Autorka: Greta Pękała
Autor: Witold Stachnik
Każdy cmentarz żydowski to nie tylko świadectwo historii pisanej nazwiskami jej najbardziej zasłużonych uczestników, lecz także mniej znanych czy nawet nieznanych członków lokalnych społeczności. Jest on miejscem pamięci zarówno indywidualnej jak i zbiorowej, miejscem pamięci o tych, którzy na nim spoczęli, ale także tych, których na nim brakuje.
dr Agnieszka Jagodzińska
To była kolejna edycja tego wydarzenia w Mielcu. Poprzednio spotykaliśmy się dwukrotnie na cmentarzu przy ulicy Jadernych , raz przy ulicy Traugutta.
Tegoroczne spotkanie odbyło się 12 lipca 2026 roku.
Niestety nie dopisała nam pogoda. Na szczęście pomimo tej niesprzyjącej okoliczności, uczestnicy byli chętni do słuchania opowieści Stanisława Wanatowicza i mojej. Opowiadaliśmy o żydowskich cmentarzach ze szczególnych uwzględnieniem cmenatrzy mieleckich, ale też o ludziach: o dynastii Horowitzów, o Racheli Sussman, bardzo zasłużonej osobie, jeśli chodzi o cmentarz przy ulicy Jadernych, o osobach pochowanych na cmentarzu przy Traugutta.
Z kilkoma chętnymi osobami pojechaliśmy również na cmentarz przy ulicy Traugutta.
Uczestnicy dostali pamiatkowe kartki, wzięli również udział w konkursie na odnajdywanie symboli na macewach, a w zamian dostali nagrody książowe.
Podczas spotkania przeczytałam fragment książki Irene Eber, The choice, w tłumaczeniu Moniki Występek.
Irene Eber z domu Geminder, The choice
W tamtym czasie niewiele wiedziałam o śmierci i umieraniu. Czasami
widywało się martwe zwierzęta, na przykład mysz w pułapce, ale martwe myszy
różniły się od ludzi, którzy umierali i znikali….
W Mielcu były dwa cmentarze – stary i nowy. (Eber źle to określa, to cmentarz przy Kolejowej, dzisiejszej Jadernych był tym starszym - I.S.) Mój pradziadek Israel,
handlarz obwoźny, który z plecakiem odwiedzał okoliczne wsie, dostarczając
chłopom zamówione towary, został pochowany na starym cmentarzu. Tam spoczął
również jego syn Chaim, mąż mojej babci Mindel. Nie wiedziałam, gdzie znajduje
się ten stary, a już wtedy zapełniony cmentarz.
Nowy cmentarz znajdował się na końcu ulicy Kolejowej, niedaleko
dworca kolejowego, ale nigdy nie byłam wewnątrz otoczonego niskim murem terenu.
My, dzieci, wierzyliśmy, że cmentarze należą do miejsc, których
należy unikać. Byłam wtedy przekonana, że zmarli nie znikają całkowicie po
pochowaniu. Coś z tego, kim byli i czym byli, musi przecież pozostać na
cmentarzu. Jak inaczej mogliby podążyć za Mesjaszem do Ziemi Świętej, kiedy
nadejdzie?
A po co ludzi chowano z małym woreczkiem ziemi z Ziemi Świętej,
jeśli nie po to, by pomógł poprowadzić zmarłych do ich przeznaczenia?
Pamiętam, jak kiedyś zapytałam ojca o przyjście Mesjasza.
Zasugerowałam, że bliskość dworca kolejowego umożliwi zmarłym złapanie pociągu
do Ziemi Świętej, gdy Mesjasz nadejdzie.
Zmarli nie
musieliby daleko chodzić –zważywszy na to, że starzy ludzie (bo tylko starzy
umierali) szli z trudem. Mesjasz również musiał dużo chodzić, aby zebrać
zmarłych. Dzięki bliskości kolei mógł zaoszczędzić czas. Ojciec wydawał się
nieco zawstydzony tymi spekulacjami. Mimo to nie próbował odwieść mnie od moich
mesjańskich oczekiwań- nie wyjaśnił też
tajemnicy śmierci i umierania…
Cmentarze
bez wątpienia należą do dziedzictwa kulturowego. A ono ma to do siebie, że jest
czymś wspólnym. Każdy jest odpowiedzialny za jego zachowanie i każdy może z
niego korzystać (na przykład podziwiając piękno płaskorzeźb na macewach). Bez
podziału na twoje dziedzictwo czy moje – nasze, wspólne. Z tym, że ono
potrzebuje naszej (wspólnej!) stałej uwagi i opieki, bez której nie przetrwa i
nie przejdzie do następnych pokoleń.
(wolontariusz
Ogrodnicy Pamięci)
14 lipca 2026 roku, Izabela Sekulska
Zdjęcia: Anna Stąpor, Stanisław Wanatowicz, Izabela Sekulska, Jerzy Szmalhofer, Monika Występek, Maria Wanatowicz, Agnieszka Piekarska

































































