Archiwum bloga

sobota, 21 marca 2026

I ciągle widzę ich uśmiechy. Dzieci z tajnej żydowskiej szkoły w Mielcu.

 

 


 

Pisząc dziś, mam przed sobą oprawione zdjęcie uczniów szkoły, które jakimś dziwnym zrządzeniem losu przetrwało wojnę i zniszczenie. Jest nas szesnaścioro: czterech chłopców i dwanaście dziewcząt. Staliśmy obok domu, w którym się uczyliśmy. Pamiętam tylko imiona trzech moich koleżanek: Tośka, Tova Trompeter i Hava. Tova miała bujne brązowe włosy i piękny uśmiech. Jej rodzice mieszkali w podwórzu obok sklepu Babci Mindel. Hava była przyjaciółką kuzynki Estery (Estery córki Ruevena Kurza i Friedy z domu Geminder – I.S.). Tośka jest pośrodku zdjęcia niczym panująca królowa, dwóch chłopców po każdej stronie. Nawet na tej starej fotografii widzę jej złoty uśmiech, który rozświetlał jej twarz, a oczy błyszczały. Za nią stoi dziewczynka, którą Tośka i ja znałyśmy bardzo dobrze, ponieważ jej młodsza siostra urodziła się z obojgiem zamkniętych oczu. Dwóch chłopców pochodziło z zamożnych rodzin; sklepy ich rodziców znajdowały się na ulicy Kolejowej. Bardzo chciałbym wiedzieć, co stało się z każdą z moich koleżanek: jak potoczyło się ich życie z kim się ożeniły, rozwiodły, jakie zawody wykonywały, a jakich nie; gdzie zamieszkały; czy odniosły sukces, czy nie. Ale nie ma o czym mówić. Wszyscy moi koledzy ze szkoły, za wyjątkiem Tovy zginęli w Parczewie, Włodawie lub Sobiborze….1

 Irena Eber (z domu Geminder), The choice

 

 

 

 To piękne zdjęcie. RADOSNE I ŚWIETLISTE. Uśmiechnięte, starannie ubrane dzieci (czy ubierały się tak na co dzień, czy to ta szczególna okazja – wykonanie pamiątkowej fotografii skłoniła rodziców do odziania swoich pociech w to co miały najlepszego?). Pośrodku nauczycielka.  Trudno domyślić się, że nie jest to normalny szkolny dzień w czasach pokoju. Dzieci tak promiennie się uśmiechają. Jeszcze nie wiedzą co je czeka. Z tych obecnych  na zdjęciu, przeżyje jedynie dwójka, z całej osiemdziesiątki uczęszczających na tajne zajęcia w czasie wojny, ogółem jedynie piątka. Przynajmniej o tylu ocalałych wiem.

Ich nauczyciel po wojnie, wiedział tylko o dwójce. Widocznie nie dotarły do niego wieści o kolejnych trzech uratowanych dziewczynkach.

Znam to zdjęcie. Już je widziałam. Pomimo tego dopiero teraz, w 2026 roku przyglądam mu się z uwagą. Dostaję go od jednego z potomków mieleckich Żydów. Na zdjęciu jest jego mama. Po jakimś czasie odkrywam, że w jednym ze swoich tekstów zamieściłam to zdjęcie. Przyglądam mu się. Nie, to nie jest to samo zdjęcie. Zapewne wykonane tego samego dnia, ale to inne ujęcie. To pierwsze pochodzi ze zbiorów rodziny Blasbalg, a na zdjęciu jest Rachela Blasbalg, to właśnie zdjęcie posiadała również Irena Eber, zaś to z innym ujęciem należy do rodziny Trompeter

Zaczynam rozumieć… zdjęcia są w zbiorach rodzin  tych dzieci, które uczęszczały na zajęcia. Tych rodzin, w których ktoś ocalał...



zdjęcie ze zbiorów rodziny Trompeter

 Irena na chyba dwa zdjęcia.

Znajduję to z drugim ujęciem w artykule dotyczącym jej życia.


Zdjęcia: Internet

Wojna zmieniła życie obywateli polskich, także ich możliwości kształcenia się. Przedwojenna działalność Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego została przerwana.

 Okupant  zamknął wszystkie polskie szkoły średnie i wyższe. Oficjalnie  dzieciom polskim wolno było  pobierać edukację jedynie na poziomie podstawowym oraz zawodowym.  Dzieci miały się uczyć podstawowych rzeczy. Historia Polski była zakazana.

Dzieci żydowskie w ogóle nie mogły chodzić do szkoły. Żadnej.

Tajne nauczanie rozwijało się przede wszystkim na obszarze Generalnego Gubernatorstwa.  To był fenomen na skalę europejską.

W Generalnym Gubernatorstwie zlikwidowane zostały szkoły średnie i wyższe. Pozostawiono siedmioklasowe szkoły elementarne i zawodowe z okrojonym programem nauczania oraz zakazem uczenia historii, geografii i literatury polskiej. Cel tak ograniczonej szkoły określił Heinrich Himmler:

„Mam nadzieję na zupełne wymazanie pojęcia Żydów przez umożliwienie powszechnej emigracji wszystkich Żydów do Afryki albo gdzie indziej, do jakiejś kolonii. W pewnej perspektywie czasowej musi być możliwe doprowadzenie do zniknięcia na naszym obszarze terminów oznaczających takie narody, jak Ukraińcy, Górale i Łemkowie. To samo, co powiedziano na temat odpryskowych narodów, obowiązuje w odpowiednio większej skali w stosunku do Polaków. Przy rozwiązywaniu wszystkich tych problemów podstawowym zagadnieniem jest szkolnictwo i związane z nim kwestie przeglądania i przesiewania młodzieży. Nieniemiecka ludność Wschodu nie może mieć żadnej wyższej szkoły ponad czteroklasową szkołę powszechną [ludową]. Celem takiej szkoły ma być wyłącznie: proste liczenie, najwyżej do pięciuset, na pisanie nazwiska, nauka, iż boskim przykazaniem jest być posłusznym Niemcom, uczciwym, pracowitym i grzecznym. Czytania nie uważam za konieczne. Poza tą szkołą nie może być na Wschodzie żadnej innej szkoły”2.

 

 

 

Żydowscy rodzice w Mielcu radzili sobie jak mogli, niektórzy, ci zamożniejsi, wynajmowali nauczycieli prywatnych, ale działała również tajna szkoła.

 

Na terenie Mielca znajdowało się kilku wykwalifikowanych nauczycieli. Rodzice zwrócili się do nich i oni założyli potajemną, prywatną szkołę powszechną, uczono od 1-szej klasy do 7 – mej klasy. Według zasad wymaganych przez szkołę powszechną. Szkoły te prowadzone były przez pp. Altmanów, Licht, Korzenników, Zuckerbrodtównę, narażając siebie i rodziny na różne represje ze strony władz za potajemne nauczanie 3

 

Tak w swojej powojennej relacji o tajnej żydowskiej szkole w Mielcu działającej podczas okupacji napisała Berta Lichtig z domu Korzennik, również nauczycielka.

  

Chociaż minęło już kilka lat, odkąd badam losy mieleckich rodzin żydowskich,  wciąż dziwię się na to krzyżowanie się, przecinanie losów różnych ludzi. A przecież nie powinnam, bo po pierwsze: ludzkie losy zwykły się krzyżować, po drugie:… to było małe miasto. Sztetl.

To pierwszy raz kiedy tak dokładnie przyjrzałam się zdjęciu. W końcu rozumiem jakie to  niezwykłe, że zachowało się pamiątkowe zdjęcie dzieci uczących się w tajnej szkole.

Jakoś nigdy wcześniej nie zwróciłam na ten fakt uwagi.

Jest na tym zdjęciu nauczycielka…

Kim była?  Zaczynam  się zastanawiać.

Wiedziałam, że w szkole uczyła żona Szaje Altmana, Estera z domu Korzennik, ale to z pewnością nie ona. Wiem jak wyglądała. W szkole być może uczyła też Berta Lichtig z domu Korzennik. To też nie ona. Też znam jej twarz.

A może to Sala (Salomea, Sabina) Korzennik, trzecia z sióstr Korzennikówień, wykwalifikowana nauczycielka?

Raczej nie, z przedwojennych zdjęć patrzy na mnie młoda ciemnowłosa dziewczyna o innych rysach.

I wtedy przypomniam sobie, że nauczycielką była Debora (Dora) Zuckerbrodt, ciotka Joe Gottdenkera, który odwiedził nas w ubiegłym roku w Mielcu. Sięgam zatem do swojego tekstu dotyczącego rodziny Joe i znajduję zapis dotyczący relacji Berty Lichtig o tajnej szkole, w którym wymienia Zuckerbrodtowne.

Jestem prawie pewna, że chodzi o Deborę. Ileż panien Zuckerbrodt mogło być w Mielcu nauczycielkami?

Porównuję zdjęcia Joe, jego mamy i zdjęcie nauczycielki z tajnej szkoły. Wydaje mi się, że wszyscy są do siebie podobni.

Ale przecież czasem umysł płata nam figle, kiedy sami podpowiadamy mu tak bardzo pożądane przez nas scenariusze.

Na szczęście mam kogo zapytać.

Daniel Zuckerbrodt pisze:

tak to Dora (tak nazywała ją rodzina).

Pisze też, że widzieli jej zdjęcie w archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego i że przed wojną była dyrektorką szkoły w Łodzi.

Radość. Dobrze znać nazwisko i twarz nauczycielki z tajnej szkoły. W dodatku pochodziła z rodziny, którą zdążyłam już "poznać". Być może jej krewni nie widzieli nigdy tego zdjęcia?

Debora lub Dobre, ta druga wersja imienia znajduje się w Spisie Żydów z 1940 roku, urodziła się 31 października 1907 roku.

Została zamordowana w 1942 roku. Przy jej nazwisku w Spisie Żydów widnieje zapis nauczycielka. Była absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po deportacji Żydów z Mielca została wywieziona do Dubienki. Tam angażowała się w pomoc dzieciom w Centosie.

Została zamordowana w którymś z obozów zagłady.

Wojnę przeżyła jej siostra Bina i brat Dawid (Dolek), więzień obozu pracy przymusowej w Mielcu. Był w obozie sanitariuszem.

Wojny nie przeżyli jej rodzice: Chaim Józef i Lieba z domu Kirschenbaum oraz rodzeństwo: Blima (była farmaceutką) i Szymon.

Szymon, Blima, Bina i Dora byli absolwentami Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

Z dziewczynek na zdjęciu wojnę na pewno przeżyły Irena Eber i Rachela Blasbalg/Rubin, dziewczynka w jasnej sukience z ciemnym kołnierzem, mama Ezzy Erica Rappaporta.

 Taka uśmiechnięta… Jeszcze nie wiedziała co ją czeka..

Wojnę przeżyła też Tauba Trompeter, ale chociaż to ją oznaczyła Irena na zdjęciu, dowiaduję się od Noreen Plen, córki Jochene Bernsteina z Mielca, która znała Taubę, że ta twierdziła, że Irena błędnie opisała zdjęcie, że jest na nim jej siostra.

 

Przyjechawszy do Mielca, zabrałem się z powrotem do mego zawodu, ale wobec tego, że nauczanie Żydów było zabronione, prowadziłem tajną szkołę, ucząc około 80 dzieci. Poza tym po południu byłem kierownikiem oddziału Centos, gdzie biedne dzieci otrzymywały dożywianie, ale nauki nie dozwolono. Mimo wszystko za pomocą zabaw i gier kształciliśmy dzieci, ucząc je czytać, pisać i podtrzymywaliśmy je na duchu w tych ciężkich chwilach: urządzaliśmy częste przedstawienia w języku żydowskim i hebrajskim, aby zdobyć fundusze na prowadzenie naszego ośrodka dziecięcego. Pewnego gorącego dnia czerwca 1941 roku, gdy okno było otwarte, a przy stole siedziało około 15 dzieci w pewnej chwili zauważyłem dwie głowy niemieckich żołnierzy, którzy niepostrzeżenie podeszli pod okno i w chwili gdy ja zwróciłem na nich uwagę, usłyszałem głos: ach lernen! Zamarłem, nie mogłem odezwać się ani słowem, w domu zrobił się ruch, gdyż wiedzieliśmy, że wpadłem i mógłbym pociągnąć za sobą innych z rodziny, jak również dzieci i ich rodziców. W naszym domu mieszkał również policjant polski. W tym zamieszaniu jakie powstało u nas, ktoś wpadł do tego policjanta, który w tym czasie był w domu, i on jako obcy starał się tych Niemców ująć, zaprosił do swojego mieszkania, postawił wódkę i postarał się całą tę sprawę zbagatelizować. Okazali się, że i oni szukali ludzi do pracy i natrafili w chwili zajęć. Oni oświadczyli policjantowi, że w najlepszym wypadku za moje przewinienie należy się obóz pracy. Z 80 dzieci zostały dwie siostry Szpalterówne, mieszkają w Paryżu4.

 

Sz.Altman z żoną i dziećmi.

Po wojnie.

Zbiory: Yad Vashem 

 

Szaje Altman mylił się, na szczęście. Ocalałych było więcej.

Chociaż....  i tak przecież bardzo mało. Ale i Irene Eber myślała, że nikt z jej koleżanek i kolegów nie ocalał...

Kiedy wczytałam się w tę relację zrozumiałam, że zajęcia prawdopodobnie  musiały odbywać się w domu Korzenników, na Staszica.  Chociaż zapewne nie tylko tam. Nie ma już tego domu, ale zachowało się zdjęcie.

Myślę też, że ten policjant ratujący rodzinę z opresji, to słynny policjant Mundek, który pomógł Korzennikom w czasie deportacji, ale też i potem, gdy ukrywająca się w Błażkowej Berta wpadła w opresję i uratował ją telefon do Mundka, który skłamał Niemcom, że Berta nie jest Żydówką. Niestety nie znam jego nazwiska.

 

Irena Eber:

 

 

Pewnego dnia, na początku zimy, gdy życie wydawało się najtrudniejsze z powodu przenikliwego mrozu, matka usłyszała o nowej szkole. Żydowskiej młodzieży oczywiście zabroniono chodzić do szkoły po przybyciu Niemców. Ta nowa szkoła była zatem przedsięwzięciem tajnym. Założyła ją jedna z krakowskich uciekinierek. Była to mieszkanka Mielca, która studiowała na uniwersytecie w Krakowie i po otrzymaniu zakazu kontynuowania nauki wróciła do domu. Uczęszczanie do szkoły nie było jednak pozbawione niebezpieczeństw; nauczycielka mogła mieć wrogów, ktoś mógł na nią donieść Niemcom, a sąsiedzi mogli obawiać się, że zostaną wplątani w sprawę, gdyby Niemcy dowiedzieli się o  szkole. Mimo to postanowiono, że będę uczęszczać, choć zalecano ostrożność. Nigdy nie wolno mi było nosić książek (których zresztą nie miałam, ponieważ nigdy nie chodziłam do polskiej szkoły), ani nawet zeszytów. Nie wszyscy uczniowie mieli też przychodzić i wychodzić jednocześnie. Matka ostrzegła mnie, że jeśli kiedykolwiek zobaczę w pobliżu szkoły niemieckich żołnierzy lub policjantów, mam nie wchodzić do środka, tylko iść dalej.

 

Byłam podekscytowana, zwłaszcza że Tośka też miała tam być. W ostatnich miesiącach, ilekroć mijałam rozpadający się mały budynek na zaniedbanym podwórku, gdzie uczyłam się przed wojną, miałam nadzieję, że jakimś dziwnym cudem wielka kłódka zniknie, a ten jedyny pokój znów zapełni się gorliwymi dziewczętami w różnym wieku, uczącymi się modlitw i błogosławieństw. Pamiętałam dwie młode nauczycielki spoza miasta w ich ładnych i modnych sukienkach, z rękawami zakrywającymi łokcie i rąbkiem poniżej kolan, i ich cierpliwość, gdy nas uczyły lub bawiły się z nami w gry. Pod koniec roku zorganizowały wieczorne przedstawienie dla rodziców, w którym przeżyłam swój chwalebny moment. 

Kuzynka Estera, do której udałem się natychmiast, aby poinformować o nowym  wydarzeniu  w moim życiu, nie potrafiła stłumić mojej radości, mimo że nie była pod wrażeniem. Ta kobieta z Krakowa to tylko studentka, a nie prawdziwa nauczycielka, powiedziała kuzynka Estera. Zadziera nosa, bo uważa się za lepiej wykształconą od innych. Zobaczysz, powiedziała kuzynka Estera. Szkoła nie będzie w żaden sposób podobna do tego, co sobie wyobrażasz. Jej matka jest po prostu biedną wdową, która teraz zmusza córkę aby  zarobiła trochę pieniędzy.

 

Wyjątkowo się nie sprzeciwiłem, głównie dlatego, że nie byłam pewna, co ludzie robią na uniwersytetach i czym to się różni od tego, co my robiliśmy w szkole. Ale Tośka rozumiała wrogość kuzynki Estery lepiej niż ja. Czy  możliwe jest, zasugerowała, że ​​kuzynka Estera też chce chodzić do szkoły, ale nie może, bo jej ojciec jest urzędnikiem Judenratu (ojcem Estery był R. Kurz, członek Rady Żydów, Judenratu, nie przeżył wojny - I.S), a szkoła jest przecież nielegalna?5.

 

Irena (po prawej) z siostrą Lore, https://www.spiegel.de/fotostrecke/irene-eber-fluchten-der-erinnerung-fotostrecke-19817.html


Profesor Irene Eber (1929 - 2019), https://www.spiegel.de/fotostrecke/irene-eber-fluchten-der-erinnerung-fotostrecke-19817.html


 Irena, która urodziła się w Halle i do Mielca, rodzinnego miasta jej ojca przyjechała w 1938 roku, po tym jak Niemcy wypędzili ze swojego kraju polskich Żydów, przeżyła wojnę.

Mając zaledwie kilkanaście lat, zdecydowała się na oddzielenie od rodziny i powrót do Mielca. Jedna z polskich sąsiadek przepędziła ją, ale inne polskie małżeństwo – Orłowscy wygnańcy z Poznania przygarnęli dziewczynkę i ukryli w kurniku, gdzie spędziła dwa lata. Wojnę przeżyła jej siostra Lore i matka Helena, umieszczone na Liście Schindlera. Wojny nie przeżył jej tata Diddie, jego siostra Feiga Kurz, matka wspominanej kuzynki Estery. Cała trójka została zastrzelona przez Rudolfa Zimmermana w obozie na Czekaju pod Mielcem.

Rachela Blasbag, kolejna ocalała dziewczynka urodziła się w Mielcu w 1932 roku. Wojny nie przeżył jej tata Ezeriel i brat Berisch. Ten pierwszy wraz ze swoją matką Sarą został zamordowany 9 marca 1942 roku, Berisch prawdopodobnie jest ofiarą obozu w Pustkowie.

Wojnę przeżyła mama Racheli, jej bracia Josef, Jochene i siostry Frieda i Malka. Zawdzięczają to zapobiegliwości, szczęściu, spotkaniu na swojej drodze odpowiednich ludzi i zapewne pieniądzom,  cóż bez nich można byłoby zrobić..

Rachela i jej mama Chana zostały deportowane z Mielca. Jechały transportem w nieznane... na pierwszym postoju rozpoznał je znajomy policjant i pozwolił im uciec. Kobiety przedostały się do Bochni i tam połączyły z resztą rodziny, której członkowie tam właśnie byli. Z Bochni za pomocą przemytnika przedostali się na Węgry. Tam Malka i Rachela przebywały w sierocińcu a inni członkowie rodziny mieszkali osobno w różnych miejscach. Posiadali aryjskie papiery.

 

Po wojnie wszyscy zamieszkali w Niemczech, w obozie dla Dipisów. Potem cała rodzina wyjemigrowała do Ameryki.

 

 

Szaje Altman w swojej relacji wspomniał, że z 80 dzieci uczniów tajnej szkoły przeżyły jedynie siostry Szpalterówny i mieszkają teraz z rodzicami w Paryżu.

Relacja datowana jest na dzień 17 października 1947 rok.

 

Miałam nikłe nadzieję na ustalenie tożsamości dziewczynek. Miałam tylko nazwisko. Ale zaczęłam szukać.

 Wydawało mi się, że pisownia nazwiska powinna brzmieć Spalter.

Znalazłam takie osoby w Spisie Żydów z 1940 roku. Potem sięgnęłam do powojennych spisów Żydów i tu…znalazłam dwie dziewczynki o nazwisku Spalter: Giselę i Hindę.

Ale to nie wszystko, znalazłam też  rodziców, czyli... cała rodzina ocalała. Cud.  Nie może być pomyłki – to o tych dziewczynkach wspominał Altman. Nie jest możliwe aby ocalały dwie inne siostry Spalter,  w czasie wojny będące w szkolnym wieku.

Dane dotyczące rodziny zamieszczam w przypisach do tekstu. Udało mi  się zdobyć dość dużo  informacji6.

Markus w 1944 roku miał 44 lata, jego żona Reisla – 38, Gisela wg Spisu powojennego 14 a Hinda 16 , ale to raczej Gisela była straszą z sióstr.

 


Powojenne spisy Żydów w Mielcu

Oprócz danych biograficznych, oprócz zarysu losów powojennych rodziny, dowiedziałam się jak to sie stało, że  rodzina ocalała. Te możemy informacje znajdują się relacji Psachie Honiga, którego losy skrzyżowały się z Spalterami.

Honig w 1944 roku umieścił swoją żoną w Złotnikach u jednego z chłopów.  Oto fragment relacji złożonej w Żydowskiej Komisji Historycznej po wojnie:

Przypadkiem wpadło mi na miesiąc przedtem  by sobie na wszelki wypadek przygotować jeszcze trzeci schron. Pan Drobrowolski pomógł nam wynająć taki schron w Złotnikach od Chrząstowa ½ km u pewnego chłopa Z. Tam ulokowano żonę i Rosenzweigową za opłatą  2, 5 tysiąca złotych od osoby i całkiem nieświadomie zaszkodziliśmy rodzinie żydowskiej  Markusowi Spalterowi, który przebywał z żoną i dwojgiem dzieci i który płacił o wiele mniej, o czem nie mieliśmy pojęcia. Kiedy Z. dostal od dwóch osób 5 tysięcy złotych wyrzucił tamtą rodzinę, która znalazła się pod gołym niebem.  Ukryli się wtedy w zbożu i szukali pomieszczenia ale nikt ich nie chciał przyjąć. Tak kryli się w zbożu przez dwa tygodnie. Nocą ukradkiem chodzili do chat kupować żywność. Wyczerpany wybłagał  Splater u Z., że ten ich przyjął  z powrotem za wyższą opłatą i umieścili ich w wykopanym dole w stodole. Żona z Rosenzweigową mieszkała w takim samym dole 1 i ½ metra szeroki, 1, ½ metra głębokim. Po pewnym czasie dowiedzieli się wzajemnie o swoich kryjówkach. Zak ich głodził i obrabował ze wszystkich rzeczy. W międzyczasie zbliżała się Armia Czerwona. Niemcy podpalili wieś, Z.  uszedł z rodziną i dobytkiem, nie powiadamiając żony ani Spalterów o niczem.  Splater zorientował się jednak w sytuacji, wyrwał deskę w ścianie stodoły, pomógł żonie i Rozenzweigowej wyjść i tak przekradli się podczas ognia aobu armii do sąsiedniego Chrząstowa gdzie po pewnym czasie odnaleźliśmy się. Obydwaj bracia Dobrowolscy opiekowali się nami do ostatka i oprócz nas i panią Kanarkową i jej córką z Mielca7.

 

 

Patrzą na mnie ze zdjęcia. Dzieci z tajnej żydowskiej szkoły w Mielcu. Dzieci i ich nauczycielka. Ona jest poważna, jakby przeczuwała.

 Patrzą na mnie ze zdjęcia. Wciąż się uśmiechają. I tak już będzie.

Jesteście w pamięci. Właśnie takie. Uśmiechnięte i szczęśliwe, bo  możecie znowu chodzić do szkoły...





Dziękuję: E. E. Rapport za przesłanie mi zdjęcia dzieci z tajnej szkoły, dziękuję N. Plen za podzielenie się uwagą dotyczącą zdjęcia, dziękuję S. Wanatowiczowi za udostępnienie mi książki Irene Eber, dziękuję P. Jassemowi za pomoc w identyfikacji nauczycielki ze zdjęcia,  dziękuję A. Fenichelowi za zdopingowanie mnie do poszukiwania wiadomości o dziewczynkach Spalter.

 

Przypisy:

1 Irene Eber The choice

2 https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/104659,Tajne-nauczanie.html

3  Relacja Szaje Altmana 301/2873

Szaje Szoel Altman syn Józefa i Frymety Frajdy urodził się 26 kwietnia 1904 roku w Płocku.

Altman przed wojną zdobył wykształcenie wyższe matematyczno – przyrodnicze.

Przed wojną wraz ze swoją mielecką żoną Esterą z domu Korzennik mieszka w Kutnie, gdzie przez 15 lat jest nauczycielem. W 1939 roku przyjeżdżają do Mielca. W Spisie Judenratu przy nazwiskach Altmanów widnieje zapisek: wysiedleni z Kutna, całkiem biedni. Z relacji Altmana wynika jednak, że z Kutna wyjechali dobrowolnie przerażeni wojenną sytuacją. Altman zatrudnił się jako tragarz w fimie Johann Henning.

 

4 Relacja Berty Lichitg  AŻIH 301/1029

5 Irene Eber The choice

6 Markus (Mordechaj) Splater urodził się 18 kwietnia 1901 roku w Borowej. Był kupcem. Markus Verstandig w książce I rest ma case wspomina, że Markus handlował kukurydzą.

Był synem Abrahama i Rebeki.

Markus zmarł w Stanach Zjednoczonych w grudniu  1975 roku.

Jego żona Reisla (Rosa, Rozalia) z domu Kornreich urodziła się 12 września 1906 roku w Gorlicach. Była córką Izaaka i Hindy (jej matka musiała nie żyć w momencie kiedy rodziła się druga córka, świadczy o tym fakt, że nadano jej imię Hinda). Reisla zmarła 2 kwietnia 1987 roku w Stanach Zjednoczonych.

Po wojnie kiedy rodzina mieszkała jakiś czas w Rzeszowie (ulica Baldachówka 3a, jak poinformowała mnie Marta Wójcik to teren byłego  getta) zarówno Markus jak i jego żona w ankiecie rejestracyjnej podali inne imiona rodziców (Markus – Chana i Lejzor, Riesla ; Ezeriel i Blima). Dlaczego podali inne imiona niż poprzednio? Nie potrafię wyjaśnić.

 

Rodzina w czasie wojny mieszkała w Mielcu przy ulicy Kilińskiego.

 

Mieli dwie córki: Giselę i Hindę.

Hinda urodziła się 28 lipca 1932 roku w Mielcu.

Co do daty urodzenia Giseli (podobno urodziła się w Borowej) są wątpliwości. W jednym miejscu (Arolsen Archives) jest to data  30 stycznia 1930 roku, ale w dokumentach Żydowskiego Instytutu Historycznego  to 1 stycznia 1932 rok.

Gisela w 1953 roku wyszła za mąż. Nazywała się Simon i miała trójkę dzieci. Zmarła 23 lipca 2011 roku w Stanach Zjednoczonych i została pochowana w Izraelu na cmentarzu Eretz Hachaim w Jerozolimie.

Hinda po mężu nazywała się Finkelstein.

 

Po wojnie rodzina w 1944 roku przebywała w Mielcu, potem przez jakiś czas w Rzeszowie i Krakowie (tu pojawiają się adresy Słowackiego, Starowiślna), potem opuścili Polskę. W 1947 roku Altman wspominał, że są w Paryżu. Być może rzeczywiście tak było, ale nie znalazłam na to dowodów. Wiadomo natomiast na pewno, że już w październiku 1949 roku  jako pierwsza z Niemiec do USA wypłynęła Gisela. Być może z przyszłym mężem? Była już dorosłą kobietą. Reszta rodziny wypłynęła do Stanów Zjednoczonych w 1951 roku na statku Mary Queen.  




zdjęcia: Arolsen Archives


7 Relacja Psachie Honiga AŻIH 301/813. Wspomniana Kanarkowa to Sara z domu Blattberg i jej córka Miriam (Mira).

 

 

 

Źródła:

Relacja Psachie Honiga AŻIH 301/813

Irena Eber (z domu Geminder), The choice

Relacja Szaje Altmana 301/2873

Spis Żydów 1940, AP Rzeszów

Relacja Berty Lichitg  AŻIH 301/1029

https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/104659,Tajne-nauczanie.html

Andrzej Krempa, Zagłada Żydów Mieleckich

Myheritage

Familysearch

Arolsen Archives

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I ciągle widzę ich uśmiechy. Dzieci z tajnej żydowskiej szkoły w Mielcu.

      Pisząc dziś, mam przed sobą oprawione zdjęcie uczniów szkoły, które jakimś dziwnym zrządzeniem losu przetrwało wojnę i zniszczenie...