Jedna z moich niedzielnych gościń, Era powiedziała: moja rodzina z Izraela ma wkrótce przyjechać do
Polski. Pojadą do Auschwitz, i tak to ważne, ale o Auschwitz wiedzą wszyscy.
Powinni odbyć taką podróż jak my dzisiaj. Powędrować śladami społeczności
żydowskich, spotkać się z takimi osobami jak wy (tu miała na myśli moją
znajomą Magdalenę i mnie, czyli osoby zaangażowane w podtrzymywanie pamięci o
Żydach w swoich miejscowościach).
To była bardzo cenna refleksja i
dobrze aby poszła w świat i może dzięki komuś została wcielona w życie? Bo przecież zagłada miała miejsce nie tylko w
Auschwitz, Bełżcu, Majdanku….Bo przecież oprócz zagłady było też życie i o nim
też trzeba opowiadać. Były sztetle, tętniące żydowskim życiem.
Przecież to nie niemożliwe aby
takie wędrówki się odbywały…To w jakimś sensie robi już Forum Dialogu, ale może
jest to jakiś pomysł dla biur podróży? Kto wie…
Zanim jednak gościłam w Mielcu Tamar
i Erę z Izraela i Magdę z Błażowej, była jeszcze inna, długo wyczekiwana wizyta.
Kilka
lat temu pisał, że już raczej nie przyjedzie do Mielca. Miał swoje powody.
Pojechałam więc ja na Zachód Polski aby się z nim zobaczyć. Ale coś się odmieniło i kilka miesięcy temu
dał mi znać, że w czerwcu przyjedzie jednak do Mielca. Zaniepokoiłam się, bo obawiałam
się, że jego wizyta pokryje się z moją czerwcową konferencją Forum Dialogu. Na szczęście
okazało się, że tak nie będzie. Zatrzymał się w dawnym domu dziadków Weissmanów
(to absolutnie niezwykłe), gdzie teraz jest restauracja. Pokazywał mi gdzie
była kuchnia, gdzie pokój…
dawny dom Mojżesza i Pini Weissmanów, potem Ireny i Tomasza Busiów
W sobotę pojechaliśmy na grób jego rodziców.
Syn Ity Weissman – Ireny Buś i Tomasza Busia - Kazimierz. To właśnie On przyjechał do swojego rodzinnego Mielca.
Potem było niezwykle miłe, serdeczne, udane
spotkanie z członkami Grupy Mayn Shtetele Mielec w jednej z mieleckich kawiarni.
Jakże się cieszę, że ci, którzy go nie znali, mogli go poznać! Ujął ich swoją
serdecznością, humorem, pozytywnym podejściem do życia, no i opowieścią o swoim
życiu w Izraelu. Tak się złożyło, że w Polsce była również w tym samym czasie Renata Szyfner - Hurd, córka Eugeniusza, który uratował Matyldę i Dawida Zuckerbrodtów (Matylda była spokrewniona z mamą Kazimierza).
Potem był jeszcze spacer i odwiedziny
na cmentarzach: parafialnym u Kazimierza Tylko, jego kolegi ze szkolnej ławy i
Bogumiły Gajowiec, znajomej jego mamy, córki, dobrych sąsiadów jego dziadków i
żydowskim, na ulicy Jadernych. Tu ktoś do nas krzyczał: vivat Palestyna. Takie to było...niefajne.
W niedzielę Kazimierz przyjechał na cmentarz na Traugutta, który akurat porządkowaliśmy. Był też na terenie mogiły na Świerkowej.
W ubiegłym roku dostałam od Chaima Hollandera, syna Szulima (Kazimierz obydwu dobrze znał) wspomnienia jego taty. Zobaczyłam tam zdjęcie mężczyzny przy mogile Amsterdamów na Świerkowej. Napisałam do Kazimierza: popatrz jaki podobny do Twojego taty. Odpisał: bo to jest mój tata…
Potem
dowiedziałam się ze wspomnień Szulima, że prosił on Itę i Tomasza o opiekę nad tym
miejscem. Zapewne nie tylko tym…
Tak bardzo się cieszę, że ta
wizyta się odbyła. Dziekuję Ci Kaziku, że przyjechałeś!
Kilka
miesięcy temu moja znajoma z Błażowej, Magda, zapytała mnie czy będę mogła jej
znajomej z Izraela pokazać Mielec i Radomyśl. Zgodziłam się oczywiście, bo dla
mnie to czysta przyjemność oprowadzać po Mielcu, zwłaszcza jeśli chodzi o jego
żydowską historię. Okazało się, że Tamar jest wolontariuszką opiekującą się
ocalałymi. Jeden z nich urodził się pod Mielcem. Wtedy nazywał się Yeshajahu
(Szyja) Amsterdam, potem zmienił nazwisko na nazwisko panieńskie matki - Feuer. Urodził się w Woli Wadowskiej. Bardzo szybko
odkryłam, że był jednym z ukrywających się w Lasach Duleckich wraz z Grupą
Amsterdama. Wciąż mówi po polsku, a Magdzie odśpiewał całą zwrotkę polskiego
hymnu! Tak się złożyło, że Panie miały odwiedzić Mielec w ten sam, czerwcowy weekend, co Kazimierz.
Kilka dni przed ich przyjazdem, okazało się, że babcia szwagra Tamar urodziła się w Mielcu! Tamar o tym wcześniej nie wiedziała...
Otrzymałam nazwisko: Gittel Sthajer, ale bardzo szybko zrozumiałam, że zapis
nazwiska to musiało być: Steuer. No i zaczęłam szukać…. Okazało się, że rodzina
mieszkała na ulicy Hetmańskiej i że zachowało się bardzo wiele dokumentów
dotyczących członków rodziny (w tym akt ślubu rodziców Gittli, akty urodzenia
niektórych ich dzieci, co nie jest taka oczywistą sprawą jeśli chodzi o Mielec jak wiemy). Rzutem na taśmę znalazłam emigracyjne dokumenty Gittli.
Wszystko dzięki temu, że akt ślubu rodziców pochodzi z 1916 roku, domyśliłam się więc, że była to późna legalizacja ślubu rytualnego i że Gittla musiała nosić
nazwisko matki: Balsam. Tylko dzięki temu zwróciłam uwagę na dokumenty na nazwisko: Gitla Balsam.
To co znalazłam na temat tej
rodziny, prezentuję na końcu tekstu.
Oprowadzanie po Mielcu rozpoczęłam
od końca, czyli od miejsc związanych z zagładą: cmentarza na Traugutta i mogiły
zbiorowej na Świerkowej. Panie bardzo cierpliwie wysłuchiwały tego co mam do
opowiedzenia, zadawały mnóstwo pytań i były zbudowane tym, że dbamy o te
miejsca. Niestety też zauważyły naklejki propalestyńskie na tablicy na cmentarzu na Traugutta.
Pojawianie się ich tutaj co jakiś czas, jest dla mnie zdumiewające. Do kogo
krzyczy ta osoba? Do ofiar sprzed ponad 80 lat?
Dzięki Tamar wreszcie poznałam rozwiązanie zagadki napisu na pomniku na ulicy Świerkowej. Zawsze intygowała mnie liczba tysiąc... skąd ta liczba? A to po prostu błąd w tłumaczeniu... w wersji jidysz inskrypcji to nie jeden tysiąc a słowo oznaczające wiele tysięcy...
Potem nastąpiła przerwa na obiad w Karczmie Polskiej, która przypadła Paniom do gustu:).
Byłyśmy też oczywiście na
cmentarzu na Jadernych (Paniom bardzo podobała się tablica postawiona tutaj w
2019 roku przez pracowników Muzeum Historii Fotografii Jadernówka). Historia likwidacji
cmentarza, zebrania wszystkich szczątek do jednej skrzyni, była dla nich
szokiem. Potem pojechałyśmy w miejsce gdzie stała synagoga, a potem był spacer
po Starówce, kamienica Salpeterów, Blattbergów, Verstandigów, Strohów, spacer
ulicą Hetmańską i przerwa na lody w Muffinarni.
W Radomyślu na cmentarzu złożyłyśmy kamyk z nazwiskiem ojca Yeshajahu, Eliezera Amsterdama. Zmarł w 1939 roku, jeszcze przed wojną i tu został pochowany. Cmentarz jest w bardzo złym stanie. Patrzyłam na to ze smutkiem. Mam nadzieję, że w Mielcu cmentarze nigdy nie będą tak wyglądać...
Potem był spacer po Rynku, odszukiwanie budynków ze starych zdjęć….
Tamar obiecała tę wizytę swojemu podopiecznemu,
on sam już przyjechać nie może…
Ten czerwcowy weekend był dla
mnie czasem pełnym wzruszeń. Wszystkim, którzy mi towarzyszyli i pomagali z
całego serca dziękuję.
Izabela Sekulska
Informacje na temat rodziny
Steuer z Mielca:
W Spisie Żydów sporządzonym w
sierpniu 1940 roku przez mielecki Judenrat Radę Żydów (zbiory Archiwum
Państwowego w Rzeszowie) jest 18 osób o nazwisku STEUER (bo taka jest
prawidłowa pisownia nazwiska Shtajer, Sztajer, takie wersje to zapisy fonetyczne, Żydzi w
Polsce bardzo często nosili nazwiska niemieckobrzmiące).
Prawdopodobnie wszystkie te osoby
były ze sobą spokrewnione.
W Spisie mamy małżeństwo:
Osiasa (jest to wersja imienia Schyja, Yehoshua, Schaja) i Ryfkę. Mieszkali
na ulicy Hetmańskiej. Przy Osiasie widnieje zapis „kupiec” (w spisie mieleckich
przedsiębiorców z 1929 roku jest O. Steuer – handlował węglem).
Daty urodzenia: Osias 1868 rok
(moim zdaniem to pomyłka, ponieważ na stronie JRI Poland znalazłam datę 1872
rok), Rifka 1870.
Ryfka urodziła się w Radomyślu
Wielkim (17 kilometrów od Mielca), Osias w Mielcu.
Imiona rodziców Rifki : Jakob
Balsam, Reisla Roth – dane z JRI Poland, w wykazie akt sądowych o uznanie
za zmarłych imię matki to Jenta, o uznanie za zmarłą występował w 1948 roku
Izrael Balsam. Według orzeczenia sądu Rifka
została zamordowana 9 marca 1942 roku w Mielcu, w czasie akcji wysiedleńczej,
osoby zamordowana tego dnia mogą spoczywać w trzech miejscach w Mielcu: na
cmentarzu żydowskim przy ulicy Traugutta, na terenie mogiły zbiorowej przy
ulicy Świerkowej albo w Lasku Berdechowskim.
Moim zdaniem Ryfka raczej nie
zginęła w Mielcu 9 marca 1942 roku, ponieważ i ją i Firiedę, jej córkę znalazłam
na liście osób wywiezionych w marcu 1942 roku do Bełza. Osoby wywiezione do
Bełza, jeśli nie zginęły gdzieś po drodze, trafiły do obozu w Bełżcu.
Myślę, że to sąd w sprawie w
1948 roku przyjął taką wersję. Często tak bywało kiedy nie było wiadomo co
stało się z daną osobą.
Bardzo prawdopodobne jest, że
to Osias zginął w Mielcu 9 marca 1942 roku, ponieważ jego imienia i nazwiska
nie znalazłam na liście wywozowej.
Imiona rodziców Osiasa : Ascher,
Gitla
W Spisie z 1940 roku są jeszcze dzieci Osiasa i Gitli: Lazar urodzony 2 marca 1911 roku, nieżonaty i córka Fryda
(Frieda) urodzona 25 grudnia 1914 roku. Niezamężna.
Osias (Schaja) i Ryfka w 1916 roku
zalegalizowali swoje rytualne małżeństwo. Przed wojną w Polsce Żydzi często nie
legalizowali rytualnego ślubu zawartego
przed rabinem w urzędzie, stąd dzieci
nosiły nazwisko matki i były uznawane za nieślubne.
Dokument znajduje się w Archiwum Państwowym
w Rzeszowie, niestety nie jest dostępny online.
W archiwum są też dokumenty
potwierdzające narodziny dzieci: Lasara (1911), Chai Ruchli (1913), Friedy
(1914). Z danych zawartych na stronie
JRI Poland wynika, że małżeństwo mogło mieć również syna Eliego (Eli) urodzonego
w 1897 roku, który przed wojną mieszkał w Berlinie i Meilecha (1899).
Braćmi Osiasa byli na pewno: Leser
(Lejsor) urodzony w 1866 roku i Hersch (
urodzony w 1877 roku) – dane ze strony
JRI Poland.
dokumenty Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie
Na liście więźniów mieleckiego
obozu pracy przymusowej, który w 1944 roku stał się filią obozu KL Plaszow są:
Lazar Steuer i Meilech Steuer . W Spisie Żydów z 1940 Meilech roku figuruje z
datą urodzenia 1899 i adnotacją: kupiec. Jest również żona Perla (1897).
Mieszkali na ulicy Legionów.
Lista więźniów pochodzi z lipca
1944 roku. Potem więźniowie zostali wywiezieni z Mielca, obóz został
zlikwidowany.
Zarówno Meilech jak i Lazar
zginęli w obozie Mauthausen (dane ze strony Arolsen Archives i IPN straty).
Lazar 13 marca 1945 roku, a
Meilech ( jego data urodzenia ze strony Arolsen to 10 października 1899 roku) – 11 stycznia 1945
rok.
Wśród zamordowanych w Mauthausen
jest również Samuel Steuer z Mielca, urodzony 13 czerwca 1912 roku ,
krawiec, zginął 29 stycznia 1945 roku.
Sporo danych na temat rodziny
znajduje się na stronie IPN straty https://straty.pl/szukaj-osoby.php
I tak:
Steuer Frieda lat 55,
córka Aschera i Gitli (a więc siostra Osiasa) , urodzona w Mielcu, po mężu Strumkopf zamordowana
w marcu 1942 roku w Przemyślu, ofiara egzekucji.
Steuer Hersch , syn Gitli
i Aschera, (a więc brat Osiasa), lat 53, zamordowany w Dębicy 8 maja 1942 roku,
ofiara egzekucji
Steuer Josef, syn Gitli i
Aschera (a więc brat Osiasa), lat 40 (biorąc pod uwagę wiek jego braci to
wydaje mi się pomyłka, albo zły zapis w dokumentach), zginął w marcu 1942 roku
w Przemyślu, ofiara egzekucji.
Steuer Lejzor, syn Gitli i
Aschera, lat 70, zginął w marcu 1942
roku w Przemyślu.
Steuer Meilech, syn Gitli
i Aschera, lat 38 (ten wiek też wydaje mi się omyłkowy) zginął w Przemyślu w
1942 roku (być może chodzi o tę samą osobę, która zginęła w Mauthausen), często
po wojnie sąd przyjmował umowne daty i miejsca śmierci, kiedy rodzina
występowała o uznanie za zmarłego.
Steuer Osias syn Gitli i
Aschera, zginął w 1942 roku w Przemyślu, ofiara egzekucji. Podany jest wiek lat
39, ale to zapewne pomyłka.
Steuer Salomon, syn Gitli
i Aschera, lat 50, ofiara egzekucji w marcu 1942 roku w Przemyślu.
Steuer false Majer Ruchla,
córka Gitli i Aschera, ofiara egzekucji w marcu 1942 roku w Przemyślu.
Według mnie wszystkie te dane
dotyczące śmierci są efektem orzeczeń sądowych o uznanie za zmarłych, zatem
dane mogą być danymi niezgodnymi z prawdą. Tak często działo się w takich
sprawach, kiedy losy ofiar były nieznane.
W moim odczuciu krewnym rodziny
mógł być Salomon Steuer, członek kahału w czasach I wojny światowej,
aresztowany przez Rosjan.
Taka wzmianka znajduje się w
książce Andrzeja Krempy Sztetl Mielec.
Wg Andrzeja Krempy w czasie
pogromu żydowskiego w Mielcu w listopadzie 1918 roku pobity został Lejzor
Steuer (być może chodzi o brata Osiasa).
W książce jest również wspomniany
Herschel Sztajer (prawdopodobnie chodzi o brata Osiasa Herscha), który
zasłużył się dla budowy stadionu sportowego klubu Makkabi Mielec.
W okresie międzywojennym sklep
bławatny w Mielcu (sklep z materiałami tekstylnymi) prowadziła osoba o danych
C. Steuer.
Podczas akcji wysiedleńczej w
marcu 1942 roku zginął Mendel Steuer, krawiec.
Wśród podpisów dzieci z 1926 roku
(https://polska1926.pl/podpisy?surname=Steuer&signatures_locality1926=Mielec)
znalazłam: Friedę (moim zdaniem córkę Osiasa i
Ryfki), Felę Steuer (Fela to w Polsce
był skrót od imienia Feiga) i Samuela.
W arkuszach szkolnych Seminarium
Nauczycielskiego Żeńskiego w Mielcu znalazłam Steuer Chaję urodzoną 22 kwietnia
1903 roku, córkę Lejzora kupca i Steuer Friedę (myślę, że również córkę
Lejzora).
Nazwisko pisane jest Steuerówna
(z końcówką oznaczającą stan cywilny czyli niezamężną kobietę).
zdjęcia: Family Search
Dokumenty dostępne w Archiwum Państwowym
w Rzeszowie (ale niestety nie online)
Akty urodzenia:
Lejzor (1866), Schaja (1872),
Lazar (1911), Chaja Ruchel (1913), Frieda (1914) STEUER/BALSAM, Riwka Balsam
(1872) sygn. 752, 127 Mielec akty
urodzenia.
Akt ślubu:
1916 rok: Schaya Steuer i
Riwke Balsam - Mielec akty ślubu
Mężczyźni z rodziny są też na
listach poborowych dostępnych w Archiwum w Rzeszowie.
W bazie ofiar Yad Vashem jest
kilka rekordów na to nazwisko ale z pisownią: STEIER, wypełniał je Jack Steier.
Rekordy te nie zawierają jednak
szczegółowych danych dotyczących ofiar.
Dokumenty emigracyjne dotyczące
Gitli (wynika z nich, że jak przypuszczałam nosiła nazwisko matki) i miała
drugie imię – Tova (w Polsce zapewne brzmiało – Tauba):


























































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz