Archiwum bloga

wtorek, 9 czerwca 2026

Czerwcowe wizyty

 







Jedna z moich niedzielnych gościń, Era powiedziała: moja rodzina z Izraela ma wkrótce przyjechać do Polski. Pojadą do Auschwitz, i tak to ważne, ale o Auschwitz wiedzą wszyscy. Powinni odbyć taką podróż jak my dzisiaj. Powędrować śladami społeczności żydowskich, spotkać się z takimi osobami jak wy (tu miała na myśli moją znajomą Magdalenę i mnie, czyli osoby zaangażowane w podtrzymywanie pamięci o Żydach w swoich miejscowościach).

 

To była bardzo cenna refleksja i dobrze aby poszła w świat i może dzięki komuś została wcielona w życie?  Bo przecież zagłada miała miejsce nie tylko w Auschwitz, Bełżcu, Majdanku….Bo przecież oprócz zagłady było też życie i o nim też trzeba opowiadać. Były sztetle, tętniące żydowskim życiem.

Przecież to nie niemożliwe aby takie wędrówki się odbywały…To w jakimś sensie robi już Forum Dialogu, ale może jest  to jakiś pomysł dla biur podróży? Kto wie…

Zanim jednak gościłam w Mielcu Tamar i Erę z Izraela i Magdę z Błażowej, była jeszcze inna, długo wyczekiwana wizyta.

 

               Kilka lat temu pisał, że już raczej nie przyjedzie do Mielca. Miał swoje powody. Pojechałam więc ja na Zachód Polski aby się z nim zobaczyć. Ale coś się odmieniło i kilka miesięcy temu dał mi znać, że w czerwcu przyjedzie  jednak do Mielca. Zaniepokoiłam się, bo obawiałam się, że jego wizyta pokryje się z moją czerwcową konferencją Forum Dialogu. Na szczęście okazało się, że tak nie będzie. Zatrzymał się w dawnym domu dziadków Weissmanów (to absolutnie niezwykłe), gdzie teraz jest restauracja. Pokazywał mi gdzie była kuchnia, gdzie pokój…


dawny dom Mojżesza i Pini Weissmanów, potem Ireny i Tomasza Busiów


W sobotę pojechaliśmy na grób jego rodziców.







Syn Ity Weissman – Ireny Buś i Tomasza Busia - Kazimierz.   To właśnie On przyjechał do swojego rodzinnego Mielca.

Potem było niezwykle miłe, serdeczne, udane spotkanie z członkami Grupy Mayn Shtetele Mielec w jednej z mieleckich kawiarni. Jakże się cieszę, że ci, którzy go nie znali, mogli go poznać! Ujął ich swoją serdecznością, humorem, pozytywnym podejściem do życia, no i opowieścią o swoim życiu w Izraelu. Tak się złożyło, że w Polsce była również w tym samym czasie Renata Szyfner - Hurd, córka Eugeniusza, który uratował Matyldę i Dawida Zuckerbrodtów (Matylda była spokrewniona z mamą Kazimierza).







Potem był jeszcze spacer i odwiedziny na cmentarzach: parafialnym u Kazimierza Tylko, jego kolegi ze szkolnej ławy i Bogumiły Gajowiec, znajomej jego mamy, córki, dobrych sąsiadów jego dziadków i żydowskim, na ulicy Jadernych. Tu ktoś do nas krzyczał: vivat Palestyna.  Takie to było...niefajne. 

 









               W niedzielę Kazimierz przyjechał na cmentarz na Traugutta, który akurat porządkowaliśmy. Był też na terenie mogiły na Świerkowej. 

W ubiegłym roku dostałam od Chaima Hollandera, syna Szulima (Kazimierz obydwu dobrze znał) wspomnienia jego taty. Zobaczyłam tam zdjęcie mężczyzny przy mogile Amsterdamów na Świerkowej. Napisałam do Kazimierza: popatrz jaki podobny do Twojego taty. Odpisał: bo to jest mój tata… 

Potem dowiedziałam się ze wspomnień Szulima, że  prosił on Itę i Tomasza o opiekę nad tym miejscem. Zapewne nie tylko tym…






Tak bardzo się cieszę, że ta wizyta się odbyła. Dziekuję Ci Kaziku, że przyjechałeś!

 

               Kilka miesięcy temu moja znajoma z Błażowej, Magda, zapytała mnie czy będę mogła jej znajomej z Izraela pokazać Mielec i Radomyśl. Zgodziłam się oczywiście, bo dla mnie to czysta przyjemność oprowadzać po Mielcu, zwłaszcza jeśli chodzi o jego żydowską historię. Okazało się, że Tamar jest wolontariuszką opiekującą się ocalałymi. Jeden z nich urodził się pod Mielcem. Wtedy nazywał się Yeshajahu (Szyja) Amsterdam, potem zmienił nazwisko na nazwisko panieńskie matki -  Feuer.    Urodził się w Woli Wadowskiej. Bardzo szybko odkryłam, że był jednym z ukrywających się w Lasach Duleckich wraz z Grupą Amsterdama. Wciąż mówi po polsku, a Magdzie odśpiewał całą zwrotkę polskiego hymnu! Tak się złożyło, że Panie miały odwiedzić Mielec w ten sam, czerwcowy weekend, co Kazimierz.

 Kilka dni przed ich przyjazdem, okazało się, że babcia szwagra Tamar urodziła się w Mielcu! Tamar o tym wcześniej nie wiedziała...

 Otrzymałam nazwisko: Gittel Sthajer, ale bardzo szybko zrozumiałam, że zapis nazwiska to musiało być: Steuer. No i zaczęłam szukać…. Okazało się, że rodzina mieszkała na ulicy Hetmańskiej i że zachowało się bardzo wiele dokumentów dotyczących członków rodziny (w tym akt ślubu rodziców Gittli, akty urodzenia niektórych ich dzieci, co nie jest taka oczywistą sprawą jeśli chodzi o Mielec jak wiemy). Rzutem na taśmę znalazłam emigracyjne dokumenty Gittli. Wszystko dzięki temu, że akt ślubu rodziców pochodzi z 1916 roku, domyśliłam się więc, że była to późna legalizacja ślubu rytualnego i że Gittla musiała nosić nazwisko matki: Balsam. Tylko dzięki temu zwróciłam uwagę na dokumenty na nazwisko: Gitla Balsam.

To co znalazłam na temat tej rodziny, prezentuję na końcu tekstu.

 















Oprowadzanie po Mielcu rozpoczęłam od końca, czyli od miejsc związanych z zagładą: cmentarza na Traugutta i mogiły zbiorowej na Świerkowej. Panie bardzo cierpliwie wysłuchiwały tego co mam do opowiedzenia, zadawały mnóstwo pytań i były zbudowane tym, że dbamy o te miejsca. Niestety też zauważyły naklejki propalestyńskie na tablicy na cmentarzu na Traugutta. Pojawianie się ich tutaj co jakiś czas, jest dla mnie zdumiewające. Do kogo krzyczy ta osoba? Do ofiar sprzed ponad 80 lat?

Dzięki Tamar wreszcie poznałam rozwiązanie zagadki napisu na pomniku na ulicy Świerkowej. Zawsze intygowała mnie liczba tysiąc... skąd ta liczba? A to po prostu błąd w tłumaczeniu... w wersji jidysz inskrypcji to nie jeden tysiąc a słowo oznaczające wiele tysięcy...

Potem nastąpiła przerwa na obiad w Karczmie Polskiej, która przypadła Paniom do gustu:).

 

Byłyśmy też oczywiście na cmentarzu na Jadernych (Paniom bardzo podobała się tablica postawiona tutaj w 2019 roku przez pracowników Muzeum Historii Fotografii Jadernówka). Historia likwidacji cmentarza, zebrania wszystkich szczątek do jednej skrzyni, była dla nich szokiem. Potem pojechałyśmy w miejsce gdzie stała synagoga, a potem był spacer po Starówce, kamienica Salpeterów, Blattbergów, Verstandigów, Strohów, spacer ulicą Hetmańską i  przerwa na lody w Muffinarni. 

               W Radomyślu na cmentarzu złożyłyśmy kamyk z nazwiskiem ojca Yeshajahu, Eliezera Amsterdama. Zmarł w 1939 roku, jeszcze przed wojną i tu został pochowany. Cmentarz jest w bardzo złym stanie. Patrzyłam na to ze smutkiem. Mam nadzieję, że w Mielcu cmentarze nigdy nie będą tak wyglądać...

 Potem był spacer po Rynku, odszukiwanie budynków ze starych zdjęć…. 

Tamar obiecała tę wizytę swojemu podopiecznemu, on sam już przyjechać nie może…

 








 

Ten czerwcowy weekend był dla mnie czasem pełnym wzruszeń. Wszystkim, którzy mi towarzyszyli i pomagali z całego serca dziękuję.


Izabela Sekulska

 

 

 

Informacje na temat rodziny Steuer z Mielca:

 

 


W Spisie Żydów sporządzonym w sierpniu 1940 roku przez mielecki Judenrat Radę Żydów (zbiory Archiwum Państwowego w Rzeszowie) jest 18 osób o nazwisku STEUER (bo taka jest prawidłowa pisownia nazwiska Shtajer, Sztajer, takie wersje to zapisy fonetyczne, Żydzi w Polsce bardzo często nosili nazwiska niemieckobrzmiące).

Prawdopodobnie wszystkie te osoby były ze sobą spokrewnione.

 

W Spisie mamy małżeństwo: Osiasa (jest to wersja imienia Schyja, Yehoshua, Schaja) i Ryfkę. Mieszkali na ulicy Hetmańskiej. Przy Osiasie widnieje zapis „kupiec” (w spisie mieleckich przedsiębiorców z 1929 roku jest O. Steuer – handlował węglem).

Daty urodzenia: Osias 1868 rok (moim zdaniem to pomyłka, ponieważ na stronie JRI Poland znalazłam datę 1872 rok), Rifka 1870.

Ryfka urodziła się w Radomyślu Wielkim (17 kilometrów od Mielca), Osias w Mielcu.

Imiona rodziców Rifki : Jakob Balsam, Reisla Roth – dane z JRI Poland, w wykazie akt sądowych o uznanie za zmarłych imię matki to Jenta, o uznanie za zmarłą występował w 1948 roku Izrael Balsam.  Według orzeczenia sądu Rifka została zamordowana 9 marca 1942 roku w Mielcu, w czasie akcji wysiedleńczej, osoby zamordowana tego dnia mogą spoczywać w trzech miejscach w Mielcu: na cmentarzu żydowskim przy ulicy Traugutta, na terenie mogiły zbiorowej przy ulicy Świerkowej albo w Lasku Berdechowskim.

Moim zdaniem Ryfka raczej nie zginęła w Mielcu 9 marca 1942 roku, ponieważ i ją i Firiedę, jej córkę znalazłam na liście osób wywiezionych w marcu 1942 roku do Bełza. Osoby wywiezione do Bełza, jeśli nie zginęły gdzieś po drodze, trafiły do obozu w Bełżcu.

Myślę, że to sąd w sprawie w 1948 roku przyjął taką wersję. Często tak bywało kiedy nie było wiadomo co stało się z daną osobą.

Bardzo prawdopodobne jest, że to Osias zginął w Mielcu 9 marca 1942 roku, ponieważ jego imienia i nazwiska nie znalazłam na liście wywozowej.

 

 

Imiona rodziców Osiasa : Ascher, Gitla

W Spisie z 1940 roku są jeszcze  dzieci Osiasa i Gitli: Lazar urodzony 2 marca 1911 roku, nieżonaty i córka Fryda (Frieda) urodzona 25 grudnia 1914 roku. Niezamężna.

 

Osias (Schaja) i Ryfka w 1916 roku zalegalizowali swoje rytualne małżeństwo. Przed wojną w Polsce Żydzi często nie legalizowali rytualnego  ślubu zawartego przed rabinem  w urzędzie, stąd dzieci nosiły nazwisko matki i były uznawane za nieślubne.

Dokument znajduje się w Archiwum Państwowym w Rzeszowie, niestety nie jest dostępny online.

W archiwum są też dokumenty potwierdzające narodziny dzieci: Lasara (1911), Chai Ruchli (1913), Friedy (1914).  Z danych zawartych na stronie JRI Poland wynika, że małżeństwo mogło mieć również syna Eliego (Eli) urodzonego w 1897 roku, który przed wojną mieszkał w Berlinie i Meilecha (1899).

 

Braćmi Osiasa byli na pewno: Leser  (Lejsor) urodzony w 1866 roku i Hersch ( urodzony  w 1877 roku) – dane ze strony JRI Poland.

 



dokumenty Izby Przemysłowo - Handlowej w Krakowie

Na liście więźniów mieleckiego obozu pracy przymusowej, który w 1944 roku stał się filią obozu KL Plaszow są: Lazar Steuer i Meilech Steuer . W Spisie Żydów z 1940 Meilech roku figuruje z datą urodzenia 1899 i adnotacją: kupiec. Jest również żona Perla (1897). Mieszkali na ulicy Legionów.

Lista więźniów pochodzi z lipca 1944 roku. Potem więźniowie zostali wywiezieni z Mielca, obóz został zlikwidowany.

Zarówno Meilech jak i Lazar zginęli w obozie Mauthausen (dane ze strony Arolsen Archives i IPN straty).

Lazar 13 marca 1945 roku, a Meilech ( jego data urodzenia ze strony Arolsen to  10 października 1899 roku) – 11 stycznia 1945 rok.

Wśród zamordowanych w Mauthausen jest również Samuel Steuer z Mielca, urodzony 13 czerwca 1912 roku , krawiec, zginął 29 stycznia 1945 roku.

 Według infromacji przekazanych mi przez potomkó, Osias i Rifka mieli 9 dzieci, troje z nich ocalało.

Sporo danych na temat rodziny znajduje się na stronie IPN straty https://straty.pl/szukaj-osoby.php

I tak:

Steuer Frieda lat 55, córka Aschera i Gitli (a więc siostra Osiasa) , urodzona w Mielcu, po mężu  Strumkopf zamordowana w marcu 1942 roku w Przemyślu, ofiara egzekucji.

Steuer Hersch , syn Gitli i Aschera, (a więc brat Osiasa), lat 53, zamordowany w Dębicy 8 maja 1942 roku, ofiara egzekucji

Steuer Josef, syn Gitli i Aschera (a więc brat Osiasa), lat 40 (biorąc pod uwagę wiek jego braci to wydaje mi się pomyłka, albo zły zapis w dokumentach), zginął w marcu 1942 roku w Przemyślu, ofiara egzekucji.

Steuer Lejzor, syn Gitli i Aschera, lat 70, zginął  w marcu 1942 roku w Przemyślu.

Steuer Meilech, syn Gitli i Aschera, lat 38 (ten wiek też wydaje mi się omyłkowy) zginął w Przemyślu w 1942 roku (być może chodzi o tę samą osobę, która zginęła w Mauthausen), często po wojnie sąd przyjmował umowne daty i miejsca śmierci, kiedy rodzina występowała o uznanie za zmarłego.

Steuer Osias syn Gitli i Aschera, zginął w 1942 roku w Przemyślu, ofiara egzekucji. Podany jest wiek lat 39, ale to zapewne pomyłka.

Steuer Salomon, syn Gitli i Aschera, lat 50, ofiara egzekucji w marcu 1942 roku w Przemyślu.

Steuer false Majer Ruchla, córka Gitli i Aschera, ofiara egzekucji w marcu 1942 roku w Przemyślu.

Według mnie wszystkie te dane dotyczące śmierci są efektem orzeczeń sądowych o uznanie za zmarłych, zatem dane mogą być danymi niezgodnymi z prawdą. Tak często działo się w takich sprawach, kiedy losy ofiar były nieznane.

 

W moim odczuciu krewnym rodziny mógł być Salomon Steuer, członek kahału w czasach I wojny światowej, aresztowany przez Rosjan.

Taka wzmianka znajduje się w książce Andrzeja Krempy Sztetl Mielec.

Wg Andrzeja Krempy w czasie pogromu żydowskiego w Mielcu w listopadzie 1918 roku pobity został Lejzor Steuer (być może chodzi o brata Osiasa).

W książce jest również wspomniany Herschel Sztajer (prawdopodobnie chodzi o brata Osiasa Herscha), który zasłużył się dla budowy stadionu sportowego klubu Makkabi Mielec.

W okresie międzywojennym sklep bławatny w Mielcu (sklep z materiałami tekstylnymi) prowadziła osoba o danych C. Steuer.

Podczas akcji wysiedleńczej w marcu 1942 roku zginął Mendel Steuer, krawiec.

 

 

Wśród podpisów dzieci z 1926 roku  (https://polska1926.pl/podpisy?surname=Steuer&signatures_locality1926=Mielec)

 znalazłam: Friedę (moim zdaniem córkę Osiasa i Ryfki),  Felę Steuer (Fela to w Polsce był skrót od imienia Feiga) i Samuela.





 

W arkuszach szkolnych Seminarium Nauczycielskiego Żeńskiego w Mielcu znalazłam Steuer Chaję urodzoną 22 kwietnia 1903 roku, córkę Lejzora kupca i Steuer Friedę (myślę, że również córkę Lejzora).

Nazwisko pisane jest Steuerówna (z końcówką oznaczającą stan cywilny czyli niezamężną kobietę).

 

 


zdjęcia: Family Search

 

Dokumenty dostępne w Archiwum Państwowym w Rzeszowie (ale niestety nie online)

Akty urodzenia:

Lejzor (1866), Schaja (1872), Lazar (1911), Chaja Ruchel (1913), Frieda (1914) STEUER/BALSAM, Riwka Balsam (1872)   sygn. 752, 127 Mielec akty urodzenia.

Akt ślubu:

1916 rok: Schaya Steuer i Riwke Balsam  -   Mielec akty ślubu

 

Mężczyźni z rodziny są też na listach poborowych dostępnych w Archiwum w Rzeszowie.

 

 

W bazie ofiar Yad Vashem jest kilka rekordów na to nazwisko ale z pisownią: STEIER, wypełniał je Jack Steier.

Rekordy te nie zawierają jednak szczegółowych danych dotyczących ofiar.

 

 

Dokumenty emigracyjne dotyczące Gitli (wynika z nich, że jak przypuszczałam nosiła nazwisko matki) i miała drugie imię – Tova (w Polsce zapewne brzmiało – Tauba):




https://journaliststudio.google.com/pinpoint/document-view?collection=c5f135be45b00a7e&docid=1c7bc7cb8bc8f694_c5f135be45b00a7e&page=1&fbclid=IwdGRjcAR3kxRjbGNrBHeTCmV4dG4DYWVtAjExAHNydGMGYXBwX2lkDDM1MDY4NTUzMTcyOAABHty1NbjTNnVETQ3n_xLvbtStg5OkYj04quCK88Bx7HjLdQlYqc8pQW0zuMv3_aem_yJfLAHf3pPJkHJmm-ytihw&p=1&dapvm=2

 

 Zdjęcia: członkowie Grupy MSM, Magda, Tamar

 

 

 

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czerwcowe wizyty

  Jedna z moich niedzielnych gościń, Era powiedziała: moja rodzina z Izraela ma wkrótce przyjechać do Polski. Pojadą do Auschwitz, i tak to ...