomyślna i została tam. Ludzie opuszczają miasto i wyjeżdżają do okolicznych wsi. Co pewien czas rozlega się warkot samolotu, a ślad za tym huk artylerii przeciwlotniczej. Z wielkim trudem piszę. Może wojnę przeżyję2.

 

Przeżył. Według informacji znajdujących się w Indeksie Osób Represjonowanych Instytutu Pamięci Narodowej, w 1940 roku był we Lwowie. Jak przekazał mi Tomasz Frydel, historyk, badacz Holokaustu, który miał okazję rozmawiać z ocalałą Gizelą Appel z Dębicy,  wspominaną w dzienniku (ocalała dzięki Oskarowi Schindlerowi), Mosze namawiał ją do wyjazdu do Lwowa.

Potem podzielił los wielu. Wbrew pozorom,  dla wielu los ten stał się szansą na przeżycie wojny.

Niemiecki atak na Polskę i fala terroru przeciwko ludności cywilnej sprawiły, że wielu polskich Żydów stanęło przed ogromnie trudnym wyborem: próbować przetrwać niemiecką okupację czy opuścić swój dom.

 

Historycy szacują, że na terenach okupowanych przez ZSRR znalazło się około 300 tysięcy polsko – żydowskich uchodźców, przy czym należy założyć, że wielu nie udało się przekroczyć granicy albo zmienili zdanie i powrócili na stronę niemiecką.

 Markus Nessrbrodt, autor arykułu Kto, kiedy i dlaczego? Ucieczki polskich Żydów przed Niemcami do Związku Radzieckiego jesienią 1939 i latem 1941r. w perspektywie porównawczej podkreśla, że ucieczki, które miały miejsce w okresie od września 1939 roku do lata 1941 nie były masowe. Na ucieczkę decydował się 1 na 6,7 Żydów.

 

            Wśród uchodźców byli żydowscy mieszkańcy Mielca. Spora ich grupa  już we wrześniu 1939 roku uciekła na wschód. Tak wspominała to Helena Hönig, po mężu Schreiber3:

 

1 września 1939 roku przyszła wojna, i pierwsze bombowce niemieckiej Luftwaffe zaatakowały instalacje wojskowe. Trzeciego dnia wojny przez Mielec przejeżdżały tysiące ludzi z zachodniej Polski, uciekających na wschód przed nadciagającymi niemieckimi wojskami. Panika objęła też Żydów w mieście. Młodzi mężczyźni, zarówno samotni jak i żonaci, przestraszyli się plotek o tym, co Niemcy robili z żydowskimi mężczyznami i uciekali piechotą, na rowerach lub innymi dostępnymi środkami.

[…] Przewodniczący rady żydowskiej Kahału Chaim Friedman (przeżył wojnę – I.S.), zawiadomił niektóre rodziny żydowskie, o których sądził, że są zagrożone, że mogą być ewakuowani z Mielca furgonetką. Radził tym ludziom, żeby zabrali ze sobą wszystko, co się da. Moja rodzina należała do tej grupy, ale mój ojciec był pewien, że polska armia będzie w stanie zatrzymać Niemców, więc wysłał moją matkę, dziadka, brata i mnie, podczas gdy on sam pozostał. Wzięliśmy wszystko co mogliśmy zabrać – pościel, ubrania, futra, pieniądze i biżuterię. W nocy dołączyliśmy do około 10 innych dużych rodzin: Freidmanów, Brodtów, Salpeterów i Gottdenkerów, a pod bombardowaniem niemieckich Stukasów poszliśmy za wycofującą się armią polską za miasto. Zaczęłam płakać i nie mogłam opanować się przez kilka dni4.

 

Helena druga od lewej u góry, kolekcja Mosze Borgera.

W powojennej relacji złożonej w Żydowskim Instytucie Historycznym, Berta Lichtig wspominała, że po spaleniu synagogi  w Mielcu 13 września 1939 roku młodzież obojga płci oraz mężczyźni w średnim wieku uciekali gremialnie na rosyjską stronę.

Wśród bieżeńców byli w dużej mierze mężczyźni. Zakładano, że pod okupacją niemiecką kobiety będą mniej narażone na niebezpieczeństwo niż mężczyźni.

 W wydanych kilkadziesiąt lat po wojnie wspomnieniach (I rest my case) ocalały mielczanin Mark Verstandig wspominał, że we Lwowie znajdowała się duża kolonia Żydów z Mielca, w tym dr Salpeter i jego żona Lola (brat ocalałego dzięki Schindlerowi Leiba Salpetera i kilkorga innych osób, które ocalały dzięki wyjazdowi na tereny wschodnie, Lola z domu Reich była siostrą żony Marka Friedy – I.S.), Avremele Weindling, Pschaie Hönig, Chaim Friedman i setki innych, którzy utrzymywali zarówno tajną, jak i legalną korespondencję z Mielcem.


Zdjęcia pochodzą z książki M. Verstandiga 

 

Helena:

 

Większość ludzi, którzy uciekli ze wschodniej Polski dotarło do Lwowa, mając nadzieję, że wojna się wkrótce skończy. Postanowili poczekać tutaj. Przyszła zima, a kolejki za jedzeniem i ubraniami były długie.

Ulice Lwowa pełne były ludzi. Wszyscy byli nędznie ubrani, bezrobotni i żyli z pieniędzy, które przywieźli, albo zdobyli, sprzedając swoje ubrania Rosjanom. Miejscowa ludność wciąż żyjąca w swoich domach, spoglądała na nas z góry, chociaż ludzie, którzy tu przybyli, byli śmietanką zachodniego polskiego żydostwa. Było sporo osób samotnych z Mielca i Lwowa.

Większość opuściła swoje żony i rodziców i życie było dla nich trudne. Wielu codziennie odwiedzało nasz dom, aby wymienić się wiadomościami, spotkać się  i odebrać pocztę i omówić sprawy będące przedmiotem wspólnego zainteresowania (w zachowanych dokumentach NKWD dot. A.J. Diestanga znajdują się adresy kilku mielczan m.in. Chaima Friedmana – I.S.) […] Z drugiej strony życie z Rosjanami oznaczało dla wielu głód i pobyt z dala od rodzin. Rosjanie zezwolili nieżydowskim uchodźcom na powrót do swoich domów, podczas gdy Żydom przyrzekli specjalną rejestrację5.

Rok 1940 przyniósł  masowe deportacje, które poprzedziły liczne aresztowania. Pierwsze deportacje jednak rozpoczęły się już od października 1939 roku.

W 1940 roku zostało deportowanych około 64 500 – 67 000 Żydów.

Ostatnia akcja deportacyjna przeprowadzona przez Rosjan, która miała miejsce w czerwcu 1940 roku objęła głównie tzw. bieżeńców czyli uciekinierów spod okupacji niemieckiej, wśród których 2/3 stanowili Żydzi. Deportowanych przez kilka dni zwożono do miejsc formowania się transportów i zapewniano, że wrócą na ziemie okupowane przez III Rzeszę. Powodem zsyłki było głównie  to, że Żydzi nie zgłosili się jako obywatele ZSRR lub wyrażali wolę powrotu do Generalnego Gubernatorstwa.

Helena:

Wiosną 1940 roku Rosjanie zaczęli spisywać nazwiska osób, które chciały wrócić na zachód i okazało się, że praktycznie byli to wszyscy. Tymczasem Francja padła pod ciosami Niemców – czarny dzień dla uchodźców, takich jak my, którzy nie widzieli końca wojny, żadnej nadziei na przyszłość. Około 25 czerwca usłyszeliśmy, ze w miasteczku pod Lwowem Rosjanie zebrali wszystkich samotnych mężczyzn i wsadzili ich do pociągu, który jak głosiły plotki, pojechał na Syberię6.

Wśród zesłanych byli mielczanie.

Helena:

Poczta z Syberii była przerażająca. Wielu ludzi umarło z głodu, przepracowania, dowiadywaliśmy się z listów od mojego wujka Eli (Eliasza – I.S.) i jego rodziny, a także od innych7.

Znany jest przypadek ucieczki mielczanina z obozu na Syberii. To niezwykłe wydarzenie opisuje w swojej książce Mark Verstandig. Człowiekiem tym był Leib Cytryn. Leib powrócił do Mielca. Po deportacji Żydów z miasta 9 marca 1942 roku, ukrywał się w między innymi w Połańcu. Według relacji Marka został zastrzelony przez Rudolfa Zimmermanna, niemieckiego zbrodniarza, kolonistę z podmieleckiego Czermina.

Żydzi którym udało się uniknąć zsyłki po zajęciu przez Niemców terytorium rosyjskiego próbowali wrócić do rodzinnych miejscowości:

Berta Lichtig:

 w tym roku od chwili objęcia Lwowa i dalszych części wschodnich przez Niemców – Żydzi masowo z tych stron wracali do domów, nieszczęściem było o ile ktoś mógł się przedostać przez granicę, rodzina posyłała stąd (z Mielca – I.S.) ludzi, by zwozili krewnych, a ci później płakali na tych, co pisali dobre listy do Lwowa, niektórzy faktycznie myśleli, że tu rozstrzygnie się los Żydów pozytywnie8.

Faktycznie wielu Żydów w ZSRR, którzy nie mieli okazji zetknąć się z niemiecką okupacją, uważało raporty i doniesienia o okrucieństwach doświadczanych przez Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa za mało wiarygodne i mieli zupełnie inne oczekiwania co do tego, co może przynieść niemiecka okupacja. Wydawało im się, że bezpieczniej będzie być pod niemiecką okupacją, ale we własnym domu i z rodziną, niż być uchodźcą w głębi sowieckiego imperium.

 Helena:

W tym czasie mieliśmy radio i wielu ludzi, których znaliśmy, gromadziło się w naszym domu, aby słuchać wiadomości z Anglii. Byliśmy podekscytowani liczbą niemieckich samolotów zestrzelonych przez Royal Air Force. Budziło to nasze nadzieje. Za każdym razem, gdy pisałam do kogoś na Syberii, przekazywałam im wiadomości z radia angielskiego, aby podnieść ich morale i wzmocnić nadzieję9.

 

Pschaie Honig, ojciec Heleny:

Kiedy Niemcy wkroczyli do Kołomyi (było to miejsce pobytu Pschaie  i jego  rodziny- I.S.) i rozpoczęła się akcja, wyjechałem autem przesłanym po mnie żonę dzieci ojca do Dębicy. Syn wyjechał wprost do Czerniowic 10 (Dawid, syn Pschaie i Miriam został powołany do wojska sowieckiego i walczył w Rumunii, po wojnie wyjechał do Kanady, jego ojciec, matka i siostra ukrywali się w między innymi w Połańcu, Chrząstowie, pomimo dramatycznych okoliczności przeżyli wojnę – I.S)

 


Pschaie i jego żona Miriam, zdjęcia pochodzą z kolekcji MHR w Mielcu

 

W ostatnim czasie portal Gesher Galicja udostępnił dokumenty NKWD. Wśród nich jest 16 teczek  osób związanych z Mielcem (urodzonych w Mielcu lub mieszkających tutaj przed wojną). W teczkach znajdują się: ankiety, zdjęcia, protokoły, odciski palców, niekiedy polskie dokumenty, listy w j.polskim, jidysz, niemieckim i angielskim. W teczkach trzech osób (Abrahama Józefa Diestanga, Simchy Kornblutha używającego również imienia i nazwiska Salomon Klagsbrun i Abrahama Weindlinga znajdują się listy pisane  przez ich krewnych i przesyłane z Mielca).

Analizując dokumenty dostępne głównie w j. rosyjskim i ukraińskim, skoncentrowałam się na odczytaniu najważniejszych danych osobowych osób aresztowanych. W stosunku do kilku osób przeprowadziłam kwerendę starając się zebrać możliwie dużo danych na temat ich życia przed wojną, w czasie wojny i po wojnie.

Oto osoby, których dokumenty zostały udostępnione.

 

zdjęcie: Gesher Galicja

Mozes Fenster według dokumentów NKWD urodzony w 1912 roku, według dokumentów znajdujących się na stronie  Arolsen Archives  - 8 września 1914 roku. Co do miejsca urodzenia występuje tutaj zgodność, jest to Baranów Sandomierski, województwo lwowskie.  Inne dane zawarte w dokumentach NKWD: narodowość: żydowska, zawód: piekarz.  Według dokumentów dostępnych a stronie Arolsen Archives, Fenster był synem Józefa Magenheima i Itty Fenster.

Został aresztowany we Lwowie 25 czerwca 1940 roku pod zarzutem naruszenia przepisów paszportowych (nie posiadał dokumentów)  i skazany na 3 - letnią deportację.

Zasłany do: Usollag, Solikamsk, obwód mołotowski, poprawczy obóz pracy.

 

Zdjęcie: Arolsen Archives 


Przed wojną mieszkał w Mielcu, do Lwowa przybył 16 września 1939 roku; żona i dwoje dzieci pozostali w Mielcu na okupowanym przez Niemców terytorium. Został przesłuchany przez NKWD 12 marca 1940; chciał opuścić ZSRR i udać się do Mielca. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów; został objęty amnestią dla obywateli polskich w 1941 r. i zwolniony do Kamyszyna, obwód stalingradzki (wołgogradzki), RFSRR (Rosja).

 Przeżył wojnę. W powojennych dokumentach (Arolsen Archives) deklarował wyjazd do Palestyny oraz znajomość języków: polskiego, żydowskiego, hebrajskiego, rosyjskiego, niemieckiego. W momencie wypełniania dokumentów mieszkał w miejscowości: Dornstad.

W zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego znajduje się ankieta wypełniona przez Mojżesza Fenstera urodzonego w 1912 roku i zarejestrowanego w 1945 roku w Żydowskim Komitecie w Przemyślu. Nie mam jednak pewności, czy chodzi o tę samą osobę, brak jest bowiem dodatkowych danych (np. imion rodziców), które pozwoliłyby z całą pewnością to potwierdzić. Osoba ta jako miejsce przebywania podczas wojny podała miejscowość Brody. Po 1945 roku mieszkała w Przemyślu na ulicy Śnigurskiego 1 i utrzymywała się z krawiectwa.

 

Simcha Szloma Kornblüth  używający również nazwiska Salomon Klagsbrun, urodzony 14 września 1907 roku w Borowej. Syn Szymona Klagsbruna i Simy Kornblüth,  sprzedawca.

zdjęcie: Gesher Galicja

W trzech ankietach dostępnych w zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego występują różne daty urodzenia Simchy: 25 stycznia 1907 roku, 16 listopada 1907 roku i 16 października 1907 roku.

 Simcha był żonaty z  Bruchą (Bronią). Brucha urodziła się  w 1910 rok albo w 1912 roku (w Spisie Żydów sporządzonym przez Judenrat w 1940 roku widnieje Brucha Kornbluth urodzona w 1910 roku, nie mam jednak pewności, czy chodzi o żonę Simchy). Rok 1912 jako rok urodzenia Bruchy Kornblüth widnieje na liście wywozowej do Bełza.

Małżeństwo posiadało dwie córki: Chanę, urodzoną w 1939 roku (wg listy wywozowej) i Tylę, urodzoną  w 1935 roku (data urodzenia z listy wywozowej). Scott Genzer w drzewie genealogicznym rodziny podaje dokładną datę urodzenia -  31 października 1935 roku.

Od 1925  roku Simcha roku mieszkał w Mielcu.

Simcha ocalał. Po wojnie rejestrował się kolejno w żydowskich Komitetach w:

Przemyślu (tuż po 1945 roku, pracował wówczas jako robotnik), Mielcu (5 czerwca 1946 roku, w ankietach podawał adres sprzed wojny: Mielec, Szeroka 305, w czasie wojny w listopadzie 1939 roku – Lwów, adres po wojnie to: Mielec, Szeroka 273, podawał również, że wojnę przetrwał w ZSRR, ma wykształcenie średnie, w Azji pracował jako szewc, przed wojną był kupcem, wymieniał również krewnych: bratanka Mozesa Kornblutha, lat 25 mieszkającego w Austrii, brata Sama Klagsburna mieszkającego w USA. Bejrysa Padawera, wujka mieszkającego w USA i Chaima Kornbluhta,  kuzyna mieszkającego w USA, podawał zawód wykonywany po wojnie: eksporter pierza, deklarował wyjazd do Palestyny i podawał adres do korespondencji: Kraków ulica Wielopole 22/1) i Wrocławiu 31 sierpnia 1949 roku (adres: Wrocław, ulica Zbożowa 13/10).

Podał również, że jest wdowcem.

Swój pobyt w ZSRR opisał następująco:

24.06.1940 r. – Gorkowski obłast, wywieziony do obozu.

12.07.1941 r. Mołotowski obłast, praca.

Według Scotta Genzera od 1963 roku przebywał  w Tel Avivie.

 

W dokumentach NKWD zachował się list jego żony. Oto jego treść (zachowałam oryginalną pisownię):

Mój najdroższy! Mielec, 16 maja 1940 roku

 

Otrzymałam dziś Twoją kochaną kartkę z dnia 15 marca i 17 kwietnia, ale co ja z tego mam. Piszesz mi Drogi, że chciałbyś się ze mną zobaczyć, ech nie ma oczem gadać. Jest się nieszczęśliwym człowiekiem, gdyż ta rozłąka pogarsza jeszcze sytuację. Gdybyśmy chociaż byli razem. Jakby było aby tylko razem. I tak. Ach czemuż wtedy nie wiedziałam co znaczy rozłąka. Prosiłam Cię tyle razy czekaj jeszcze z wyjazdem, ale nadaremnie, gorączka cię ogarnęła, gdy tylko myślałeś o wyjeździe. Więc masz kochanie wyjazd. Zostawiłeś mnie na pastwę losu. Z dwojgiem małych dzieci. I żebym chociaż wiedziała, że się wnet zobaczymy ale ta niepewność jest okropna. Ale cóż robić, trzeba czekać. Tu przyjechał dr Obrowicz, Josiu Majer i jeszcze inni, ale staruszek widocznie nie stara się, bo gdybyś chciał mógłbyś wszystkie trudności przezwyciężyć. Nie mam racji.  Teraz Kochanie, dlaczego tak mało piszesz o sobie. Jak żyjesz, czem zarabiasz, z kim żyjesz bliżej. Proszę Cię kochanie pisz mi wszystko, gdyż jestem tu bardzo ciekawa o Tobie wiedzieć wszystko, wszystko mnie interesuje. Ach kiedy Cię zobaczę. Teraz Kochanie proszę byś wypełnił prośbę otóż ci dwaj ludzie nic nie piszą do ich domu. Przeto prosili bardzo abyś poszedł pod wskazane adresy i zobaczył co im jest Hersch Bli…. Szapiro, Pieniawska 19, Abraham Silber, Słowackiego 6 p 3 m 9.

Nie zapomnij o tym gdyż mnie te panie bardzo prosiły. (nieczytelne). Pisz codziennie nie tylko kartkę uszczęśliwisz mnie tym. Staraj się widzieć Hanię i Tylę (żona Simchy pisze tu o dwóch córkach, które są z nią, zatem tym zdaniem próbuje zapewne nakłonić męża do powrotu – I.S.), może kosztuje to więcej, nie szkodzi, bo bardzo tęsknią za Tobą. Co do Perli Padawer to nie jest jeszcze jak Ty piszesz, gdyż gospodarz obecny Barucha (?) w Jaworznie (?) nie jest jeszcze wcale a wcale z mapłk….

Co do kierownika narazie nie przyjmuje ale i tak nie jest tak strasznie. Tyla ciągle śpiewa za pieniądze ksiądz (?) się modli.

Co jeszcze Drogi mój! Posyłam Ci żądane podanie, postaraj się to dobrze podać to wskórasz (?). Jak tam Mojsi i Rojza. A Ty gdzie spędziłeś Pajsach. Czy razem z dziećmi Itały? Pisz mi wszystko najdroższy, gdyż otrzymując Twoje k. listy zmniejszasz moją tęsknotę ku Tobie. Dziś otrzymałam cztery kartki 14 marca, 5 kwietnia, 11 kwietnia, wszystkie razem w jednym dniu.  Och gdy Ty mi piszesz te kartki to odżywam Drogi Mój. Dziś jest 17 maja a Ciebie jeszcze niema. Kiedy Cię już nareszcie zobaczę. Dziś dostałam też kartkę od Alka Volkmana, mieszka na Legjonów 29/II p u Schreiber jak chcesz możesz z nimi się zobaczyć. Będzie Ci bardzo z nim przyjemnie. Mieszka tam podobno z żoną. Co jeszcze Mój Drogi? Piszesz że żałuje kilku słów Ci napisać. Mylisz się mój Drogi, gdyż Ci piszę stale kilka razy tygodniowo. Co do wujka Jeszua z Perla Padawer nie jest jeszcze pewne, że to małżeństwo dojdzie do skutku ponieważ krewni się mieszają i Ty sam wiesz, że oni bardzo są zamożni. Co do naszego…… H…., to ja słyszałam, że mylnie cię poinformowano, gdyż był wprawdzie chory, ale wyzdrowiał i teraz pojechał nad morze na kuracje. Z jego listu wynika, że czuje się bardzo dobrze. Matka mówiła ale co mnie to obchodzi. Od Sali nic nie otrzymałeś? Bardzo bym chciała wiedzieć o wszystkim. Całuję Cię Najdroższy.

Twoja Bronka

Pozdrowienia dla wszystkich.

Dlaczego miałeś zmienić adres? Czy niedobrze żyjesz z dziećmi?

Żona i dzieci  Simchy nie przeżyły wojny.

 

 Abraham Josef Dienstag urodzony 27 lipca 1920 roku w Mielcu, rodzice: Dawid, Lieba (Rozalia). Używał drugiego imienia – Josef. Ukończył 7 klas szkoły podstawowej.






Josek Dienstag, w białej koszuli i jasnych spodniach, na zebraniu Akiby, z kolekcji Mosze Borgera, YV



zdjęcia: Gesher Galicja

Jego kolega Mosze Borger wspominając go pisał o nim Josek. Nastoletnie wspomnienia spisane w przedwojennym dzienniku Mosze nie świadczą jednak o wzajemnej sympatii (Josek Fleischer, zdaje się on jest moim najlepszym kolegą. Jest on dość naiwny, dlatego czasem daje się zwieść Joskowi Dienstagowi. Josek Dienstag kolegą prawdziwym być nie może, jest zbyt dumnym i pustym chłopcem). Kiedy czytam list Joska do siostry Uci, przepełniony troską o matkę, jestem pewna, że opinia Mosze być może nie była do końca sprawiedliwa, a może to po prostu nastoletni wiek rządził się swoimi prawami.

W Spisie Żydów z 1940 roku matka Josefa zapisana jest jako Rozalija Dienstak, urodzona 15 marca 1890 roku (wdowa).  W Spisie widnieje również jej córka Estera Wela urodzona 9 marca 1917 roku, panna.  Obydwie zostały wywiezione do Dubienki.

Abraham  Josef przybył do Lwowa 15 września 1939 roku. Pracował tam jako robotnik. Przed aresztowaniem nie posiadał stałego zameldowania, był bezpartyjny. Został deportowany na 3 lata jako „niebezpieczny element”. Objęty amnestią 9 września 1941 roku. Jeden z powojennych dokumentów sporządzony w języku ukraińskim  potwierdza, że na dzień 29 grudnia 1945 roku A.J. Dienstang nie jest osobą zarejestrowaną na terenie Ukrainy, okręgu lwowskiego (być może był poszukiwany przez kogoś z rodziny).

Według wspomnień Mosze Borgera Josek nie przeżył wojny. Zmarł w centralnej Azji.

W jego teczce zachowały się listy od jego mamy Rozalii i  list Joska do Uci, podejrzewam, że siostry Ruth (w teczce znajduje się adres Ruth Dienstag, zamieszkałej w San Francisco, jest też jeszcze jedna osoba z tego miasta – Sylwia Levi).

Zachowałam oryginalną pisownię listów.

 

Najdroższy Synu, Mielec dnia 8/3

Za pismo stokrotnie Ci dziękuję ale to jest dopiero pierwsza kartka. Nie mogłam Ci pisać gdyż nie miałam adresu, jestem doprawdy szczęśliwa że słyszę o Twoim kochanym zdrowiu. My dzięki Bogu jesteśmy wszyscy zdrowi. Od k. Uci siedem miesięcy nie było pisma posyłam ci w liście numer rejestracyjny z papierów Amerykańskich i proszę Cię pisz częściej, powinieneś pisać do państwa Ederów. Pozdrawiam i całuję Cię życzę wszystkiego dobrego. Serdeczne pozdrowienia od Biny i wszystkich znajomych. Wela (podejrzewam, że chodziło o siostrę Joska Esterę – I.S.). Serdeczne pozdrowienia dla kochanego wujostwa z rodziną.

Twoja kochająca cię mamusia Rozalia.

Mielec, 13/3 1940

Moje Kochane Dziecko,

Twój list 30/I w tej chwili otrzymałam i to jest dopiero pierwszy list jestem doprawdy szczęśliwa, że słyszę o Twoim kochanym zdrowiu, daj Boże żeby moje kochane dzieci były zawsze szczęśliwe, kochany Josiu, nie gniewaj się, że Ci nie posyłam ubrania ani bielizny gdysz nie można, numer rejestracyjny z papierów amerykańskich zaraz Ci wysłałam po otrzymaniu kartki tj 8 marca mam nadzieję, że już otrzymałeś, co do Pana Honiga to ja się już dawno poznała na jego zaletach ale trudno od Uci jeszcze nic nie miałam napisz do wujostwa do Tarnowa gdysz wciąż się o ciebie pytają (w dokumentach znajduje się adres tarnowski S. Hermele z ulicy Piłsudskiego, zapewne był to ów wuj – I.S.). Pozdrawiam i całuję Cię serdecznie. Serdeczne pozdrowienia dla wujostwa z rodziną serdeczne pozdrowienia od Weli i od wszystkich znajomych Twoja kochająca mamusia Rozalia.

Mielec 2/4 1940

Kochany Josiu,

List 10. III otrzymałam za który Ci serdecznie dziękuję, i mam nadzieję, że moje listy też otrzymałeś, równocześnie dziękuję Ci stokrotnie za fotografie którą też w tym tygodniu otrzymałam radość moja jest nie do opisania słyszeć o Twoim Kochanym z dodatkiem fotografii, to już jestem doprawdy szczęśliwa. Też widziały fotografie matki Twoich k. kolegów co się też bardzo cieszyły, od k. Uci miałam pierwszą kartkę no to chyba już cały komplet szczęścia., daj Boże żebyśmy się jak najprędzej zobaczyli chętnie bym Ci posłała ubrania i bieliznę ale niestety nie można.

My jesteśmy wszyscy Bogu dzięki zdrowi tylko pragnę od Ciebie mieć wiadomości napisz do k. Uci, żeby Ci wszystko przysłała czego tylko potrzebujesz z garderoby będzie można to Ci z całą pewnością przyśle., co porabiają k. wujostwo, dlaczego k. ciocia Chawcia nic nie pisze dzisiaj wystarczy w drugim tygodniu ci  znów napiszę. Pozdrawiam i całuję Cię niezliczone razy serdeczne pozdrowienia od Weli i życzy Ci dobrego powodzenia. Pozdrawiam i całuję k. wujostwo i życzę Wam wszystkim wesołych świąt, dziękuję Monkowi za dopisek i pozdrawiam go serdecznie. Twoja kochająca Cię mamusia Rozalia.


zdjęcie pochodzi z kolekcji MHR w Mielcu

Kochany Josiu, Mielec  15/4 1940

Nawet wprawdzie już dwa tygodnie nie miałam od Ciebie żadnego pisma ale mam nadzieję, ze znów otrzymam dobre wiadomości i też się staram ażebyś Ty miał listy ode mnie od K. Uci miałam list ale jeszcze z 18 września 939 roku, ale się i tak bardzo ucieszyłam, co słychać u Ciebie, słyszałam, że bardzo dużo chłopców przyjeżdża do domu. Dlaczego k. ciocia nic nie pisze co porabia i skąd bierze na uczymanie tak jak tęsknię za Tobą i chciałabym Cię zobaczyć, tak samo kochaną Ciocię chciałabym widzieć, czy masz listy od K. Uci, ja jej już pisała kilka razy ażeby Cię zabrała do Ameryki, już jest ciepło a Ty biedny niemasz co ubrać, napisz mi czy otrzymałeś numer rejestracyjny papierów Amerykańskich koledzy się bardzo gniewają na Ciebie, że nic nie piszesz więcej niż nowego. Pozdrawiam i całuję Cię serdecznie., pozdrowienia od Weli i od wszystkich serdeczne pozdrowienia dla k. wujostwa z rodziną życzę wam wszystkim wesołych świąt. Twa k. Mamusia Rozalia

Mielec, dnia 1.5.940

Kochany Josiu,

List z dnia 28 marca otrzymałam za który bardzo dziękuję i dziwi mnie bardzo, że nie otrzymałeś przedtem listu z dnia 8.III. który do Ciebie pisałam ekspres polecony gdyż dołączyłam numer rejestracyjny papierów amerykańskich, które Ty ode mnie żądałeś i bardzo bym chciała wiedzieć czy już je otrzymałeś, a co do papierów Amerykańskich to są w najlepszym porządku, a czy masz widoki na wyjazd do Ameryki? Byłabym bardzo szczęśliwa ale wszystko zależy od Uci, jak ona się będzie starać, niemam Ci nic ważnego do napisania nie prowadzę żadnego handlu siedzę po całych dniach w domu z Welą, zima była tak ciężka, że było niedowyczymania a teraz się zaczyna bardzo piękna wiosna. Wela jest moją córką i nie potrafi się z nikim kłocić a jak Pan Bóg ześlę tę dobrą chwilę po wojnie, to się wtenczas z każdym obliczymy. Dzięki Bogu, że w tym wielkim nieszczęściu jesteś u k. ciociu Chawci a nie u obcych ludzi proszę Cię napisz list do p. Ederów p. Ederowa się wciąż pyta czy jesteś obrażony na nich. Pozdrawiam i całuję Cię serdecznie, serdeczne pozdrowienia od Weli. Serdeczne pozdrowienia dla k. cioci Chawci i jej rodziny napiszę osobny list. Twoja k. mamusia Rozalia

 

W dokumentach NKWD znajduje się list pisany  przez A.J. Diestanga pisany w języku angielskim w dniu 8 maja 1940 roku zaadresowany do Konsulatu USA w Bukareszcie. Józef prosi o pomoc w uzyskaniu dokumentów, które pozwoliłby mu na wyjazd.

 

Lwów  12 maj 1940

Kochana Uciu,

Dziwi mnie bardzo, że dotychczas nie miałem od Ciebie żadnego pisma i jestem tym bardzo zaniepokojony. Za pieniądze serdecznie Ci dziękuję naprawdę mi się przydały gdyż uciekając przed bombardowaniem samolotów niemieckich nie zdążyłem niczego ze sobą zabrać z garderoby i pieniędzy. Jednak o ile by Ci to nie sprawiło trudności prosiłbym Cię bardzo żebyś odkładała dla mnie 10 dolarów miesięcznie a ja Cię zawiadomię  kiedy masz przesłać pieniądze nie rozumiem dlaczego ciocia Zosia nie raczyła odpowiedzieć na telegram cioci Chawci. Kochana Uciu są możliwości wyjazdy do Ameryki szczególnie dla nas uchodźców gdybyś się mogła wystarać o wizę wjazdową do moich papierów amerykańskich to są bardzo wielkie szanse wyjazdu. I tylko ciocia Zosia może Ci w tym pomóc, o ile by Ci odmówiła w co bardzo wierzę to postaraj się o wizę wjazdową do jakiegokolwiek kraju południowej Ameryki  to bardzo łatwo można przeprowadzić w tym Ci może pomóc wujek Chaim. Wizę dla mnie do Ameryki południowej możesz bardzo łatwo uzyskać, o ile nie będziesz mogła uzyskać dla mnie wizy wjazdowej do U.S.A.

Proszę Cię pamiętaj o ile będziesz mogą załatw to o co Cię proszę. W tej chwili otrzymałem list od kochanej mamusi, w którym mi pisze, że od Ciebie dopiero pierwsza kartka, powinnaś częściej pisać do domu bo mamusia się już dość nacierpiała zanim dostała od Ciebie pierwszą wiadomość i zanim się dowiedziała gdzie ja jestem. Więcej nie mam nic ważnego. Pozdrawiam Cię serdecznie i całuję Jozef.

 

 

List  do Uci napisany jest zielonym atramentem. Pomyślałam, że jest pełen nadziei, która jednak okazała się złudna. Josef nie zdążył wyjechać.

 

 

Kochany Josiu Mielec dnia 17/5

Teraz po otrzymaniu dwóch kartek z 25/III i 1/4 zastanawiam  się co Ci mam napisać. Czy masz do domu przyjechać, czy masz dalej zostać we Lwowie co do wyjazdu do Ameryki to od nas nie można absolutnie tylko z Berlina albo z Wiednia gdyż widziałam taki list u jednego od Konsula Amerykańskiego więc na razie nie ma co myśleć, a teraz Ci bardzo dziękuje za Twe drogie pismo gdyż mi sprawia wielką przyjemność od k. Uci miałam przez 9 miesięcy 1 list i 1 kartkę tylko to jedno, że ty miałeś wcześniej telegram więc mnie trochę uspokoiło. Bardzo Ci dziękuję za Twe dobre serce, że chcesz mi przysłać pieniądze ale ja przyjąć od Ciebie nie mogę gdyż jesteś na swoim utrzymaniu i ciężko pracujesz życzę Ci wszystkiego dobrego i żeby nas Pan Bóg pocieszył żebyśmy znów byli razem żeby było jak najprędzej po wojnie na razie jeszcze nikt z uchodźców do Mielca nie przyjechał słyszałam, ze ma dużo przyjechać proszę Cię bardzo pisz często nie mam nerwów na długie czekanie pisałam kartkę do cioci Chawci. Pozdrawiam i całuję Cię serdecznie serdeczne pozdrowienia od k. Weli serdeczne pozdrowienia dla k. wujostwa k. Cię mamusia Rozalia.

To ostatni list dostępny w dokumentach NKWD. Być może nie ostatni napisany przez Rozalię, ale  może ostatni, który otrzymał jej syn.

 

 

Abraham Dawid Donerstag f. Weindling urodzony 24 lipca 1895 roku w Mielcu syn Rochny i Eliasza (w Spisie Żydów figuruje Rochna urodzona w 1870 roku, zamieszkała przy ulicy 3 maja, wdowa, kupcowa, Eliasz przed wojną sprzedawał przyprawy korzenne). Abraham również był kupcem, to jego wymienia wśród mielczan, którzy uciekli do Lwowa Mark Verstandig. Abraham 27 stycznia 1925 roku poślubił Adelę Nussbaum, ponad rok później 1 lipca 1926 roku urodziło im się dziecko. Dzięki zachowanemu podaniu o wydanie dowodu osobistego ( zbiory Muzeum Historii Regionalnej w Mielcu) udało mi się ustalić, że dziewczynka miała na imię Regina. Adela również widnieje w Spisie Żydów (urodzona 20 grudnia 1898 roku, mieszkała przy ulicy Kilińskiego 145).

 Abraham przybył do Lwowa 5 września 1939 roku.

W zachowanych dokumentach znajduje się jego książeczka wojskowa z 1924 roku. Wynika z niej jednak, że nigdy nie został wcielony do armii. To z tego dokumentu można dowiedzieć się kiedy wziął ślub i z kim, oraz kiedy urodziło mu się pierwsze dziecko.

W dokumentach jest również list jego żony Adeli, pisany w języku niemieckim (znajomość tego języka deklarował również w dokumentach Abraham). W liście tym są dwa dopiski w języku polskim, sporządzone przez jego dzieci:

Kochany tatusiu, napisałem Ci dzisiaj list serdeczne pozdrowienia zasyłam Ci Elek (prawdopodobnie syn odziedziczył imię po zmarłym  dziadku – Eliasz – Eliasz Wiendling urodził się w 1871 roku, zmarł w 1913 -  I.S.).

Kochany Tatusiu, Dzisiaj  napisałam osobną kartkę dla Ciebie. Serdecznie Cię pozdrawiam Twoja kochająca Gienia (lub Renia).


zdjęcia pochodzą z kolekcji MHR w Mielcu

 

Mark Verstandig:

Pomimo ataku kawalerii na Berlin, Avremele Weindling, kolejny zbąszyński uchodźca, który prowadził hurtowy biznes spożywczy swojej matki, zapewniał swoich klientów, że Niemcy przybędą, zanim skończy się jego zapas cukru. Avremele miał reputację zarówno uczonego Tory, jak i apikoyrusa (apikojres w j. jidysz określenie heretyka bądź sceptyka religijnego- I.S.), sceptyka lub ateisty, i nikt nie traktował go poważnie11.

Z przytoczonego fragmentu wynika, że jakiś czas przed wojną Abraham mieszkał w Niemczech. Potwierdzeniem tego faktu, jest miejsce urodzenia jego córki – Berlin.

On i jego rodzina jak wynika z  fragmentu książki I rest my case stali się ofiarami tzw. Polenaktion, która to akcja była konsekwencją uchwalonej przez polski sejm w marcu 1938 roku ustawy pozbawiającej polskich Żydów przebywających w Niemczech polskiego obywatelstwa. 26 października 1938 roku R. Heydrich wydał zarządzenie na mocy, którego wszyscy polscy Żydzi zostali z Niemiec wydaleni. Wydalono 17 tysięcy polskich Żydów. 8 tysięcy przetransportowano do Zbąszynia, gdzie utworzono dla nich obozów przejściowy. Mogli ze sobą zabrać 10 marek i trochę odzieży.

    Syn Abrahama Eliasz urodził się w 1929 roku (taki rok urodzenia figuruje na liście wywozowej do Cieszanowa). Obok Eliasza, na liście są również jego siostra Regina, mama Adela i babcia Rochna.

Na stronie IPN straty znalazłam zapisy, że Rochna została zamordowana 9 marca 1942 roku w Mielcu (sprzeczność z listą wywozową) a Eliasz i Adela zostali zamrodowani 6 lutego 1943 roku w Mielcu (jest to również sprzeczne z listą wywozową).

W dokumentach NKWD jest jeszcze jeden bardzo ciekawy dokument – telegram do Abrahama od Hieni Nussbaum (to zapewne ktoś z rodziny jego żony) z zapiskiem Hebron Kopenhagen oraz informacją, że telegram nie został podjęty w dniu 27 grudnia 1939 roku.

 

Według Andrzeja Krempy  autora książki Sztetl Mielec Z historii mieleckich Żydów osoba o nazwisku Abraham  Weindling przeżyła wojnę. Abraham był zarejestrowany  po wojnie w Mielcu, a potem wyjechał do Austrii. Faktycznie dane osoby o nazwisku Weindling Abraham znajdują się na  stronie Arolsen Archives. Nie mam jednak pewności czy chodzi o tę samą osobę (data urodzenia 24 czerwca 1895 roku). Przy jej nazwisku są wymienione również: Anna (1905 rok) i Eda (1932), które przebywały na terenie obozu dla dipisów (osób oczekujących na wyjazd) w Lager Wegscheid w Austrii.  Jeśli to „nasz” Abraham, nie wiem kim były te kobiety. Może jakimś krewnymi Abrahama, a może była to druga żona Weindlinga ze swoim dzieckiem, które mężczyzna przysposobił?

Potwierdzeniem faktu przeżycia Abrahama są  znalezione przeze mnie w Internecie fragmenty  powojennych zeznań. Abraham 27 lipca 1946 roku zeznawał przed Główną Komisją ds. Badania Zbrodni Niemieckich w sprawie Amona Götha: Z opowiadania Altera Mileta i jego siostry N. Miletowej zamieszkałych w Dąbrowie k. Tarnowa, przy ul. Piłsudskiego 18 słyszałem, że Amon Göth przyjeżdżał często do Dąbrowy i Tarnowa i dopuszczał się zbrodni zabójstwa oraz okrucieństwa wobec ludności żydowskiej. Miał on ze sobą psa, którego puszczał na ludzi, szczując go słowami: Mensch fries den hund. Ponadto na śniadanie, obiad lub kolację musiał zastrzelić ok. dziesięciu ludzi. Popełniał te zbrodnie w stosunku do ludności żydowskiej w czasie [pobytu] w tych miejscowościach. Czynów tych na własne oczy nie widziałem.

 Michał Korzennik urodzony 5 listopada 1905 roku, syn Hirscha i Szeindli Majer, wykształcenie wyższe. W dokumentach NKWD znajduje się zapis, że urodził się we wsi Wolica, a mieszkał w Dębicy i Mielcu przy ulicy Rynek 10.  Michał Korzennik jest kolejnym ocalałym. W zbiorach Żydowskiego Instytutu Historycznego jako miejsce urodzenia podaje Dębicę, adres sprzed wojny to również Dębica. Zarejestrował się 18 kwietnia 1946 roku w Komitecie Żydowskim w Krakowie. Podał również, że wojnę przetrwał w ZSRR (od 1939 roku przebywał we Lwowie, od 1940 roku na terenie ZSRR). Wymienił krewnych: żonę Reizlę Korzennik mieszkającą w Krakowie i wuja Pschaie Höniga mieszkającego również w Krakowie oraz siostrę Annę Weisman mieszkającą w USA. Wg informacji ze strony Arolsen Archives we wrześniu 1949 roku wypłynął z niemieckiego portu do Stanów Zjednoczonych wraz z żoną i Heinrichem Korzennikiem urodzonym w Austrii, prawdopodobnie synem. Na liście figuruje jako urzędnik. Zmarł w lipcu 1972 roku w Nowym Jorku.

 

Hersch Meilech Keitelman syn Lazara i Estery z domu Komito, urodzony wg dokumentów z NKWD w 1900 roku, wg powojennych dokumentów znajdujących się na stronie Arolsen Archives w 1902 roku w Mielcu. Kupiec.

Jego nazwisko znajduje się na liście osób, które w 1943 roku przyłączyły się w Teheranie do Armii Polskiej. Przeżył. Według Scotta Genzera zmarł w 1969 roku w Australii.

Józef Friedman urodzony 29 stycznia 1909 roku w Mielcu, syn Debory. Był urzędnikiem drzewnym w Mszanie Dolnej.

J. Friedman, zdjęcie: Gesher Galicja

Chaskiel Braun urodzony 10 maja 1911 roku w Starym Sączu, przed wojną mieszkał w Mielcu. Syn Abisza i Ruchli. Przeżył wojnę. Po wojnie wyemigrował z Polski. Z dokumentów dostępnych na stronie Arolsen Archives wynika, że wyemigrował z żoną Donią i dwójką dzieci.

zdjęcie: Gesher Galicja

Józef Wald urodzony w 1892 roku w Mielcu,  syn Leiba i Riwki, do Lwowa przybył 7 września 1939 roku. Według Scotta Genzera przeżył wojnę. Przed wojną mieszkał w Bielsku-Białej.

Szymon Kornbluth, syna Isaaka i Jetty z domu Padawer urodzony 25 listopada albo 30 sierpnia 1911 roku w Mielcu, do Lwowa przybył 7 września 1939 roku. Przeżył wojnę. Zmarł w USA w 2000 roku.

Abraham Kornbluth urodzony w 1907 roku w Mielcu, syn Isaaka i Jetty, Ity, brat Szymona, kupiec, do Lwowa przybył 7 października 1939 roku. Przeżył wojnę.

 Ozjasz Silber urodzony w 1889 roku w Mielcu, mieszkał w Nowym Sączu, kelner, do Lwowa przybył 16 września 1939 roku.

Wiktor Pomeranz urodzony 9 października  1893 roku w Mielcu, wysiedlony z Niemiec 29 października 1938 roku, mieszkał w Hanowerze.

zdjęcie: Gesher Galicja

Izrael Hiler Bakon urodzony 24 lipca 1913 roku w Mielcu, zamieszkały w Rzeszowie, talmudysta.

Jakub Blutt, syna Naftalego, urodzony w 1907 roku.

Szabse Miller urodzony w 1893 roku w Wieliczce.

 

    Patrzę na zdjęcia dostępne w teczkach wyżej wymienionych osób. Typowo „więzienne” zdjęcia. W oczach fotografowanych widać strach, niepokój, niepewność.

W niektórych z nich są przedwojenne dokumenty ze zdjęciami – jakże inne są to zdjęcia. Uderzają zdjęcia talmudysty I.H. Bakona. Na tym przedwojennym widzimy młodego religijnego chłopca z pejsami, na tym wojennym, mężczyznę o odmienionej twarzy i bez pejsów.

Aresztowani przez NKWD, którzy dożyli amnestii raczej nie mieli szansy na powrót do Polski. Nie mogli też zamieszkiwać w dużych miastach. 

Nie wszyscy przeżyli.

 

    Wśród ocalałych żydowskich mielczan, którzy przetrwali wojnę na terenie ZSRR było kilkadziesiąt osób.

 

Absolutnym ewenementem jest przetrwanie w ZSRR całej rodziny Katz. Rodzina nie powróciła po wojnie do rodzinnego miasta, a pojechała prosto do Tarnowa. Spowodowane to było zapewne tym, że syn nestorów rodu Sary i Józefa  zamieszkiwał  przez jakiś czas  przed wojną właśnie w Tarnowie. Nazwiska całej rodziny znajdują się w Spisie repatriantów do dnia 23 maja do 10 czerwca 1946 roku z dnia 10 czerwca 1946 roku sporządzonym przez Powiatowy Komitet Żydowski w Tarnowie (daty świadczą o tym, że Katzowie powrócili do Polski ponad rok po zakończeniu wojny).

Na liście znajdują się:

 Sara  Katz (urodzona  11 lutego 1877 roku w Mielcu, córka Lei i Chaima Maurer, Sara była siostrą Maresy Offen prababci Marka Isaaca, który odwiedził nas w Mielcu w 2023 roku), jej mąż Józef (urodzony 15 maja 1874 roku w Mielcu, syn Mojżesza i Nechy), synowie Szymon (urodzony 17 maja 1912 roku w Mielcu), Moses (urodzony 30 grudnia 1898 roku w Mielcu), jego żona Perla Vorschim (urodzona 15 października 1898 roku córka Barucha i Chai (figurują w spisie Judenratu) oraz ich dzieci Tobiasz (urodzony 28 stycznia 1929 roku w Tarnowie) i Necha urodzona 20 listopada 1930 roku w Tarnowie. Mieszkali w Tarnowie na ulicy Brodzińskiego. Starali się o wyjazd za granicę.

W tym samym Spisie można znaleźć nazwisko Monka Seeewalda urodzonego 25 grudnia 1918 roku w Mielcu, syna Samuela i Sary. Mieszkał po wojnie w Tarnowie przy ulicy Lwowskiej.

Wojnę w ZSRR licznie przeżyli również członkowie rodziny Salpeter, dzieci Leizera i Blimy Miriam z domu Tanzer:  Necha (po wojnie używająca imienia Natalia) po mężu Tuchfeld urodzona w kwietniu 1890 roku w Mielcu  (po wojnie mieszkała w Krakowie),  Rachela urodzona 25 stycznia  1903 roku, po mężu Kochane (vel Kohn), zamieszkała po wojnie w Wałbrzychu, Gołda po mężu Ehrenreich  (po wojnie zamieszkała w Krakowie),  Reizla używająca po wojnie imienia Rozalia, po mężu Weinberger urodzona 9 grudnia 1887 roku  w Mielcu (po wojnie mieszkała w Krakowie).

zdjęcie pochodzi z kolekcji MHR w Mielcu


Wojnę w ZSRR przeżyli również Abraham Fenichel i jego brat Moses, synowie Izaka, Mojżesz Keteilman 12, brat wspominanego H. M. Keitelmana i jego żona Tyla (Teofila) z domu Vorschim, siostra Perli Katz, Ber Finkelstein (tę informację otrzymałam od Karoliny Ożóg).

Andrzej Krempa w Spisie Ocalałych będącym załącznikiem do książki Sztetl Mielec Z historii Mieleckich Żydów wymienia kolejne osoby ocalałe w ZSRR:

Tojwe Ehrenreich (mąż Gołdy Salpeter), Chaim Friedman z rodziną, Idel Friedman, Estera German, Berta Korn, Idel Korn, Dawid Kurz, Pinkas Ledner, Mojżesz Recht, Chana Schlanger - Apfel (Apfel nazwisko ojca Mosesa, Schlanger nazwisko matki Gitli) i jej siostra, Chaskiel Keitelman, rodzina Brodt, Henryk Kartagen, Naftali Tuchfeld (mąż Nechy Salpeter), Zalman Verstandig z rodziną.



zdjęcia pochodzą z kolekcji MHR w Mielcu

 

            Ucieczka w głąb Związku Radzieckiego  była dla polskich Żydów główną szansą na przeżycie wojny. Historycy szacują, że od 160 tysięcy do 230 tysięcy polskich Żydów przeżyło Holokaust, dzięki ucieczce z okupowanych przez Niemcy terenów.

Przedostawali się oni różnymi sposobami poza zasięg niemieckiego okupanta na nieokupowane tereny ZSRR. W powojennych relacjach ocalali podkreślają, że wybór polegający na ucieczce spod niemieckiej okupacji był podyktowany wyborem mniejszego zła. Wg nich władz sowieckich nie cechował taki antysemityzm jakiego można było spodziewać się po Niemcach.

Należy sobie zdać sprawę, że decyzja o ucieczce uzależniona była od wielu czynników: posiadania zasobów finansowych, kontaktów, namiarów na tragarzy i przewodników a także środków transportu i odległości od granicy. Większość uchodźców uciekło w pierwszych ośmiu tygodniach wojny.  Takie zachowanie potęgowały wiadomości o prześladowaniach Żydów przez Niemców, a także wysiedlenie 17 tysięcy polskich Żydów z Niemiec w 1938 roku.

Z powojennych relacji wynika również, że niektórzy z Żydów przedostawali się na wchód w reakcji na apel naczelnego dowódcy sił zbrojnych, nakazujący wszystkim mężczyznom zdolnym do służby przedostać się na wschód od Wisły.

Zazwyczaj nie była to decyzja indywidualna, ale efekt bardzo głębokiej analizy przeprowadzonej przez  całe rodziny.

Kiedy pomyślimy o ucieczce mężczyzn i pozostawieniu przez nich rodzin w swoich miejscowościach, w tym żon i dzieci,  powstrzymajmy się od jednoznacznych ocen, zastanówmy się nad  wszystkimi okolicznościami i czynnikami, które wpływały na podjęcie takiej decyzji. To była wojna... Treść listów dostępnych w dokumentach NKWD, pokazuje jakim było to dramatem zarówno dla uciekających jak i  ich bliskich, którzy pozostali w dotychczasowych miejscach zamieszkania.

Myślę też o tych, którzy przeżyli... Co czuli, czy nie "zabijały ich" wyrzuty sumienia, że oni żyją, a ich bliscy zostali zamordowani....Czy nie dręczyło ich iluzoryczne przekonanie, że gdyby zostali, zdołaliby ich uratować...

 Można sobie próbować  wyobrazić  jak trudne było życie ocalonego/ocalałej...

 Wnuczka Mosze Borgera powiedziała mi:

myślę, że chociaż żył pełnią życia i miał dobre życie, zawsze wracał myślami do tego momentu, kiedy musiał zdecydować, czy dołączyć do rodziny, czy uciec. A w szczęśliwych chwilach, momentami czuł się winny, że on żyje, a ich już nie ma..


 

Tekst: Izabela Sekulska

Dziękuję: Pawłowi Żołnierczykowi za informację o zasobach Gesher Galicja, Aurelii Kotkiewicz i Annie Brzyskiej za pomoc w odczytaniu i tłumaczeniu  fragmentów z dokumentów w j. rosyjskim i ukraińskim, Monice Taras z Żydowskiego Instytutu Historycznego. 

 

Przypisy:

1  Zessin-Jurek L.,  Friedla K. Syberiada Żydów Polskich. Losy uchodźców z Zagłady, wyd. ŻIH, 2020

2 dziennik Mosze Borgera, kolekcja Mosze Borgera, YV

3 Helena Hoing była córką Pschaje Honiga i Miriam, urodziła się w 1919 roku, jej ojciec Pschaie (1890-1965) był radnym miejskim i działaczem społecznym, Helena (Chaja) uczęszczała do mieleckiego gimnazjum, a syn studiował w Szkole Handlowej w Krakowie. Pschaie był założycielem klubu sportowego Makkabi Mielec i prezesem Izby Handlowej

4 Wspominam Mielec. Zagłada społeczności żydowskiej Mielitzer Yizkor Book, NY 1979

5 tamże

6 tamże

7 tamże

 8 relacja Berty Lichtig, zbiory ŻIH

9  Wspominam Mielec. Zagłada społeczności żydowskiej Mielitzer Yizkor Book, NY 1979

10 relacja Pschaje Honiga, zbiory ŻIH

11 M. Verstandig, I rest my case

 12 M. Keteilman urodził się w Mielcu w 1907 roku, był lekarzem. W 1938 roku ożenił się z Teofilą (Tylą Vorschim, siostrą wspominanej Perli Katz), urodzoną w Mielcu w 1909 roku, która z kolei była magistrem literatury niemieckiej. Małżeństwo uciekło na wschód i osiedliło się w Włodzimierzu, na okupowanej przez Rosję części Polski. Wojnę przetrwali dzięki pomocy rodzin: Ziental i Strójs. W 1944 roku Tyla urodziła syna Jurka (George’a). Po wojnie zamieszkali  Krakowie, gdzie Tyla urodziła drugiego syna Adama. Następnie mieszkali w Wałbrzychu i Wrocławiu. Zmienili nazwisko na Kotlewski, było to nazwisko, którego używali podczas wojny. W 1956 roku Mojżesz wyjechał do Izraela, a żona i dzieci dołączyły do niego później. W 1960 roku przenieśli się do USA. Tyla zmarła w 1999 roku, Mojżesz w 1996.

 

 

  

Bibliografia:

 

Opracowania książkowe

 

Krempa A. Sztetl Mielec. Z Historii Mieleckich Żydów, Mielec 2022 Biblioteka Muzeum Regionalnego w Mielcu

 Zessin -Jurek L.,  Friedla K. Syberiada Żydów Polskich. Losy uchodźców z Zagłady, wyd. ŻIH, 2020

Verstandig Mark: I rest my case, Northwesteren Univestity Press 2002.

Wspominam Mielec. Zagłada społeczności żydowskiej Mielitzer Yizkor Book, NY 1979

Artykuły:

 Markus Nesseldrot Kto, kiedy i dlaczego? Ucieczki polskich Żydów przed Niemcami do Związku Radzieckiego jesienią 1939 i latem 1941 roku w perspektywie porównawczej, Zagłada Żydów. Studia i Materiały, R. 2022, nr 18.

 

Dokumenty archiwalne:

AŻIH Centralny Komitet Żydów w Polsce. Wydział repatriacji. Wykaz repatriantów.

303/VI/56n/1/5871 Józef Katz

303/VI/56n/1/5872 Sara Katz

303/VI/56n/1/5873 Szymon Katz

AŻIH Zaświadczenia rejestracyjne osób starających się o emigrację za granicę z Polski 303/XIV233/202-204/113 – Tobiasz Katz

303/XIV233/223-225/120 Moses Katz

303/XIV233/211-213/116 Perla Katz

AŻIH Wydział ewidencji i statystyki 1945-1950. Centralna Kartoteka Żydów w Polsce 1945-1951 303/V/425/K14263/139788, 303/V/425/Kbn5517/139729 Sz. Kornbluth, 303/V/425/K16303/140417 M. Korzennik

AŻIH CKŻ w Polsce. Wydział Ziomkostw 1945-1950. Wykaz imienny Żydów zarejstrowanych w Przemyślu 303/V/628/76/1358/39316 – Sz. Kornbluth

AŻIH 301/1029 relacja Berty Lichtig

AŻIH 301/813 relacja Pschaie Honiga

NKVD Criminal Cases, Lviv Region (1939-1941) Gesher Galicja, teczki 16 osób wymienionych w tekście.

Dokumenty metrykalne ludności żydowskiej Mielca (1935-1940) AP Rzeszów, zespół 752, sygn.122

AP Rzeszów Spis Żydów w Mielcu sporządzony przez Radę Żydowską (Judenrat) 15 sierpnia 1940 (i 2 raporty o stanie zatrudnienia) zespół 752 sygn. 117

Listy imienne osób wywiezionych z Mielca do Dubienki, Sosnowicy, Bełza, Międzyrzecza, przesłane Żydowskiej Samopomocy Społecznej 26 marca 1942 roku, dostępne w ŻIH

Internet

https://www.geshergalicia.org/all-galicia-database/

https://maynshtetelemielec.blogspot.com/2024/04/twarze-mieleckiego-sztetla-leib-leon.html

https://zapisyterroru.pl/dlibra/show-content?id=18088

https://www.ushmm.org/cs

https://arolsen-archives.org/pl/wyszukiwanie-nawigacja/

https://www.jhi.pl/artykuly/polenaktion-pazdziernik-1938-r-historia-wypedzonych-z-niemiec,5139

www. myheritage

drzewa genealogiczne sporządzone przez Scotta Genzera

dziennik M. Borgera dostępny na stronie Yad Vashem

 

 










Mieleccy bieżeńcy. Wojenne ucieczki i zesłania.

  Zbiory Muzeum Historii Regionalnej w Mielcu, A.J. Dienstag Wywózki w głąb zimnej Rosji sowieckiej to dla Polaków represja wpisująca się w ...